Skarżysko-Kamienna kontakt@skarzysko24.pl
- Reklama -
Image

Podsumowanie projektu "Daj Głos Mieszkańcom"

Celem projektu “Daj głos mieszkańcom!” było wypracowanie sposobów komunikowania się władz z mieszkańcami i mieszkańców z władzami w 10 gminach na terenie Polski. W projekcie wzięło udział 10 zespołów radny/radna i lider/liderka społeczna, które zrealizowały w swoich gminach projekty usprawniające komunikację i zachęcające władze i mieszkańców do aktywnego kontaktowania się ze sobą. Z Ewą Podleśną (Stowarzyszenie im. Stanisława Staszica w Skarżysku-Kamiennej) i Konradem Krönigiem (radny Rady Miasta Skarżysko-Kamienna) o realizacji projektu "Daj Głos Mieszkańcom"  w Skarżysku rozmawiał Piotr Todys.

Piotr Todys: Chcecie wprowadzić w Skarżysku regulamin konsultacji społecznych. Co on przewiduje?
Konrad Krönig: Wymyślona jest cała procedura – od momentu inicjowania konsultacji aż do ich przeprowadzenia. Dodatkowo przewidujemy funkcjonowanie strony internetowej, na której odbywałyby się konsultacje społeczne. Regulamin zakłada też, że ich wynik nie jest wiążący dla prezydenta. Żeby dokończyć dzieło, musimy przedstawić projekt na sesji rady miasta – mamy nadzieję, że zostanie przyjęty.
Ewa Podleśna: Zanim regulamin powstał, propagowałam jego ideę wśród radnych należących do wszystkich opcji czy klubów. Mówiłam, że Konrad, wraz z 3 radnymi, złoży taki projekt. Prawie wszyscy byli za. Dodatkowo kilkakrotnie rozmawialiśmy na ten temat z prezydentem, wyjaśnialiśmy mu wagę i rolę konsultacji społecznych i w ogóle uspołecznienia procesu decydowania w Skarżysku, powołując się m. in. na to, czego doświadczyliśmy w czasie wyjazdu studyjnego do Anglii i na Projekt Społeczny 2012.


PT: Rozumiem, że regulamin konsultacji nie jest jedynym celem projektu? Jak to działanie ma się do tego, co planowaliście, tworząc projekt?
EP: Właściwie idziemy zgodnie z harmonogramem projektu. Wnioski ze spotkań z radami osiedli mam zebrane i są one budujące. Ludzie czują potrzebę konsultacji. Wzbudziło to opór prezydenta, który zarzucił mi, że opowiadam mieszkańcom nieprawdę. Wobec tego postanowiłam osobiście pokazać mu na posiedzeniu komisji dotyczącej procedury uchwalania budżetu w radach osiedli, ile prawa mają mieszkańcy. Na tyle skutecznie popracowałam nad postawą prezydenta, że sam zgłosił autopoprawkę dotyczącą możliwości uczestniczenia w ustalaniu budżetu również rad osiedli.

PT: A co z debatami? Planowaliście je.
KK: Do tej pory przeprowadziliśmy trzy debaty. Pierwsza była zorganizowana we współpracy z innymi organizacjami z terenu Skarżyska i dotyczyła ogólnie problemów gminy. Chcieliśmy, żeby było tłumnie – i faktycznie przyszło ok.200 osób. Mieszkańcy przedstawili problemy, zapisaliśmy je wszystkie na tablicy. Wyłoniło się około 20 problemów, które mieszkańcy dostrzegają w Skarżysku. Druga debata dotyczyła bezrobocia. Przyszło ok. 40 osób. Zaprosiliśmy tym razem ekspertów: dyrektora powiatowego urzędu pracy, prezes stowarzyszenia skupiającego przedsiębiorców – pracodawców oraz dyrektora Centrum Integracji Społecznej, działającego przy urzędzie w Skarżysku. Centrum zajmuje się aktywizacją osób najuboższych, trwale dotkniętych bezrobociem. Debata miała pozytywne recenzje, była bardzo merytoryczna. Trzecia dotyczyła spraw sportu i oświaty.

