VIII Powiatowy Konkurs Ortograficzny (foto)
Dzisiaj w Zespole Szkół Transportowo-Mechatronicznych w Skarżysku-Kamiennej odbył się VIII Powiatowy Konkurs Ortograficzny Szkół Ponadgimnazjalnych.
Konkurs nad którym patronat objął Starosta Jerzy Żmijewski, a przygotowywany przez Iwonę Kowalik i Ewę Jaworską (nauczycielki j. polskiego z ZST-M) wymaga znajomości zasad pisowni i świadomego wykorzystywania ich w praktyce. Jak każdy konkurs, odwołuje się do "zdrowej" rywalizacji i ma za zadanie wyłonić uczniów najlepiej posługujących się językiem pisanym. Konkurs ma skłonić młodzieży do pracy nad poprawną pisowni i zachęcić uczniów do pracy ze słownikiem ortograficznym.
Dyktando zostało opracowane przez pomysłodawczynie na podstawie ogólnodostępnych dyktand (tekst wkrótce), a pisało je 20 uczniów - m.in. z: I L.O. im. J. Słowackiego, II L.O. im. A. Mickiewicza, Zespół Placówek dla Niepełnosprawnych Ruchowo, Zespół Szkół w Suchedniowie, Centrum Kształcenia „AWANS” i oczywiście z Zespołu Szkół Techniczno-Mechatronicznych.
Konkurs nad którym patronat objął Starosta Jerzy Żmijewski, a przygotowywany przez Iwonę Kowalik i Ewę Jaworską (nauczycielki j. polskiego z ZST-M) wymaga znajomości zasad pisowni i świadomego wykorzystywania ich w praktyce. Jak każdy konkurs, odwołuje się do "zdrowej" rywalizacji i ma za zadanie wyłonić uczniów najlepiej posługujących się językiem pisanym. Konkurs ma skłonić młodzieży do pracy nad poprawną pisowni i zachęcić uczniów do pracy ze słownikiem ortograficznym.
Dyktando zostało opracowane przez pomysłodawczynie na podstawie ogólnodostępnych dyktand (tekst wkrótce), a pisało je 20 uczniów - m.in. z: I L.O. im. J. Słowackiego, II L.O. im. A. Mickiewicza, Zespół Placówek dla Niepełnosprawnych Ruchowo, Zespół Szkół w Suchedniowie, Centrum Kształcenia „AWANS” i oczywiście z Zespołu Szkół Techniczno-Mechatronicznych.
Laureaci VIII Powiatowego Konkursu Ortograficznego Szkół Ponadgimnazjalnych:
I miejsce - Anna Ajdynopulos - II L.O. im. A. MickiewiczaNagrody ufundowało Starostwo Powiatowe w Skarżysku-Kamiennej.
II miejsce - Micheasz Sochack - Zespół Placówek dla Niepełnosprawnych Ruchowo
III miejsce - Magdalena Szerszeń - II L.O. im. A. Mickiewicza
IV miejsce - Maciej Wikło - II L.O. im. A. Mickiewicza
V miejsce - Łukasz Krogulec - II L.O. im. A. Mickiewicza




















Tekst dyktanda:
Mrzonki
Było wczesnowiosenne popołudnie. Pogryzając chałkę na przemian z grahamką i popijając coca-colą, przez wiele godzin studiowałam arcyciekawe artykuły z gazety „Poznaj swój kraj” dotyczące zachodniopomorskich zamków, w których przed wiekami mieszkali ciężkozbrojni rycerze w stalowoszarych zbrojach o późnogotyckich ozdobach. Zaś w gazecie „Dookoła świata” przeczytałam, że na kontynencie amerykańskim w okresie przedkolumbijskim istniały wspaniałe cywilizacje i państwa. Moją szczególną uwagą zwróciło królestwo Majów znajdujące się na półwyspie Jukatan. Majowie trudnili się myślistwem i rybołówstwem, kowalstwem, garncarstwem i zdobnictwem artystycznym.
Teraz przed niespełna półgodziną skończyłam jeść sushi według przepisu ze „Świata kuchni”, otworzyłam okno na oścież i zanurzyłam się w błogostanie. Patrzyłam, jak czerwonożółte słońce z wolna zsuwa się w dół linii horyzontu. Krajobraz w sąsiedztwie domu typowy dla Kielecczyzny, a przypominający okolice gór Sudetów lub Gór Sowich, począł ni stąd, ni zowąd pogrążać się w półmroku. Opanowało mnie rozprzężenie i bezczynność. Półleżąc na fotelu wnet pomyślałam, że w sam raz jest pora na drzemkę lub marzenia.
