Granat zmarnowanych talentów?
Są wśród rodziców tacy, którzy myślą o przeniesieniu swoich pociech do innych klubów. Nie ma się co dziwić… Jak żyć bowiem w mieście rodzicom, którzy zdają sobie sprawę, że pozostając tu, być może robią krzywdę własnym dzieciom…
Trzy zwycięstwa i dwie porażki, to wynik rozgrywek grupowych skarżyskich piłkarzy rocznik ’98 w turnieju halowym, który miał miejsce minionej niedzieli w Starachowicach. Nasi młodzicy polegli z pierwszym zespołem Korony Kielce, skład którego tworzyli reprezentanci świętokrzyskiego oraz z Legionem – młodzieżowym odłamem radomskiej Broni . Wspomniane trzy zwycięstwa, to pokonanie Młodzika z Radomia, Sokoła Starachowice – gospodarzy zawodów oraz GKS-u Katowice. Do wejścia w strefę finałową zabrakło naprawdę niewiele. Ostatecznie jednak awansował do niej Legion z Radomia, posiadając co prawda taki sam dorobek punktowy co Granat, lecz lepszy rezultat w bezpośrednim spotkaniu.
Wspomnieć tu należy, że dwa tygodnie wcześniej na tej samej hali, drugie miejsce w zawodach zdobył Granat rocznik ’99, zaś przed tygodniem, rocznik ’97 zdeklasował swoich przeciwników i sięgnął po puchar zwycięzcy.
Niewiarygodne… Naprawdę niewiarygodne, zważywszy na to, że sukcesy te, z ekipami, które cykl treningowy mają niemal całoroczny, a treningi halowe rozpoczęły już z początkiem listopada, odniosły zespoły, które z początkiem listopada zakończyły swoje cykle treningowe, a hale widują na stronach internetowych innych klubów. Tak jest bowiem w przypadku roczników ’97 i ’98. Kiedyś za młodu słyszałem powiedzenie o sztuce walki, bez walki. Nie chce się wierzyć, ale czyżby metoda treningowa: bez treningu, odniosła sukces? Może jest to klucz do powodzenia polskiej reprezentacji? Klucz do powodzenia w pucharach europejskich? Nazwiemy to „metodą skarżyską”, opatentujemy i sprzedamy za grube miliony do Hiszpanii i Anglii…
Wiem, trochę mnie poniosła fantazja… Zatem teraz nie będę fantazjował, tylko opowiem o prawdziwym życiu.
Prawdziwe życie młodego piłkarza w Warszawie (na przykładzie Polonii) wygląda tak: rano wstaje i idzie do szkoły. Dwie pierwsze lekcje, to zajęcia z piłki nożnej, potem angielski, polski, matematyka i inne przedmioty, wzmacniający obiad, świetlica, gdzie odrabia zadania domowe i znów… półtoragodzinny trening. Oczywiście treningi są dostosowane do wymagań, które stawiają wiek i organizm, ale i tak średnio 8-10 jednostek treningowych tygodniowo robi z niego piłkarza. Po kilku latach chłopak gra na wypożyczeniu w jakiejś podrzędnej drugiej lidze, a po następnych komentatorzy Canal Plus Sport, przedstawiają go, jako debiutującego w polskiej ekstraklasie, wychowanka Polonii. Oczywiście nie każdy z tych chłopców odniesie sukces, ale ten który ma prawdziwy talent, otrzymuje taką właśnie życiową szanse.
Życie chłopca z
miasta o podobnej wielkości do Skarżyska, choćby z takiego Ostrowca, czy
Starachowic nie wygląda wcale dużo gorzej. Klasa sportowa, liczba jednostek
treningowych zbliżona lub taka sama jak w Warszawie, zapewnione boisko, a zimą
hala sportowa, basen dla rozluźnienia mięśni, wyjazdy na turnieje średnio co
dwa trzy tygodnie oraz obozy letnie i zimowe. Taki reżim treningowy sprawia, że
może on niemal z powodzeniem rywalizować ze swoimi rówieśnikami w Warszawy.
Jego przyszłość jest zatem podobna do wspomnianego wyżej mieszkańca stolicy,
choć
z pewnością potrzeba mu będzie nieco więcej szczęścia.
A jak to się
przedstawia w Skarżysku? Tak, bez fantazjowania, to może być strasznie
szara opowieść… Treningi od połowy sierpnia do połowy listopada. Potem zimowa
przerwa. Wiosną znów treningi: od marca do czerwca , a potem długie wakacje.
Roczniki ’98 i ’99 były nawet na obozie, ale już ’97 nie. Nie wiem, być może
rodziców tych chłopaków nie było stać, bo trzeba Państwu wiedzieć, że całość
zarówno kosztów takiego obozu, jak i spraw związanych z jego organizacją, leży
po stronie rodziców
i trenera. Co do obozów zimowych, to
dzieciakom nawet się nie wspomina, że takowe istnieją. Turnieje? Ostatni rok,
okres wrzesień-grudzień: sztuk 1.
Podsumowując, załóżmy… dziesięcioletni okres treningowy takiego adepta sztuki piłkarskiej, wygląda mniej więcej tak:
- miejscowości, gdzie dba się o prawidłowy rozwój utalentowanych dzieci (nie licząc rozgrywek ligowych): około 10 obozów letnich i 10 zimowych, udział średnio w 100 – 150 turniejach (w tym międzynarodowych), łącznie około 5000 jednostek treningowych. Szanse (dla utalentowanego gracza) pod względem umiejętności i ogrania, nie licząc szczęścia? Druga liga, pierwsza, Ekstraklasa, może jakiś kontrakt w klubie zagranicznym.
