Komentarze,opinie: Bo tak trzeba...HALPN

W środę
wieczorem, na hali sportowej miało miejsce spotkanie organizacyjne ligi
amatorskiej piłki halowej, startującej już w najbliższą niedzielę. Tam
gdzie kucharek sześć… wiadomo jak wygląda posiłek, ale tam gdzie
piłkarzy trzystu... to tyle samo pomysłów na rozgrywki, interpretacji
przepisów i jeszcze więcej dyskusji.
Ja… nie. Ale w naszej ekipie jest zaledwie trzech takich wapniaków. Pozostała część to ludzie bardzo młodzi, nie stąpający jeszcze po gruntach odpornej dorosłości, a zatem całkiem inaczej odbierający pojęcie „niesprawiedliwości”. Każdy pedagog zgodzi się ze stwierdzeniem, że ludzie nastoletni „niesprawiedliwość” odbierają znacznie, ale to znacznie boleśniej. Choć na zewnątrz być może będzie widać tylko lekceważący ruch ręki, wskazujący na pozorne zrozumienie dla nowych zasad, to jednak w głębi duszy długo będą przeżywać te wszystkie wyrzeczenia, poniesione dla odniesienia sukcesu. Dla nich bowiem był to wspaniały sukces. Potwierdzenie tego, że warto być zaangażowanym w sprawę, w którą wierzą, że warto walczyć do końca. Że chcieć , to móc. Ta chwila kiedy awans fetowali na boisku w gronie własnym i przyjaciół, mając na sobie specjalnie wydrukowane na tą okazję pamiątkowe koszulki, była chwilą, w której wszystko jest możliwe. Być może bardzo wielu widzów tego zdarzenia, nie zdawało sobie sprawy także z tego, że jednocześnie był to sukces wychowawczy naszej amatorskiej ligi, bo przecież właśnie takiego bodźca życzyłby sobie dla swoich wychowanków, każdy wychowawca. Dziś zabieramy im tą chwilę…
Pisząc, wierzę, że wśród włodarzy tej czy poprzedniej ligi, znajdą się osoby, które w umiejętny sposób przekażą tym ambitnym chłopakom kolejną wiedzę o życiu. O tym, że czasem nie wszystko układa się tak jak byśmy chcieli, że nie raz trzeba przeżyć porażkę goryczy, by zwycięstwo smakowało jeszcze bardziej… I choć wydaje się, że będą to tylko słowa, to czuje, że są potrzebne. Wierzę, że dzięki tym słowom, ci chłopcy zrozumieją „dlaczego?”, zrozumieją, że nadal warto i w przyszłym roku znów wywalczą swój upragniony awans. Wierzę, że mój list jest tylko dmuchaniem na zimno, bo takie spotkanie w kilka oczu i bez niego miałoby miejsce. Bo tak trzeba …
Pozdrawiam, Darek Kotte
Zatem nie obyło się od pojedynków werbalnych, których obecność nikogo nie dziwiła. Wszak to przecież nasz skarżysko-piłkarski folklor, którego każdy (łącznie ze mną) chciałby być choćby małą częścią. Sam osobiście nie jestem zwolennikiem wszystkich, spośród zapisów regulaminowych, ale z drugiej strony, jak się do nich przekonać lub nie, jeśli nie testując.
A
zatem chyba dobrze się stało, że to dyrektor MCSiR, wziął na siebie
całą tą zawieruchę związaną z organizacją zawodów, bo choć zrobił to w
świetle zarzutów o nader autokratyczny styl wdrażania tychże nowości, to
jednak na tyle skutecznie, by po godzinie dysputy, jej uczestnicy w
zgodzie i uśmiechem opuścili miejsce spotkania. W zasadzie pozostało już
tylko przygotować się do rozgrywek, knując w zaciszu domowych pieleszy
lub klubowym gwarze (zależy od sposobu przygotowań, obranego przez daną
drużynę) taktyki na spotkanie z najbliższym przeciwnikiem.
No
właśnie : czy tylko to? Jest bowiem jedna drużyna, która mimo awansu do
pierwszej ligi … nie awansowała. Wynika to ze zmian w regulaminie
rozgrywek, które spowodowały zmniejszenie liczebności pierwszej ligi, a
tym samym sprawiły, że spośród dwóch drużyn, które wywalczyły sobie
awans, do grona pierwszoligowców zostanie przyjęta tylko jedna.
Ja… nie. Ale w naszej ekipie jest zaledwie trzech takich wapniaków. Pozostała część to ludzie bardzo młodzi, nie stąpający jeszcze po gruntach odpornej dorosłości, a zatem całkiem inaczej odbierający pojęcie „niesprawiedliwości”. Każdy pedagog zgodzi się ze stwierdzeniem, że ludzie nastoletni „niesprawiedliwość” odbierają znacznie, ale to znacznie boleśniej. Choć na zewnątrz być może będzie widać tylko lekceważący ruch ręki, wskazujący na pozorne zrozumienie dla nowych zasad, to jednak w głębi duszy długo będą przeżywać te wszystkie wyrzeczenia, poniesione dla odniesienia sukcesu. Dla nich bowiem był to wspaniały sukces. Potwierdzenie tego, że warto być zaangażowanym w sprawę, w którą wierzą, że warto walczyć do końca. Że chcieć , to móc. Ta chwila kiedy awans fetowali na boisku w gronie własnym i przyjaciół, mając na sobie specjalnie wydrukowane na tą okazję pamiątkowe koszulki, była chwilą, w której wszystko jest możliwe. Być może bardzo wielu widzów tego zdarzenia, nie zdawało sobie sprawy także z tego, że jednocześnie był to sukces wychowawczy naszej amatorskiej ligi, bo przecież właśnie takiego bodźca życzyłby sobie dla swoich wychowanków, każdy wychowawca. Dziś zabieramy im tą chwilę…
Pisząc, wierzę, że wśród włodarzy tej czy poprzedniej ligi, znajdą się osoby, które w umiejętny sposób przekażą tym ambitnym chłopakom kolejną wiedzę o życiu. O tym, że czasem nie wszystko układa się tak jak byśmy chcieli, że nie raz trzeba przeżyć porażkę goryczy, by zwycięstwo smakowało jeszcze bardziej… I choć wydaje się, że będą to tylko słowa, to czuje, że są potrzebne. Wierzę, że dzięki tym słowom, ci chłopcy zrozumieją „dlaczego?”, zrozumieją, że nadal warto i w przyszłym roku znów wywalczą swój upragniony awans. Wierzę, że mój list jest tylko dmuchaniem na zimno, bo takie spotkanie w kilka oczu i bez niego miałoby miejsce. Bo tak trzeba …
Pozdrawiam, Darek Kotte
Dział komentarze i opinie powstaje z materiałów nadesłanych na naszą skrzynkę redakcyjną.
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!









Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.