PT: Jak więc sformułowane były cele projektu?
EP: Chcieliśmy udrożnić komunikację. Pan prezydent wygłaszał przemówienia w czasie sesji, mówił z okienka telewizyjnego, a to nie jest prawdziwa komunikacja. Ona jest wtedy, kiedy się rozmawia. Chcieliśmy doprowadzić do tego, żeby na terenie Skarżyska toczyła się partnerska rozmowa między władzami i mieszkańcami, żeby odpowiedzi na pytania i postulaty mieszkańców nie były wygłaszane ex cathedra. Ta bariera komunikacyjna jest u nas po dwóch stronach – i po stronie mieszkańców, i po stronie władz. Czy metody, które przyjęliśmy, były dobre – będziemy po zakończeniu projektu o tym rozmawiać.

PT: Co to miało zmienić w Skarżysku?
EP: Jeśli społeczność nie angażuje się w funkcjonowanie miasta, to po prostu jest ciężko żyć – rodzą się pretensje, niezrozumienie, konflikty interesów. Chodziło nam o stworzenie przestrzeni do rozmowy, do debaty. Debata nie jest po to, żeby coś rozwiązać, debata służy temu, żeby przybliżyć wszystkich jej uczestników do rozwiązania problemu.

PT: A to co zrobią z efektami rozmów władze, to już ich sprawa?
EP: Tak, przynajmniej na razie.
KK: Ciekawą rzeczą związaną z prowadzeniem debaty było to, że nie zaprosiliśmy imiennie prezydenta. Zaprosiliśmy ogólnie mieszkańców. Prezydent pojawił się na debatach, był trochę urażony, ale wysłuchał, jakie są problemy mieszkańców Skarżyska, a potem odpowiedział na nie, ale nie w trakcie debaty tylko po jej zakończeniu, w lokalnej telewizji. Prezydent był zaproszony nie jako ktoś wyjątkowy, ktoś, kto wyłącznie mówi, kogo trzeba szczególnie witać, ale jako mieszkaniec. Zasadą debaty była równość.


PT: Być może znaleźliście formułę na prowadzenie takich debat – z tego, że się wszystkich równo traktuje, można uczynić w przyszłości sztandar.
EP: To dobre podsumowanie.

PT: Poza krytyką na forach internetowych, jakie trudności napotkaliście w realizacji projektu?
EP: Trudności biurokratyczne – w przypadku debaty.
KK: Dla mnie trudność była tylko jedna – niektóre media uznawały ten projekt za kampanię wyborczą. W związku z tym nie chciały przychodzić na organizowane przez nas eventy. Na szczęście była lokalna telewizja, która objęła nasz projekt patronatem medialnym, dzięki czemu trafiliśmy do mieszkańców. To było utrudnieniem – podejście niektórych mediów, sympatyzujących z prezydentem.


PT: Co to były za trudności biurokratyczne w związku z debatą?
EP: Nie chciano nam bezpłatnie udostępnić sali na obie debaty, udało nam się dopiero w wyniku długich negocjacji.

PT: Rozumiem, że jest pomysł na to, jak urząd powinien komunikować się z mieszkańcami. Czy jest już widoczna zmiana w tym zakresie?
EP: Myślę, że tego na razie nie widać. Jak pamiętasz, miałam w projekcie ankietę edukacyjną – na „rozruszanie” ludzi. Podkreślam – nie ankietę badawczą, tylko edukacyjną. Na ogół odpowiadali na nią ludzie obywatelsko świadomi, wykształceni. Jestem z jej wyników zadowolona, choć być może trafiałam akurat na takich ludzi, którzy komunikują się z władzami i mają społeczną wyobraźnię. Jeśli chodzi o debaty, to wydaje mi się, że zainteresowanie jest. Nie czarujmy się – nie ogromne. Dlaczego na pierwszą debatę przyszło 200 osób? Dlatego, że gadanie ogólne jest bardziej interesujące niż rozmawianie o konkretach, zwłaszcza jeśli trzeba zająć stanowisko lepiej uzasadnione. A tak narracja jest łatwiejsza, bardziej spektakularna.

PT: A czy inne tego typu spotkania zbierają tyle osób?
EP: Ale skąd!

