Nie chcieliśmy kapitulować...
Pochodził z Litwy, z Ziemi Kowieńskiej, gdzie urodził się w 1919 r. w majątku Stefaniszki. Rodzice jego wyjechali stamtąd w 1923 r. i zamieszkali w Mińsku Mazowieckim, gdzie Brunon uczęszczał do szkoły powszechnej i gimnazjum. Ojciec jego początkowo pracował w Warszawie, dokąd musiał codziennie dojeżdżać pociągiem z Mińska, potem przeniósł się z rodziną do Skarżyska-Kamiennej i znalazł zatrudnienie w księgowości nowopowstałej fabryki amunicji.Jak wielu chłopców z gimnazjum im. Augusta Witkowskiego w Skarżysku, również Brunon rozpoczynał swoje pilotowanie na kursach szybowcowych. Ustianowa to miejsce, gdzie on i wielu przyszłych lotników startowało do przyszłych lotów i przeżywało związane z tym emocje. Potem, niemal natychmiast po uzyskaniu matury zgłaszano się przed komisję selekcyjną i zdawano egzamin do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, zwanej Szkołą Orląt. Powołany we wrześniu 1937 r. do wojska Brunon Kudrewicz ukończył z pomyślnym wynikiem dywizyjny Kurs Podchorążych przy 4 pp Leg. w Kielcach w stopniu strzelca z cenzusem, a następnie na własną prośbę skierowany został do Dęblina. Przyjeżdżał wtedy dość często do Skarżyska imponując kolegom elegancko skrojonym mundurem podchorążego lotnictwa, ozdobionym błyszczącym kordzikiem.
Na krótko przed wojną został oddelegowany do Ułęża na szkolenie specjalistyczne, gdzie w grupie pilotów myśliwców trenował na nowych polskich samolotach: myśliwcu PZL- 7 oraz PZL-11. Jak na tamte czasy, były to maszyny bardzo zwrotne, o dobrych właściwościach aerodynamicznych i łatwe w pilotowaniu.
Wychowawcą- instruktorem grupy, w której znalazł się Kudrewicz, był porucznik lotnictwa Łukaszewicz. .Szkolenie obejmowało akrobację, loty w szykach, walkę powietrzną i strzelanie przy pomocy fotokamery a także ostrą amunicją.
Wybuch wojny w 1939 r. zastał w Ułężu szkolących się tam jeszcze pilotów. W tym też dniu kilkudziesięciu zdolniejszych i wyróżniających się podchorążych, a wśród nich Kudrewicza, awansowano na podporuczników lotnictwa. Opuścili oni Ułęż 3 września po południu i wędrując na piechotę, z powodu braku samolotów, dotarli przez Michów, Kozłówkę, Włodzimierz^ Tarnopol, Zaleszczyki do Śniatynia na granicy polsko-rumuńskiej. 17 września, w dniu napadu Rosji Sowieckiej na nasz kraj, przekroczyli granicę. Po pokonaniu trudności wynikających z intefriowania w Rumunii duża grupa lotników odpłynęła na statku "Nicolaos" z portu Balcic do Bejrutu, a stamtąd już na francuskim statku "Ule de Strassbourg" do Marsylii. Pośród polskich pilotów tym samym statkiem płynął kolega Brunona z tej samej klasy maturalnej gimnazjum w Skarżysku, Ryszard Zygmuntowicz, również ppor. pilot.
Na podstawie umów między rządami angielskim, francuskim i polskim /na emigracji/ przystąpiono w grudniu 1939 r. do organizowania lotnictwa polskiego we Francji. 1 marca 1940 r. Brunon Kudrewicz z trzema polskimi pilotami- Palejem, Retingerem i Polakiem skierowany został na przeszkolenie do bazy w Chateuroux. Z bazy tej wymieniona czwórka kierowana była na samolotach Bloch-15 pod dowództwem por. Henneberga do lotów operacyjnych, tzw. "kominów". Była to akcja obrony przeciwlotniczej, organizowana małymi grupami myśliwców celem osłony określonych obiektów, przede wszystkim przemysłowych, przed bombowcami nieprzyjaciela. Akcje myśliwców francuskich bywały zazwyczaj spóźnione z powodu niedostatecznych informacji i braku systemu naprowadzania maszyn w powietrzu. Myśliwce zjawiały się dopiero wówczas, gdy bombardujący wróg już opuszczał cel. Świadczyło to o złym przygotowaniu lotnictwa francuskiego. A zaznaczyć należy, że na wielu lotniskach stały wówczas piękne, nowiutkie, wprost z fabryki samoloty typu Potez, Breguet, Amiot, a w szczególności Devotine-520, znacznie przewyższające osiągami niemieckie Messerschmidty. Jednak Francuzi nie pozwalali latać na nich Polakom, sami zaś nie wykazywali większego zapału do wojowania z Niemcami.
