STS wygrał w Lublinie z Politechniką
Po niesamowicie zaciętym pojedynku drużyna STS-u ostatecznie przywiozła trzy cenne punkty do Skarżyska pokonując Lublin 3:1. Cenne, bo dzięki nim Skarżyszczanie „wskoczyli” do najlepszej czwórki IV grupy II Ligi Mężczyzn.
Tak zaciętego spotkania STS w tym sezonie jeszcze nie grał. Teza broni się sama, bo w pierwszych dwóch setach żadna z drużyn nie była w stanie uciec swoim rywalom choćby na trzy punkty. W premierowej odsłonie spotkania obie ekipy grały bardzo równo, próżno było w niej szukać asów serwisowych, czy seryjnie popełnianych błędów. Gra „punkt za punkt” doprowadziła do nerwowych końcówek, w których ostatecznie któraś z drużyn musiała popełnić błąd. Na szczęście dla naszych siatkarzy to akademicy z Lublina dwukrotnie nadziewali się na blok STS-u, który w obu partiach przyniósł skarżyszczanom 25. punkt i tym samym kończył sety.
Trzecia partia nie była już tak wyrównana i przyniosła wiele nerwów i emocji głównie za sprawą… sędziów. Od pierwszych punktów gra była wyrównana. Gdy po jednej z akcji ze strony kapitana STS-u Łukasza Kruka padło pytanie skierowane do arbitrów kto powinien pójść na zagrywkę Ci, jak się później okazało wskazali złego zawodnika. Sędziowie po trwającym około 10 minut przeglądaniu protokołu musieli cofnąć jedną akcję po drodze pokazując Krukowi żółtą kartkę. Gdy wznowiono grę STS zaczął seryjnie tracić punkty. W dalszych akcjach gościom sobotniego spotkania udało się zbliżyć do „inżynierów” na dwa punkty jednak nie przyniosło to żadnych pozytywnych skutków, bo po chwili tablica wyników pokazywała 20:23 oraz 22:25 dla AZS-u.
Jak się później okazało, mimo wszystko zacięty trzeci set, okazał się być najmniej wyrównanym w całym spotkaniu. Od pierwszych punktów Lublinianie zdołali odskoczyć swoim rywalom, a przy stanie 4:9 trener Korzeniowski zmuszony był wziąć czas by uspokoić i poukładać grę swojego zespołu. STS wciąż nie umiał sobie poradzić z pierwszym atakiem, który albo kierowany był w aut albo trafiał na blok rywali. Tym razem Lublinowi nie udało się dowieźć tej przewagi do końca seta. Skarżysko zdołało uporządkować swoją grę, przestali popełniać błędy własne i co najważniejsze zaczęli dobrze grać blokiem, za sprawą którego udało się doprowadzić do remisu. Pierwszą piłkę setową mieli jednak gospodarze (23:24). Piłkę meczową przy stanie 28:27 dał Skarżyszczanom autowy atak Politechniki, a rywalizację sobotniego spotkania zakończył blok STS-u.
STS dzięki zwycięstwu w Lublinie oraz porażce Wisłoka Strzyżów w Kielcach awansowało na czwartą pozycję w tabeli.
Za tydzień STS zmierzy się z liderem grupy, Avią Świdnik na własnym parkiecie. Już teraz zapraszamy na to spotkanie, które odbędzie się tradycyjnie na hali sportowej przy ul. Sienkiewicza. Początek meczu o 17.00.
KN
Tak zaciętego spotkania STS w tym sezonie jeszcze nie grał. Teza broni się sama, bo w pierwszych dwóch setach żadna z drużyn nie była w stanie uciec swoim rywalom choćby na trzy punkty. W premierowej odsłonie spotkania obie ekipy grały bardzo równo, próżno było w niej szukać asów serwisowych, czy seryjnie popełnianych błędów. Gra „punkt za punkt” doprowadziła do nerwowych końcówek, w których ostatecznie któraś z drużyn musiała popełnić błąd. Na szczęście dla naszych siatkarzy to akademicy z Lublina dwukrotnie nadziewali się na blok STS-u, który w obu partiach przyniósł skarżyszczanom 25. punkt i tym samym kończył sety.
Trzecia partia nie była już tak wyrównana i przyniosła wiele nerwów i emocji głównie za sprawą… sędziów. Od pierwszych punktów gra była wyrównana. Gdy po jednej z akcji ze strony kapitana STS-u Łukasza Kruka padło pytanie skierowane do arbitrów kto powinien pójść na zagrywkę Ci, jak się później okazało wskazali złego zawodnika. Sędziowie po trwającym około 10 minut przeglądaniu protokołu musieli cofnąć jedną akcję po drodze pokazując Krukowi żółtą kartkę. Gdy wznowiono grę STS zaczął seryjnie tracić punkty. W dalszych akcjach gościom sobotniego spotkania udało się zbliżyć do „inżynierów” na dwa punkty jednak nie przyniosło to żadnych pozytywnych skutków, bo po chwili tablica wyników pokazywała 20:23 oraz 22:25 dla AZS-u.
Jak się później okazało, mimo wszystko zacięty trzeci set, okazał się być najmniej wyrównanym w całym spotkaniu. Od pierwszych punktów Lublinianie zdołali odskoczyć swoim rywalom, a przy stanie 4:9 trener Korzeniowski zmuszony był wziąć czas by uspokoić i poukładać grę swojego zespołu. STS wciąż nie umiał sobie poradzić z pierwszym atakiem, który albo kierowany był w aut albo trafiał na blok rywali. Tym razem Lublinowi nie udało się dowieźć tej przewagi do końca seta. Skarżysko zdołało uporządkować swoją grę, przestali popełniać błędy własne i co najważniejsze zaczęli dobrze grać blokiem, za sprawą którego udało się doprowadzić do remisu. Pierwszą piłkę setową mieli jednak gospodarze (23:24). Piłkę meczową przy stanie 28:27 dał Skarżyszczanom autowy atak Politechniki, a rywalizację sobotniego spotkania zakończył blok STS-u.
STS dzięki zwycięstwu w Lublinie oraz porażce Wisłoka Strzyżów w Kielcach awansowało na czwartą pozycję w tabeli.
Za tydzień STS zmierzy się z liderem grupy, Avią Świdnik na własnym parkiecie. Już teraz zapraszamy na to spotkanie, które odbędzie się tradycyjnie na hali sportowej przy ul. Sienkiewicza. Początek meczu o 17.00.
KN











Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.