PT: Czyli to był sukces.
KK: Tak, to był sukces. Ja nawet te 40 osób na debacie o bezrobociu uważam za sukces, bo bałem się, że przyjdzie np. 7.

PT: No właśnie – wy umiecie ściągnąć ludzi na debatę. Na spotkanie organizowane nie przez urząd, tylko przez organizacje pozarządowe, przychodzi 200 osób. A potem jeszcze prezydent z tego powodu występuje w telewizji, czego nie robi codziennie. To duża sprawa.
EP: Ale wiesz, nad tymi debatami dużo się napracowaliśmy. To nie było tak, że wymyśliłam scenariusz, firma powiesiła plakaty na słupach, a Konrad opowiedział o debacie w okienku telewizyjnym.

PT: Jakoś inaczej docieraliście do mieszkańców?
KK: Tak – zaproszenia na naszej-klasie, esemesy. Promocja na portalach internetowych, informacja w telewizji, czyli bardzo profesjonalne, marketingowe podejście.
EP: Prezes Stowarzyszenia „Tu mieszkam” wykonał gigantyczną pracę. Nie wiem, jaką sieć kontaktów on ma, ale przypuszczam, że ok. 1200 osób. Do nich przychodziły esemesy z przypomnieniem, że jest debata, że zapraszamy. Znajdowałam też zaproszenia w mailach.


PT: Ciekawi mnie, skąd mieliście pieniądze na te esemesy?
EP: Ze stowarzyszenia. Albo z własnej kieszeni. Zauważ, że gdyby urząd powołał osobę od kontaktów społecznych, to ile takiej roboty mogłaby wykonać. Na konsultacje budżetowe przychodzi góra 7 osób. Pewnego razu sekretarz do mnie zadzwonił i powiedział: „Przyjdź pani, bo nie będzie konsultacji”. Ludzie w ogóle nie wiedzą o tym, że są konsultacje. W podsumowaniu projektu na sesji rady miasta zwrócę na to uwagę, że jeśli chcemy się komunikować, to trzeba znaleźć osobę, która pokaże, jak to robić. To nie jest odkrywczy wniosek, ale profesjonalne doświadczenia w tym zakresie są i po prostu trzeba z nich skorzystać. Na początek wystarczyłyby doświadczenia z organizacji naszych debat, np. do konsultacji budżetu.

PT: Na moje pytanie – czy jest widoczna jakaś zmiana – mówicie, że niekoniecznie. Ale jeśli na wasze spotkanie przychodzi 200 osób, prezydent odpowiada na wasze działania, na posiedzeniach rady miasta jest postawiona sprawa regulaminu konsultacji społecznych, to myślę sobie, że zmiany już jakieś są. Co zrobić, żeby je utrwalić?
EP: Zadania, które powiat zleca organizacjom pozarządowym. Ja tej kwestii u nas nie odpuszczę. Będę na konsultacjach o programach współpracy w powiatach – to w przyszłości. Jeśli chodzi o tę sprawę u nas w mieście, to już rozmawiałam o współpracy z organizacjami pozarządowymi z odpowiedzialną naczelniczką urzędu miasta, która powiedziała mi, że o pewnych sprawach z tym związanych po prostu nie wie, np. o Narodowej Strategii Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, która jest wdrażana od 2009 roku i ma być wdrażana do 2013 roku. Edukować trzeba nie tylko społeczeństwo, ale również urząd tzn. administrację samorządową. Plany na przyszłość: jeśli regulamin konsultacji społecznych nie zostanie przyjęty przez obecną radę, to zostanie przez następną. Chcemy konsekwentnie upominać się o partycypacyjne zachowania nowo wybranych radnych, bo nasz projekt nazywa się „Zmień radnego na otwartego, a siebie na aktywnego”. W dalszej przyszłości chcemy powołać biuro informacji obywatelskiej.

PT: Czy to hasło: „Zmień radnego na otwartego, a siebie na aktywnego” to rodzaj waszego motta?
EP: Tych haseł jest mnóstwo. Na plakacie mamy: „Zacznijmy od samorządu.” Jest nazwa projektu
„Daj głos mieszkańcom!”. Inne hasło to „udrażnianie komunikacji”. Oczywiście z punktu widzenia marketingowego jest to błąd, ale ostatecznie nie jesteśmy akcją, która ma „coś” uzyskać, tylko chcemy doprowadzić do zmiany jakości życia społecznego
.

