Komentarze, Opinie: Szanujmy własną historię

„Najgłębszy smutek
szczęścia, że wszystko przemija."
Leopold Staff
Zmarł kpt. Władysław Stopiński. Jeden z ostatnich żyjących obrońców Westerplatte. Wraz z Nim odeszła pewna epoka. Epoka ludzi pamiętających pierwszy wystrzał z pancernika Schleswig-Holstein, pamiętających pierwsze pociski spadające na odradzającą się dopiero po zaborach Ojczyznę.
Ileż to w tym roku przeminęło takich epok.
Kwiecień - tragiczny miesiąc 2010r. w historii Polski. A wśród tych, którzy tak bezsensownie wtedy zginęli - ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie - Ryszard Kaczorowski. Ostatni z tych, którzy wobec zniewolenia Ojczyzny przez zbrodniczy komunizm, zmuszeni byli żyć i pracować dla dobra Polski na Obczyźnie.
11 września odszedł na wieczną wartę Leonard Lenard, a wraz z nim Jego niesamowity upór w walce o pamięć, o swoich towarzyszach broni. Wszyscy pamiętamy Jego perypetie z postawieniem obelisku ku pamięci poległych żołnierzy AK, WiN i NSZ. Nie poddał się i swój pomysł zrealizował. Zostawił swoją cząstkę wśród nas już na zawsze.
29 listopad - odchodzi Irena Anders. Do końca była symbolem polskiej powojennej emigracji londyńskiej. Żona gen. Władysława Andersa, tak jak mąż - była żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Przez wiele lat niedoceniana we własnej Ojczyźnie. Dopiero w 2007 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył Ją za działania na rzecz polskie niepodległości Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Odeszło w tym roku jeszcze wielu tych znanych i mniej znanych, a jeszcze więcej tych cichych bezimiennych bohaterów. Naszych Ojców i Matek, Dziadków i Babć. Naszych sąsiadów. Często znanych nam tylko z widzenia.
W teraźniejszym świecie, a już z pewnością w tym całym przedświątecznym bałaganie, nie zastanawiamy się nad przemijaniem, dopóki kogoś z nas ono bezpośrednio nie dotknie.
Czy mamy czas zastanowić się, że może nasz stary, schorowany sąsiad, to jeden z ostatnich żyjących więźniów oświęcimskiego kacetu?
A może ten staruszek, który długo zastanawia się nad kupnem mięsa i blokuje nam kolejkę w sklepie to jeden z ostatnich żołnierzy „Ponurego"?
Pamiętajmy o starszych ludziach i szanujmy starszych ludzi. Szanujmy Pokolenie Kolumbów, bo jutro, pojutrze może już Go nie być. Pokolenie, które nie miało młodości na tańce i przyjemności. Pokolenie, dla którego tańcem, był taniec z hitlerowskim okupantem przy odgłosie grających cekaemów i w cieniu szubienic i krematoriów, a przyjemnością była kromka suchego chleba z kawałkiem słoniny.
Pamiętam 24 grudzień 1995 r. I wizytę w skarżyskim szpitalu u Dziadka. Pamiętam jak dziś, gdy całowałem nieprzytomnego Dziadka w czoło i mówiłem „wracaj Dziadziu do zdrowia". Wówczas nie zastanawiałem się nad przemijaniem. Dziadek i śmierć - to było wręcz niemożliwe. Dziadek - żołnierz AK, powstaniec warszawski - człowiek z żelaza i jakaś tam śmierć? Jeszcze nie teraz - myślałem. Jeszcze jest tyle do wysłuchania, jeszcze tyle wspólnych wieczorów, wspólnych rocznic. Dzień później Dziadek już nie żył, a wraz z Nim umarła pewna epoka mojego życia. Epoka, która już się nie wróci, ale epoka, którą chcę pamiętać i pamiętać będę.
I dwa dni temu taka epoka umarła w rodzinie kpt. Władysława Stopińskiego. Ale jestem pewny, że w rodzinie tej będzie żyła pamięć.
Ale, żeby świadectwo tamtych czasów było znane całemu Skarżysku, każdemu dziecku w mieście, potrzeba czegoś więcej niż tylko pamięć najbliższej rodziny. Nie każde miasto miało honor mieć w swoich szeregach obrońcy Westerplatte. A jeszcze mniej miast miało obrońcę Westerplatte podczas obchodów 70. Rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. I tą pamięć należy zachować dla potomnych.
Mamy w Skarżysku taką ulicę - 17 stycznia. Ani to data znana ani tym bardziej chwalebna. Ot zwyczajne przejście miasta Skarżyska spod okupacji hitlerowskiej pod okupację sowiecką. I dziwnym trafem ulica ta, w obecnej nazwie zachowała się do dziś. Co będzie gdy za 50 lat dziecko spyta matki: Dlaczego mieszkamy na ulicy 17 stycznia?
Otóż nic nie będzie, bo ta data żadnemu mieszkańcowi nie będzie nic mówić. A jak wspaniale by było gdyby to samo dziecko mogło spytać:
Mamo, a kto to był Władysław Stopiński? A matka odpowie: Synu, nie pamiętam dokładnie, sprawdź w internecie, ale z tego co nam mówili na lekcjach historii, to honorowy mieszkaniec naszego miasta - bohater.
I pamięć będzie żyła.
Dziś kłócimy się o wysokość zarobków prezydenta miasta, o to kto jaki stołek dostał i dlaczego.
A ja bym sobie życzył, żeby Rada Miasta się zjednoczyła i jednogłośnie uhonorowała kpt. Władysława Stopińskiego nadaniem jednej z ulic miasta (najlepiej 17 stycznia) Jego imienia.
Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni Radni Miejscy, Drodzy internauci!
Przeczytajcie to i poprzyjcie ten pomysł. Sprawmy razem, że o Skarżysku będzie się mówić jako o mieście z przyszłością, ale jednocześnie o mieście gdzie szanuje się przeszłość i Bohaterów z tą przeszłością związanych. Nie pozwólmy odejść chwalebnej historii naszego miasta w zapomnienie.
Mariusz Gruszczyński
Dział komentarze i opinie powstaje z materiałów nadesłanych na naszą skrzynkę redakcyjną.
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.