Moją pasją jest muzyka- wywiad z Patrycją Zarychtą
Jest młodą, ambitną i utalentowaną wokalistką. W swoim artystycznym życiu miała okazję zetknąć się z autorytetami polskiej sceny muzycznej. Koncertowała miedzy innymi z Leszkiem Możdżerem i Wojtkiem Pilichowskim. Na swoim koncie ma wiele nagród na konkursach i festiwalach ogólnopolskich. Ostatnio koncertuje z projektem Magnetic Clouds, z którym zdobyła wyróżnienia w International Songwriting Competition oraz Unsigled Only 2014.
Rozmowa z Patrycją Zarychtą, studentką piątego roku wokalistyki jazzowej na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.
W prestiżowym amerykańskim konkursie muzycznym dla autorów piosenek na świecie, International Songwriting Competition, startowaliście dwa razy…
- Nawet więcej! W tym roku bierzemy w nim udział po raz czwarty. Znowu jesteśmy w półfinale, tylko z innym utworem. Czekamy właśnie na wyniki.
Ale dwa razy byliście wyróżnieni. I to jest niewątpliwie sukces. Co się zmieniło w Waszym artystycznym życiu po otrzymaniu tych wyróżnień?
- Właściwie, nic. Została tylko satysfakcja. Ten sukces nie ma przełożenia na polskim rynku muzycznym.
Nie dostaliście żadnych propozycji?
- Rodzimy show biznes rządzi się innymi prawami. Trzeba walczyć o swoje. Dlatego staramy się koncertować jak najwięcej.
Twoje piosenki: „Push and Play”, „Fly Away”, „Out in the Dark” czy „We Never Know” to raczej muzyka rozrywkowa, czy to znaczy, że teraz poruszasz sie tylko w tym gatunku?
- Ten projekt jest typowo elektroniczny i nadal będzie dążyć w tę stronę. Współpracując jednak z innymi muzykami, grającymi różną muzykę, odnajduje swoje korzenie w jazzie i soulu.
W konkursie Radia Kielce na piosenkę 2013 roku, utwór „Fly Away” zajął pierwsze miejsce. Jak przyjęliście ten fakt, że radiosłuchacze wytypowali właśnie waszą piosenkę, spośród wielu ciekawych propozycji?
- Bardzo się z tego ucieszyliśmy. Nie spodziewaliśmy się, że ta piosenka spodoba się na tyle by radiosłuchacze na nią zagłosowali. To było miłe przeżycie i satysfakcjonujące doświadczenia.
W sobotę zagracie koncert w Muzycznej Owczarni w Jaworkach. W miejscu gdzie prezentowali się i prezentują nie tylko czołowi polscy muzycy i wykonawcy, ale też artyści światowego formatu. Jak emocjonalnie do tego podchodzicie mając świadomość tego miejsca? Trema? Satysfakcja?
- Ja jeżdżę tam od lat. Jako widz i jako uczestnik warsztatów muzycznych. Ta scena jest dla mnie magiczna wiec tym bardziej się cieszę, że w końcu możemy tam zagrać koncert, jako autorski projekt Magnetic Clouds. Czy jest trema? Raczej pozytywna ekscytacja.
Co teraz robisz w życiu?
- Aktualnie kończę pisać pracę magisterską, którą bronię w czerwcu. Mieszkam w Warszawie, tam też uczę i koncertuję.
A jakie są Twoje najbliższe plany?
- Jednak skupiam się na magisterce i próbach do dyplomu. Przyznam szczerze, że spędza mi to sen z powiek, więc te koncerty to taka mała odskocznia i odstresowanie się.
W piątek wieczorem, na scenie MCK w Skarżysku-Kamiennej, zagracie swój koncert. Czego będzie można posłuchać?
- Zagramy dwanaście naszych autorskich utworów i dwa rovery. To będzie mała niespodzianka. Właściwie zagramy cały nasz materiał na płytę.
Magnetic Clouds – skąd ta nazwa?
- To trochę skomplikowana historia. Zawsze zastanawialiśmy się jak nazwać nasz zespół? Kiedyś przesłuchując nasz materiał zauważyłam, że jest w tej muzyce trochę przestrzeni. Skojarzyło mi się to z obłokami. Szymon Folwarczny, który jest naszym producentem, stwierdził, że właściwie te magnetyczne chmury mogą być tylko, że po angielsku. I tak powstała nazwa.


Rozmawiał: Maciej Wesołowski

{fcomments}










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.