PT: Dlaczego warto być radnym?
KK: Bo można mieć wpływ na to, co się dzieje w mieście, można wdrażać pewne pozytywne zmiany; poza tym jest się osobą rozpoznawalną, z którą niektórzy się liczą. Jeżeli ma się zacięcie społecznikowskie, to jest to fajna praca, fajny dodatek do życia zawodowego.
EP: Może ja powiem, dlaczego nie warto być radną, radnym. Mam doświadczenie bycia radną w samorządzie powiatowym, warszawskim i nikt mnie nie przekona, że radny ma większy wpływ na rzeczywistość niż działacz społeczny. Radny jest uwikłany w politykę, ma koneksje, musi przekonać radę do swoich racji, pomysłów, a działacz społeczny nie ma takich ograniczeń – może powiedzieć wszystko, zawsze i wszędzie. Jeśli jako działacz nie ma siły zabrać głosu, nie
będzie jej miał tym bardziej jako radny.


PT: Społeczeństwo obywatelskie w Skarżysku-Kamiennej jest jak…
EP: Jak magma – wciąga, pulsuje…
KK: Jest jak duch – nikt go nigdy nie widział.


PT: Samorząd w Skarżysku jest jak…
KK: Jak każdy inny samorząd w każdym innym miejscu w Polsce. Ma swoje wady i zalety.

PT: Projekt „Daj głos mieszkańcom!” w Skarżysku jest jak…
EP: Jest jak miętówka. Odświeża i nie szkodzi.

Na Sesji Rady Miasta Skarżyska- Kamiennej w dniu 04.11.2010 roku przyjęty został projekt uchwały w sprawie wprowadzenia regulaminu konsultacji społecznych. Projektodawcą był radny Konrad Kronig, oprócz niego pod projektem uchwały podpisał się radny Mieczysław Sadza oraz Radna Halina Karpińska. Jest to pierwsza  i jedyna inicjatywa uchwałodawcza złożona przez grupę radnych w tej kadencji samorządowej. Przyjęcie Regulaminu Konsultacji Społecznych to końcowy efekt prac związanych z wdrażaniem  na terenie miasta projektu „ Daj Głos Mieszkańcom”. Tym samym Skarżysko- Kamienna dołączyło do grona nowoczesnych samorządów, które profesjonalnie traktują komunikację na linii mieszkańcy- władza lokalna.

Uchwała wejdzie w życie z dniem 01.01.2011 roku. Teraz jedynie od mieszkańców zależy czy będą korzystać z instrumentów, które mając na celu usprawnienie komunikacji zostały im zapewnione przez lokalny samorząd. Jedno jest pewne- przyjęcie regulaminu , to duży krok na przód w budowaniu w naszym mieście społeczeństwa obywatelskiego.

Można powiedzieć , że władza w Skarżysku- Kamiennej DAŁA GŁOS mieszkańcom, pozostaje jedynie pytanie czy mieszkańcy  zdecydują się ten głos zabrać ?

dajgls.pl

wikary

Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.

Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.

Informacja! Informujemy, że w trosce o jakość dyskusji każdy komentarz przechodzi proces moderacji. Twoja wypowiedź pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez administratora – zazwyczaj trwa to nie dłużej niż 24 godziny. Dziękujemy za cierpliwość!
Aktualności
Sport
Kronika policyjna
- Reklama -
dompogrzebowy_out.jpg
Najnowsze artykuły
Zaproszenia
- Reklama -
Dobre Fotki Mariusz Busiek
Ostatnio komentowane
Ostatnio popularne
Na naszym Facebooku
Informacje praktyczne
Redakcja
ul. Paryska 232A/3
26-110 Skarżysko-Kamienna
+48 508 12 72 16
kontakt@skarzysko24.pl
Nota prawna

Wydawca portalu skarzysko24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i postów zamieszczanych przez użytkowników portalu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Logowanie