Po upadku Francji pod naporem Wehrmachtu, 18 czerwca 1940 r. piloci Henneberg, Retinger i Kudrewicz ewakuowali się na trzech samolotach typu Bloch do Anglii lądując w Tangmere. Były to bodajże jedyne maszyny francuskie pilotowane przez Polaków, jakie wylądowały w Anglii po upadku Francji. Reszta polskich lotników musiała ewakuować się tam drogą morską, gdyż Francuzi z chwilą podpisania kapitulacji, ogarnięci szałem radości, zablokowali wszystkie lotniska obstawiając je wojskiem, głównie Senegalczykami z bezwzględnym zakazem dopuszczania polskich pilotów do maszyn.
W Anglii Polacy zostali skierowani na przeszkolenie zgodnie z ich dotychczasową specjalizacją- pilotów bombowych i pilotów myśliwców. W grupie 75 polskich pilotów myśliwców znalazł się również Kudrewicz. Szkolenie ich prowadzono w bojowych jednostkach tzw. O.T.U. / Operation Training Units/. Kurs obejmował, poza teorią, latanie na akrobację, szyki, strzelanie w powietrzu i do celów na ziemi, nawigację, sytuacje walki powietrznej i niskie loty. Początkowo samolotem szkoleniowym był Master dwusiedzeniowy dolnopłat, którego wkrótce zastąpił Spitfire.
Kudrewicz w okresie od października 1940 r. do grudnia tegoż roku był szkolony w 55 OTU w Aston Down, z którego po zakończeniu kursu przeniesiony został do 308 polskiego Dywizjonu myśliwskiego /tzw. Krakowskiego/. Pełnił w nim służbę przez blisko trzy lata, do połowy maja 1943 r., wykonując 69 lotów operacyjnych i 65 bojowych. W okresie tym otrzymał dwukrotnie nominację na F/O- porucznika pilota, a potem na F/Lt-kapitana pilota. W 1942 r. został dowódcą eskadry. Zestrzelił dwa samoloty przeciwnika i jeden uszkodził. Oto odpisy protokołów Kudrewicza z wymienionych zestrzeleń /w przekładzie z angielskiego/:
RAPORT WALKI
por. pil. Kudrewicz /Polak/
data -2.7.41 r.
jednostka -308 Dywizjon Polski
typ samolotu -Spitfire
czas ataku -ok 12.45
miejsce -wybrzeże Francji
pogoda -15/8000 stóp
nasze straty -żadne
nasze straty w ludziach -żadne
straty nieprzyjaciela w walce -1 Me109 Fzniszczony, 1 Me 109 F uszkodzony
RAPORT SZCZEGÓŁOWY
Zobaczyłem 4 Me 109 F lecące parami poniżej mnie. Zapikowalem do najbliższego, który leciał po mojej stronie otworu strzałowego. Otworzyłem ogień z odległości 300yardów,ale nie było widać efektu. Zbliżyłem się na 200 yardów lub mniej i dałem ponownie ognia. Czarny dym ukazał się z jego silnika, samolot stanął w płomieniach i runął. Skręciłem wówczas na prawo i zaatakowałem kolejnego Me 109 F, który właśnie kierował się na mnie. Wszedłem w jego obrót i dałem ognia z odległości 150 yardów, trafiając go. Biały dym ukazał się z jego silnika i maszyna zaczęła spadać w dół. Próbowałem podążyć za nim, ale wszedł mi w drogę Blenheim. Zostałem zaatakowany z tyłu, mój samolot został uszkodzony. Reflektor został rozbity pociskiem od tyłu, a ja zostałem lekko ranny.
Kudrewicz
kolejny raport Kudrewicza:RAPORT WALKI
data-16.4.42 r.
jednostka-308 Dywizjon Polski
typ i znak samolotu- Spitfire 5B
czas ataku- ok. 11.30
miejsce ataku -10 mil na pln.zach. od Le Havre
pogoda-żadnych chmur, widoczność b. dobra
nasze straty-żadne
nasze straty w ludziach-żadne
straty nieprzyjaciela w walce-1 Me 109 F zniszczony
RAPORT SZCZEGÓŁOWY
Leciałem z dywizjonem, który był w czwartej sekcji, skrzydło w skrzydło, kiedy zostałem zaatakowany przez jeden z dwóch Me 109F. Zrobiłem obrót w lewo, co uczynił też samolot nieprzyjaciela, który jednocześnie otworzył ogień na mnie, lecz niecelny. Kiedy byłem jeszcze w obrocie, on znów otworzył ogień. Wówczas ja skręciłem w prawo i znalazłem się od ogona maszyny przeciwnika, który teraz zanurkował na 300 mil/godz. Podążyłem za nim, atakując od tyłu z karabinu maszynowego i działka, przelatując ok. 200 yardów. Brązowo-bialy dym i płomienie wydobyły się z samolotu wroga, ale nie mogłem mu już towarzyszyć przy spadaniu, po nieważ zaatakował mnie drugi Me 109 i zmusił do podjęcia akcji unikowej. Natomiast sierżant Piątkowski raportował, że widział, jak atakowany przeze mnie Me 109 F wpadł do morza ok. 10 mil na płn.-zach. od Le Havre. Tym samym zgłaszam zniszczenie jednego Me 109 F.
