Komentarze, opinie: Podsumowanie polemiki kibiców z G.Małkusem

Podsumowanie internetowej polemiki kibiców Granatu z Grzegorzem Małkusem.
Kolejna odsłona „Listu do kibiców Granatu” za nami. Wydawałoby się, że tytuł zobowiązuje. Nic bardziej mylnego. Jest to list do działaczy Granatu, postronnych obserwatorów, założycieli STS-u i, co absolutnie przypadkowe podczas kampanii wyborczej, jest to list do Zdzisława Kobierskiego, tylko gdzie w tym wszystkim podziali się kibice Granatu?
Panie Grzegorzu, że ma Pan tzw. „gadane” to my już dobrze wiemy. Ale „dużo mówić” nie idzie niestety tutaj w parze z „mówić na temat i mądrze”. Kibice Granatu wysłali swój list do wszystkich mediów. A to łobuzy. Ale mają znajomości, i to jeszcze w czasie kampanii. A Pan Grzegorz ma dostęp tylko do jednego portalu. Albo zmowa lokalnych mediów albo lenistwo, jak Pan to widzi, Panie Grzegorzu? A może list otwarty do właścicieli lokalnych mediów? Nie zaszkodzi, a w czasie kampanii może pomóc. Ale w sumie, nie o tym temat.
Kibice Granatu odpowiedzieli na pański list i w liście tym zadali też jasne i konkretne pytania. Dobrym obyczajem jest na takie pytania udzielić odpowiedzi. Nie otrzymaliśmy od Pana żadnej. Niech ocenią to postronni obserwatorzy, bo prawdę mówiąc, my się tego spodziewaliśmy. Odsyła Pan nas do komisji rewizyjnych, RIO, a tak naprawdę od Annasza do Kajfasza. Pan myśli, że my nie mamy nic do roboty? My nie mamy nielimitowanego czasu pracy jak niektóre osoby w UM. Zresztą, dla nas sprawa jest jasna. Jakby miał Pan się czym pochwalić w sprawie równego traktowania klubów sportowych w mieście, to z pewnością kwoty te by Pan wymienił. A, że kibic wszystkich klubów sportowych w mieście nie ma się widocznie czym pochwalić, to i odpowiedzi się nie doczekaliśmy i nie doczekamy.
Historię Granatu znamy dobrze, ale dobrze, że Pan przypomniał wielkość naszego klubu. I nie wstyd Panu, że aktualnie nie ma Pan żadnego wkładu w kontynuowanie tej wielkości? Nie? A powinno.
Pisze Pan o sporcie młodzieżowym. Fajnie Pan pisze, ale nie ma Pan do czynienia z głupkami, choć może Pan tak sądzi. Nigdy nie było żadnego sporu o finansowanie sportu młodzieżowego. Nasze pytania i postulaty dotyczą tylko i wyłącznie sportu kwalifikowanego. Ale Pan oczywiście gra mistrza „chowania głowy w piasek” i „odwracania kota ogonem”. Przyzwyczailiśmy się.
Na Granat Pan nie chodzi, bo albo Pana nie zapraszają albo robią to nieszczerze. Dostał Pan podczas debaty zaproszenie na mecz od kibiców. Mamy rozumieć, że zrobiliśmy to nieszczerze. No cóż, może spodziewał się Pan limuzyny pod dom i czerwonego dywanu od bramy wjazdowej. Niestety, ale u nas tego nie ma.
Rankingi pominiemy tylko dlatego, żeby Pana nie dołować. Dla nas nie mają one żadnego znaczenia. Ale skoro dla Pana mają, to przypomnimy tylko, że aktualnie w rankingu na najlepszego samorządowca wg widzów TV Dami, ma pan 0,2% głosów. Oczywiście dla nas nie jest to przypadek, no ale dla Pana? Pan przecież bierze rankingi na poważnie.
Końcowa wycieczka w kierunku Zdzisława Kobierskiego to już szczyt obłudy. Co kibiców Granatu interesują negocjacje w sprawie biblioteki i MCK-u? Tak przebiegały negocjacje, jakich współpracowników dobrał sobie Pan Wojcieszek. Pan też widocznie za dużych osiągnięć nie ma w pewnych sprawach, bo żadnych odpowiedzi na zadane Panu pytania się nie doczekaliśmy. Mieliśmy nadzieję na rzeczową rozmowę. Niestety, po raz kolejny się przeliczyliśmy. Dlatego jest to nasze ostatnie wystąpienie w tym temacie. Do rozmowy możemy wrócić, gdy Pan prezydent desygnuje do rozmów z nami człowieka zorientowanego w temacie, bezstronnego, otwartego na polemikę i przede wszystkim nie bojącego się odpowiadać na konkretne pytania. Pan, panie Grzegorzu wg nas nie spełnia żadnego z tych warunków. Może Pan oczywiście pisać kolejne części swoich dywagacji. Jedno jest pewne. Splendoru one Panu na pewno nie przyniosą. Bo splendor zarezerwowany jest dla Wielkich. A zmienić tej historii nie jest Pan w stanie, Granat był, jest i Wielki pozostanie.
To pisaliśmy my, kibice, a nie działacze.
Ze sportowym pozdrowieniem.
Kibice Granatu odpowiedzieli na pański list i w liście tym zadali też jasne i konkretne pytania. Dobrym obyczajem jest na takie pytania udzielić odpowiedzi. Nie otrzymaliśmy od Pana żadnej. Niech ocenią to postronni obserwatorzy, bo prawdę mówiąc, my się tego spodziewaliśmy. Odsyła Pan nas do komisji rewizyjnych, RIO, a tak naprawdę od Annasza do Kajfasza. Pan myśli, że my nie mamy nic do roboty? My nie mamy nielimitowanego czasu pracy jak niektóre osoby w UM. Zresztą, dla nas sprawa jest jasna. Jakby miał Pan się czym pochwalić w sprawie równego traktowania klubów sportowych w mieście, to z pewnością kwoty te by Pan wymienił. A, że kibic wszystkich klubów sportowych w mieście nie ma się widocznie czym pochwalić, to i odpowiedzi się nie doczekaliśmy i nie doczekamy.
Historię Granatu znamy dobrze, ale dobrze, że Pan przypomniał wielkość naszego klubu. I nie wstyd Panu, że aktualnie nie ma Pan żadnego wkładu w kontynuowanie tej wielkości? Nie? A powinno.
Pisze Pan o sporcie młodzieżowym. Fajnie Pan pisze, ale nie ma Pan do czynienia z głupkami, choć może Pan tak sądzi. Nigdy nie było żadnego sporu o finansowanie sportu młodzieżowego. Nasze pytania i postulaty dotyczą tylko i wyłącznie sportu kwalifikowanego. Ale Pan oczywiście gra mistrza „chowania głowy w piasek” i „odwracania kota ogonem”. Przyzwyczailiśmy się.
Na Granat Pan nie chodzi, bo albo Pana nie zapraszają albo robią to nieszczerze. Dostał Pan podczas debaty zaproszenie na mecz od kibiców. Mamy rozumieć, że zrobiliśmy to nieszczerze. No cóż, może spodziewał się Pan limuzyny pod dom i czerwonego dywanu od bramy wjazdowej. Niestety, ale u nas tego nie ma.
Rankingi pominiemy tylko dlatego, żeby Pana nie dołować. Dla nas nie mają one żadnego znaczenia. Ale skoro dla Pana mają, to przypomnimy tylko, że aktualnie w rankingu na najlepszego samorządowca wg widzów TV Dami, ma pan 0,2% głosów. Oczywiście dla nas nie jest to przypadek, no ale dla Pana? Pan przecież bierze rankingi na poważnie.
Końcowa wycieczka w kierunku Zdzisława Kobierskiego to już szczyt obłudy. Co kibiców Granatu interesują negocjacje w sprawie biblioteki i MCK-u? Tak przebiegały negocjacje, jakich współpracowników dobrał sobie Pan Wojcieszek. Pan też widocznie za dużych osiągnięć nie ma w pewnych sprawach, bo żadnych odpowiedzi na zadane Panu pytania się nie doczekaliśmy. Mieliśmy nadzieję na rzeczową rozmowę. Niestety, po raz kolejny się przeliczyliśmy. Dlatego jest to nasze ostatnie wystąpienie w tym temacie. Do rozmowy możemy wrócić, gdy Pan prezydent desygnuje do rozmów z nami człowieka zorientowanego w temacie, bezstronnego, otwartego na polemikę i przede wszystkim nie bojącego się odpowiadać na konkretne pytania. Pan, panie Grzegorzu wg nas nie spełnia żadnego z tych warunków. Może Pan oczywiście pisać kolejne części swoich dywagacji. Jedno jest pewne. Splendoru one Panu na pewno nie przyniosą. Bo splendor zarezerwowany jest dla Wielkich. A zmienić tej historii nie jest Pan w stanie, Granat był, jest i Wielki pozostanie.
To pisaliśmy my, kibice, a nie działacze.
Ze sportowym pozdrowieniem.
Dział komentarze i opinie powstaje z materiałów nadesłanych na naszą skrzynkę redakcyjną.
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!
Chcesz podzielić się opinią, skomentować skarżyską rzeczywistość, nie boisz się oceny ze strony użytkowników portalu? - pisz!










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.