Wyobraziłam sobie, że pędzę beztroskie życie hen daleko stąd na odległej wyspie nieskażonej cywilizacją położonej na Oceanie Spokojnym. Jej przyrodę w przeważającej mierze tworzyły rzadkie okazy ze świata flory i fauny.
W bujnym poszyciu oprócz spróchniałych badyli i minidrzewek rosło co niemiara orchidei o rozłożystych jaskrawożółtych, lilaróż i czerwono- białych płatkach. Wszerz i wzdłuż rozpościerały się zielone łąki, tworząc niby- kobierzec. Urzekającą swym pięknem wyspę zamieszkiwali Aborygeni, Anglo – Australijczycy i inni będący tam na wychodźstwie.
Cudownie byłoby popluskać się we wspaniałej morskiej wodzie. Nie chciałabym tylko spotkać się z rekinem- żarłaczem i parzącą meduzą.
Z nagła niepohamowana wyobraźnia i obejrzany niedawno thriller podsunęły mi zgoła odmienny obrazek, który zakłócał idyllę. Oto otoczyła mnie wataha czupurnych dzikusów o mahoniowej skórze i wystających żuchwach. Niezadługo z bambusowej chałupy wynurzył się plemienny przywódca – nad wyraz zażywny pół – Mulat o z lekka przyprószonej siwizną fryzurze. Byłam wpół żywa ze strachu.
Nie wiadomo, co by się dalej zdarzyło, gdyby znienacka nie wyrwało mnie z podróży donikąd rzępolenie mojego wujka Hilarego na nienastrojonych skrzypcach.
No cóż była to krótka podróż i na dodatek w mojej wyobraźni. Tymczasem małe i duże przygody czyhają wszędzie i na każdego: i na tych zahartowanych we włóczęgowskich wojażach po zszarzałej od kurzu drodze, w nadbużańskich lasach, i na tych żądnych egzotycznych wrażeń.
Teraz przed niespełna półgodziną skończyłam jeść sushi według przepisu ze „Świata kuchni”, otworzyłam okno na oścież i zanurzyłam się w błogostanie. Patrzyłam, jak czerwonożółte słońce z wolna zsuwa się w dół linii horyzontu. Krajobraz w sąsiedztwie domu typowy dla Kielecczyzny, a przypominający okolice gór Sudetów lub Gór Sowich, począł ni stąd, ni zowąd pogrążać się w półmroku. Opanowało mnie rozprzężenie i bezczynność. Półleżąc na fotelu wnet pomyślałam, że w sam raz jest pora na drzemkę lub marzenia.
Wyobraziłam sobie, że pędzę beztroskie życie hen daleko stąd na odległej wyspie nieskażonej cywilizacją położonej na Oceanie Spokojnym. Jej przyrodę w przeważającej mierze tworzyły rzadkie okazy ze świata flory i fauny.
W bujnym poszyciu oprócz spróchniałych badyli i minidrzewek rosło co niemiara orchidei o rozłożystych jaskrawożółtych, lilaróż i czerwono- białych płatkach. Wszerz i wzdłuż rozpościerały się zielone łąki, tworząc niby- kobierzec. Urzekającą swym pięknem wyspę zamieszkiwali Aborygeni, Anglo – Australijczycy i inni będący tam na wychodźstwie.
Cudownie byłoby popluskać się we wspaniałej morskiej wodzie. Nie chciałabym tylko spotkać się z rekinem- żarłaczem i parzącą meduzą.
Z nagła niepohamowana wyobraźnia i obejrzany niedawno thriller podsunęły mi zgoła odmienny obrazek, który zakłócał idyllę. Oto otoczyła mnie wataha czupurnych dzikusów o mahoniowej skórze i wystających żuchwach. Niezadługo z bambusowej chałupy wynurzył się plemienny przywódca – nad wyraz zażywny pół – Mulat o z lekka przyprószonej siwizną fryzurze. Byłam wpół żywa ze strachu.
Nie wiadomo, co by się dalej zdarzyło, gdyby znienacka nie wyrwało mnie z podróży donikąd rzępolenie mojego wujka Hilarego na nienastrojonych skrzypcach.
No cóż była to krótka podróż i na dodatek w mojej wyobraźni. Tymczasem małe i duże przygody czyhają wszędzie i na każdego: i na tych zahartowanych we włóczęgowskich wojażach po zszarzałej od kurzu drodze, w nadbużańskich lasach, i na tych żądnych egzotycznych wrażeń.










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.