Okła kontra szpital - pierwsze starcie
Problem ze stanowiskiem pracy dla senatora pojawił się w październiku ubiegłego roku - gdy skończyła się kadencja Senatu. To wtedy Michał Okła złożył pismo do dyrekcji szpitala, że chce wrócić na stanowisko starszego asystenta na oddziale ginekologiczno-położniczym. Okazało się wówczas, że nie może wrócić bo... został zwolniony.
Co ciekawe szitak zdecydował się na zwolnienie Okły mimo, że na rozwiązanie umowy z Okłą nie zgodziło się Prezydium Senatu (a w "normalnych" przypadkach taka zgoda jest wymagana). Szpital stawia tezę, że ten konkretny przypadek był jednak szczególny...

Według przedstawicieli szpitala senator domagał się bowiem powrotu na stanowisko na podstawie umowy, której faktycznie nigdy nie wykonywał. - Umowa pana Okły została zawarta fikcyjnie tylko po to, żeby mówiąc kolokwialnie miał do czego wracać. To było zapewnienie sobie ochrony prawnej, bo nigdy tej umowy nie wykonywał. Umowę na pracę na oddziale Okła podpisał bowiem w połowie lipca 2010 roku, dwa dni po tym, jak zrezygnował ze stanowiska dyrektora skarżyskiego szpitala . Umowę zawarto na czas nieokreślony, a tego samego dnia ówczesny senator wystąpił o zgodę na udzielenie urlopu bezpłatnego. - stwierdziła dzisiaj przed sądem Monika Drab-Grotowska, radca prawny szpitala.
Radosław Gąska, radca prawny reprezentujący Michała Okłę taką argumentację oczywiście odrzucił. Uważa on, że wszystkie umowy zawarte pomiędzy Andrzejem Dembowskim a Michałem Okłą były zawarte zgodnie z prawem, szpital nigdy tych umów w żaden sposób nie zakwestionował.
Dzisiaj strony złożyły jedynie wyjaśnienia. Kolejna rozprawa 12 kwietnia.
KW Foto: M.Busiek









Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.