- Skarżysko: może 1 ,a może z 5 obozów letnich w dziesięciolatce, zimowych brak, udział w około 40 turniejach (raczej o znaczeniu lokalnym), łącznie coś koło 1000 jednostek treningowych. Szanse na przyszłość (dla utalentowanego gracza) pod względem umiejętności i ogrania, nie licząc szczęścia?: z obserwacji obecnych wychowanków widzę, że nawet w rodzimym czwarto ligowym klubie szanse mają znacznie ograniczone, a zatem pozostaje liga okręgowa, A-klasa lub … liga amatorska.
Oczywiście dane te należy traktować jako szacunkowe, lecz rozbieżność pomiędzy jednym przykładem, a drugim, według mojej oceny nie odbiega znacząco od rzeczywistości. Przykre to co powiem, ale po dziesięciu latach w skarżyskim systemie treningowym, niezwykle utalentowany Messi, Barcelonę oglądałby tylko na pocztówkach. A skąd wiemy, że u nas takich talentów nie ma?
I tu koło się zamyka: nie wiemy. Bo skąd, skoro tego nie jesteśmy w stanie sprawdzić? Sądzę, że są. Skoro bowiem pośród zawodników Korony czy KSZO znajdują się rokujący do gry w pierwszym zespole, powoływani do kadry narodowej swojego rocznika, a nasz rocznik ’97 jeszcze w zeszłym roku lał ich ile popadło, zdobywając mistrzostwo regionu, to chyba świadczy, że są… Tylko kto się tym interesuje? Kto w ogóle wie, że mamy takie talenty? Że mamy w mieście mistrzów województwa w piłce nożnej?! Boje się o nich, że im dalej w przyszłość, tym ich talent polegnie w obliczu braku ogrania, braku motywacji i braku umiejętności technicznych.
Dlaczego u nas w mieście młodzi, zdolni ludzie mają tak ograniczone pole swojego rozwoju? A może nie mam racji… Być może rodzice dzieciaków uprawiających siatkówkę, karate czy pływanie postrzegają to całkiem inaczej. Pozytywnie… Może taka sytuacja dotyka tylko trenujących piłkę nożną? Akurat otaczam się gronem rodziców związanych z futbolem, stąd moja niewiedza w tym zakresie… Chętnie wysłucham komentarzy rodziców, których dzieci uprawiają inne dyscypliny, rozszerzając swój światopogląd w ramach tego zagadnienia. Nas, rodziców związanych poprzez dzieci z piłką nożną, taka sytuacja niezwykle dręczy. Są tacy, którzy myślą o przeniesieniu swoich pociech do innych klubów. Nie ma się co dziwić… Jak żyć bowiem w mieście rodzicom, którzy zdają sobie sprawę, że pozostając tu, być może robią krzywdę własnym dzieciom…
Jak to naprawić? Rozwiązanie tego problemu winny wziąć na siebie zarówno klub, jak i miasto.
Po stronie gminy według mojej oceny należałoby: założyć w gimnazjach i szkołach podstawowych (klasa 4-6) klasy sportowe lub jeśli koszty gminie na to nie pozwalają, to przynajmniej usportowione, których program będzie współdziałał z programem treningowym klubu i realizował jakieś wspólne ustalone zamierzenia. Wypracować taki system udostępniania obiektów, który pozwalałby na pełne wykorzystanie do celów treningowych posiadanych obiektów.
W kwestii klasy sportowej ostatnio rozmawiałem z przedstawicielem Urzędu Miasta oraz przedstawicielem Granatu. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, jest zainteresowanie tematem, dobra wola i obietnica pomocy w tym zakresie. Mam tylko nadzieję, że toczące się spory pomiędzy tymi jednostkami organizacyjnymi, nie przyćmią tej woli i obietnicy, która jak zwykle negatywnie odbije się na… dzieciach.
Po stronie Granatu należałoby przede wszystkim zrewidować politykę finansową. Czy to prawda, że celowo: na realizację szkolenia dzieci i młodzieży, Granat otrzymuje z miasta kwotę w okolicach 90 tys. złotych. Pytam i proszę mnie poprawić jeśli się mylę… Z moich (subiektywnych oczywiście) wyliczeń, wydaje z tego na wspomniany cel nie więcej niż połowę (koszt zatrudnienia trenerów, bardzo niewielki koszt sali gimnastycznej, koszt dojazdu na zawody – pozostałe koszty pokrywają bowiem rodzice, zaś za obiekty treningowe: Ruch i Orlik, Granat raczej nie ponosi obciążenia finansowego). Powyższe proszę także traktować jako pytanie i ponownie poprawić, jeśli się mylę. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się mnie poprawiać, to bardzo proszę argumentami w postaci konkretnych wyliczeń, którym chętnie się przyjrzę. Ale jeśli się nie mylę, to owe pozostałe 45 tys. sądzę, że byłoby budżetem , który dopełniłby stan obecnego systemu treningowego, do poziomu zadowalającego i umożliwiającego odpowiedni rozwój młodego adepta sztuki piłkarskiej.
Kiedyś Granat słynął ze swoich wychowanków. Kilku z nich grało na szczytach klubowej polskiej piłki, a pozostali bez żadnych problemów utrzymywali ten klub na poziomie dzisiejszej drugiej Ligii. Dziś tego brakuje, a piłka seniorska opiera się na najemnikach z zewnątrz, związanych z klubem jedynie płynącym strumieniem pieniędzy. Może właściwie realizowany program młodzieżowy będzie także receptą na kłopoty dorosłego Granatu? Z pewnością jednak będzie szansą dla utalentowanych dzieciaków, którym dziś trudno jest być dumnym i szczęśliwym ze swojego skarżyskiego pochodzenia.
D.Kotte
Dział komentarze i opinie powstaje z materiałów nadesłanych na naszą skrzynkę redakcyjną.
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.