Matka: Postawiono błędną diagnozę...Szpital: Błędów nie było.
- 02 lipca mój syn poślizgnął się i nieszczęśliwie upadł na rękę. Syn pobladł i uskarżał się na silny ból ręki - zdecydowałam więc, że musimy pojechać na SOR. Na Izbie Przyjęć przyjął nas pan doktor Ciaś, który skierował nas na prześwietlenie ręki. Po wykonaniu prześwietlenia i jego analizie uznano, że ręka jest stłuczona. Doktor zalecił podać dziecku APAP i zastosować żel. Nie uznał za stosowne skierować nas na konsultacje np. do ortopedy.- powiedziała Małgorzata Lisowska, matka Juliana.
- Po powrocie do domu syn nadal uskarżał się na silny ból ręki. Zaufałam jednak opinii lekarza - tłumaczyłam sobie, że ból po stłuczeniu nie ustaje od razu. Dziecko jednak cały czas płakało, nie spało w nocy, z bólu nie mogło nawet jeść. Po dwóch dniach postanowiliśmy, że trzeba coś z tym zrobić - udaliśmy się do ortopedy do OLK w Skarżysku-Kamiennej. Do lekarza (dr Lulka) poszłam z dokumentacją z SOR i płytą z nagranym zapisem prześwietlenia ręki (wykonanym dwa dni wcześniej w szpitalu). Pan doktor po analizie zdjęcia od razu stwierdził złamanie ręki. Rękę włożył w gips - dziecko przestało uskarżać się na ból, odżyło.- dodaje matka.
Pani Małgorzata postanowiła sprawę poprowadzić dalej i o opisanych wcześniej faktach powiadomić dyrekcję szpitala: - 07 lipca postanowiliśmy z mężem przygotować i wysłać pismo informujące o zaistniałej sytuacji do dyrekcji skarżyskiego szpitala. Odpowiedź dostałam w piątek. Jakież było nasze zdziwienie, gdy w odpowiedzi (zamieszczonej na papierze firmowym z hasłami "Szpital Przyjazny Dziecku" i "Szpital bez Bólu" - które w zaistniałej sytuacji były chyba ponurym żartem) przeczytaliśmy, że dyrekcja ustaliła swoją - alternatywną prawdę. W piśmie podpisanym przez dyrektora ZOZ - Andrzeja Jarzębowskiego i p.o. zastępcy dyrektora ds. medycznych - Januarego Lewandowskiego stwierdzono, że w całej sprawie nie dopatrzono się żadnych błędów po stronie szpitala.
We wspomnianej odpowiedzi dyrekcji szpitala, czytamy:
W odpowiedzi na pismo z dnia 07 lipca 2014 dotyczące postawienia przez lekarza błędnej diagnozy u Juliana. