Co się stało z Górną Kolonią?
Położone na uboczu Skarżyska stare osiedle Górna Kolonia nie jest zbyt często odwiedzane przez mieszkańców innych dzielnic naszego miasta. I to nie tylko dlatego, że nie ma tutaj ani punktów usługowych, ani większych sklepów, ani nawet szkoły (do niedawna był tu zespół szkół kolejowych, ale został on przeniesiony i teraz uczniowie nie muszą już dojeżdżać na „górkę”). Górna Kolonia nie jest popularnym osiedlem i nikt, kto nie musi, nie zapuszcza się w te, otoczone lasem i oddalone od centrum, tereny Skarżyska. A przecież jeszcze nie tak dawno temu była to jedna z najpiękniejszych, a być może nawet najpiękniejsza, dzielnica naszego miasta! Jak to się stało, że z tak uroczego zakątka Skarżyska Górna Kolonia stała się miejscem o niezbyt dobrej sławie?
Piękne początki
Cisza, spokój, piękna przyroda… Ogródki pełne kwiatów, zadbana zieleń, wielkie, piękne sosny… Piękne kamienice – małe cudeńka architektoniczne, każda kamienica jest bowiem wykończona w inny sposób, w przeciwieństwie do „nowoczesnych” jednakowych pudeł zwanych blokami… Odkryty basen, korty tenisowe… Tak wyglądała Górna Kolonia przez kilkadziesiąt lat. Osiedle to, pierwotnie przeznaczone dla kadry kierowniczej Zakładów Metalowych, wybudowano w latach dwudziestych XX wieku i przez następnych czterdzieści, pięćdziesiąt lat uchodziło za najpiękniejsze. Zadbany, odkryty basen i profesjonalne korty tenisowe w okresie wakacyjnym przyciągały tłumy mieszkańców Skarżyska.
Co się stało?
– Jeszcze w latach sześćdziesiątych basen funkcjonował. To był raj nie tylko dla dzieci. Nie wiem, czemu został zlikwidowany. Nikt o to już nie dbał. Wielka szkoda – mówi ze smutkiem starsza pani, mieszkająca na Górnej Kolonii od urodzenia.
Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy i dlaczego Górna Kolonia zaczęła podupadać. Być może w momencie, gdy Zakłady Metalowe przestały ją obejmować swoją kuratelą? A może wcześniej – kiedy w latach pięćdziesiątych XX wieku rozbudowano osiedle, na które sprowadzili się już nie tylko przedstawiciele kadry kierowniczej czy inżynierowie, ale każdy, kto akurat dostał przydział na mieszkanie? A być może to sami mieszkańcy Górnej Kolonii postanowili zmienić i w dziwny sposób unowocześnić jej wygląd?
Piękna, ale niebezpiecznaTrudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy i dlaczego Górna Kolonia zaczęła podupadać. Być może w momencie, gdy Zakłady Metalowe przestały ją obejmować swoją kuratelą? A może wcześniej – kiedy w latach pięćdziesiątych XX wieku rozbudowano osiedle, na które sprowadzili się już nie tylko przedstawiciele kadry kierowniczej czy inżynierowie, ale każdy, kto akurat dostał przydział na mieszkanie? A być może to sami mieszkańcy Górnej Kolonii postanowili zmienić i w dziwny sposób unowocześnić jej wygląd?
Dzisiaj nie ma już na Górnej Kolonii nie tylko kortów tenisowych i basenu, ale nawet ani jednego placu zabaw dla dzieci (a dzieci na tym osiedlu nie brakuje…). Z basenu nie pozostało nic poza betonową dziurą w ziemi, pełną porozbijanych butelek i innych śmieci. Po kortach nie ma nawet śladu… Zaczęto wycinać wiekowe drzewa, coraz więcej zieleni zalewa się betonem. Zabytkowe kamienice szpeci się, zamurowując oszklone werandy. I chociaż Górna Kolonia staje się coraz bardziej szara, to wciąż, w porównaniu z innymi dzielnicami Skarżyska, wiele jeszcze zieleni pozostało, a otoczenie lasami nadaje „górce” wyjątkowego uroku.
Ale co z tego? Wielu mieszkańców Skarżyska w odpowiedzi na pytanie o Górną Kolonię mówi krótko: – Piękna, ale niebezpieczna – zdanie pani Małgorzaty, nauczycielki w jednej ze skarżyskich szkół, podziela wiele osób.
Centrum osiedla i ulubionego miejsca spotkań w okresie letnim nie stanowi już bowiem odkryta pływalnia, ale dla niektórych mieszkańców dzielnicy – bez względu na porę roku i pogodę – sklep, a właściwie „obręb sklepu”, pełniący jednocześnie funkcję baru piwnego i publicznej toalety…
Ale co z tego? Wielu mieszkańców Skarżyska w odpowiedzi na pytanie o Górną Kolonię mówi krótko: – Piękna, ale niebezpieczna – zdanie pani Małgorzaty, nauczycielki w jednej ze skarżyskich szkół, podziela wiele osób.
Centrum osiedla i ulubionego miejsca spotkań w okresie letnim nie stanowi już bowiem odkryta pływalnia, ale dla niektórych mieszkańców dzielnicy – bez względu na porę roku i pogodę – sklep, a właściwie „obręb sklepu”, pełniący jednocześnie funkcję baru piwnego i publicznej toalety…
Co dalej?
Mogłoby się wydawać, że wystarczy wprowadzić porządek i egzekwować zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych. To mógłby być pierwszy krok. Jednak postawienie tego pierwszego kroku nie jest takie proste. Jednemu z mieszkańców, który nie obawiał się żądać spokoju na własnym podwórku, „ktoś” spalił garaż. Co można zrobić w takiej sytuacji? – Interweniować, ciągle interweniować! Nie bać się! Im więcej mieszkańców będzie dzwonić na policję czy do straży miejskiej, tym szybciej pozbędziemy się problemu pijaków pod sklepem – mówi Andrzej Zbrożek, mieszkający na Górnej Kolonii radny Rady Miasta.
Do tego potrzeba jednak nie tylko odwagi i chęci zmian, ale też poczucia wspólnoty. A jedyna wspólnota, jaką widać na Górnej Kolonii, jest tworzona przy piwie pod sklepem.
Anna Golus / Daję słowo










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.