por. pil. Kudrewicz
W sierpniu 1943 r. Brunona Kudrewicza skierowano do myśliwskiego dywizjonu 316 AA/arszawskiego/, gdzie pełnił służbę do 20 listopada 1943 r. wykonując dwa loty operacyjne i 11 bojowych. Następnie w ramach dywizjonu 317 Wileńskiego/ do końca stycznia 1944 r. wykonał 21 lotów bojowych, a w okresie od 17 sierpnia do końca października 1944 r. został delegowany do dywizjonu 306 /Toruńskiego/ , w którym zaliczył pięć lotów operacyjnych i 13 bojowych.

Rok 1942. Gen. Władysław Sikorski dekoruje Krzyżami Walecznych pilotów Dywizjonu 308. Z prawej strony -por. Brunon Kudrewicz
Często pomiędzy turami operacyjnymi piloci myśliwców byli odkomenderowywani do OTU /Operacyjne Szkoły Latania/ jako instruktorzy. Również Kudrewicz pełnił obowiązki takiego instruktora w OTU- 61, stacjonującym w Husten, a później w Randel, szkoląc przez pół roku od grudnia 1944 do czerwca 1945 r. kadrę pilotów myśliwców na maszynach typu Spitfire, Master i Mustang. Uprzednio sam ukończył krótki kurs instruktorski pilotażu w 1350 BAT Flight Wittering. Był to specjalny kurs schodzenia i lądowania na instrumenty pokładowe. W chwili zakończenia wojny otrzymał przydział do 131 Wing /skrzydło składające się z trzech dywizjonów/.
Za udział w walkach Kudrewicz został odznaczony trzykrotnie Krzyżem Walecznych i polową odznaką pilota w dywizjonie 308 oraz brytyjskim Krzyżem Sił Lotniczych A.RC. z nadania Królowej. Z XIII promocji Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, liczącej 147 osób łącznie z pilotami, którym nie udało się dotrzeć do armii aliantów na Zachodzie, po zakończeniu wojny i rozwiązaniu Polskich Sił Lotniczych pozostało na emigracji 44 lotników, wśród nich również Kudrewicz. Na jego decyzję pozostania w Anglii wpłynął fakt, że od 1942 r. był ożeniony z Angielką z którą miał dwie córki. Przechodząc do życia cywilnego zmuszony był, jak wszyscy Polacy na obczyźnie, podjąć jakąś pracę zarobkową. Zdecydował zostać tapicerem i nawet zaczął chodzić na stosowny kurs zawodowy, ale szczęśliwie w międzyczasie zaproponowano mu powrót do Królewskich Sił Powietrznych /RAF/. Do tej służby został zakwalifikowany w niewielkiej grupie polskich oficerów pilotów z rozwiązanych polskich dywizjonów. W jednostkach RAF latał na odrzutowcach jako pilot operacyjny do 1964 r., do czasu przejścia na emeryturę. Potem prowadził przez pewien czas bar, założony z zaoszczędzonych pieniędzy. W 1966 r. opuścił wraz z rodziną Anglię i przeniósł się aż do Nowej Zelandii, gdzie mieszka do dzisiaj. Przyjął tam pracę menagera agencji "Lloyds of London".
Na lotnisku w Anglii. Spitfire należący do jednego z polskich dywizjonów myśliwskich za chwilę wystartuje do lotu 29 Polskę odwiedzał dwukrotnie, po raz drugi- z żoną i jedną z córek.

Na lotnisku w Anglii. Spitfire należący do jednego z polskich dywizjonów myśliwskich za chwilę wystartuje
Tekst pochodzi z Numeru 25 „Zeszytów Kombatanckich” z września 1999 roku - został opublikowany w portalu skarzysko24.pl za zgodą autorów
Już za tydzień przedstawimy tekst o jedynej ewakuacji do Anglii trzech polskich pilotów na francuskich samolotach Bloch-152, – napisany przez uczestnika kapitana pilota Brunona Kudrewicza – ukazujący determinację, tragizm, ale i fantazję pilotów.
Tadeusz Czaplarski "Schmidt",
Jerzy Krauze "Gryf Podobwód "Morwa"

{fcomments}










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.