Wszyscy tracą na strajku lekarzy
Sytuacja w świętokrzyskiej służbie zdrowia jest dramatyczna. Czy w najbliższych dniach coś się zmieni? Marszałek Adam Jarubas ma nadzieję, że tak.
Z inicjatywy marszałka doszło do spotkania przedstawicieli strajkujących lekarzy, dyrektorów szpitali, dyrekcji świętokrzyskiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie padły konkretne propozycje czy deklaracje, ale strony ustaliły jedno: nie można iść w zaparte, trzeba rozmawiać i zastanawiać się, na jakie ustępstwa iść. Jak na razie tracą bowiem i pacjenci, i szpitale.
- Samorząd wiele nie może, nawet gdyby miał, nie wolno mu dać pieniędzy na podwyżki dla lekarzy - stwierdził Adam Jarubas. - Ale trudno siedzieć z założonymi rękami wiedząc, że za trzy miesiące może z medycznej mapy regionu zniknąć kilkanaście oddziałów, a może nawet kilka szpitali. Stąd propozycja spotkania i mój apel do lekarzy: zmieńcie formę strajku, przynajmniej normalnie przyjmujcie chorych.
A co w zamian? O tym wszystkie strony będą rozmawiać w tym tygodniu.
Niewykluczone, że niewielkie pieniądze na podwyżki znajdą się w Narodowym Funduszu Zdrowia.
- Jak tylko oddział otrzyma z centrali pieniądze za nadwykonania, to zaraz je przekażemy do szpitali - mówi Zofia Wilczyńska, dyrektor Świętokrzyskiego Oddziału NFZ. - Oczywiście nie mnie decydować, na co dyrektorzy te środki przeznaczą.
- Uważam, że dobrzy specjaliści, z doświadczeniem, powinni zarabiać więcej - mówi Jan Gierada, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Kielcach. - Ale przesadą są żądania, by lekarz po stażu miał od razu 5 tysięcy, kraju na to nie stać. Dlatego, gdybym te pieniądze dostał, nie wykluczam, że jakieś podwyżki by były.
/bas/Z inicjatywy marszałka doszło do spotkania przedstawicieli strajkujących lekarzy, dyrektorów szpitali, dyrekcji świętokrzyskiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie padły konkretne propozycje czy deklaracje, ale strony ustaliły jedno: nie można iść w zaparte, trzeba rozmawiać i zastanawiać się, na jakie ustępstwa iść. Jak na razie tracą bowiem i pacjenci, i szpitale.
- Samorząd wiele nie może, nawet gdyby miał, nie wolno mu dać pieniędzy na podwyżki dla lekarzy - stwierdził Adam Jarubas. - Ale trudno siedzieć z założonymi rękami wiedząc, że za trzy miesiące może z medycznej mapy regionu zniknąć kilkanaście oddziałów, a może nawet kilka szpitali. Stąd propozycja spotkania i mój apel do lekarzy: zmieńcie formę strajku, przynajmniej normalnie przyjmujcie chorych.
A co w zamian? O tym wszystkie strony będą rozmawiać w tym tygodniu.
Niewykluczone, że niewielkie pieniądze na podwyżki znajdą się w Narodowym Funduszu Zdrowia.
- Jak tylko oddział otrzyma z centrali pieniądze za nadwykonania, to zaraz je przekażemy do szpitali - mówi Zofia Wilczyńska, dyrektor Świętokrzyskiego Oddziału NFZ. - Oczywiście nie mnie decydować, na co dyrektorzy te środki przeznaczą.
- Uważam, że dobrzy specjaliści, z doświadczeniem, powinni zarabiać więcej - mówi Jan Gierada, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Kielcach. - Ale przesadą są żądania, by lekarz po stażu miał od razu 5 tysięcy, kraju na to nie stać. Dlatego, gdybym te pieniądze dostał, nie wykluczam, że jakieś podwyżki by były.











Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.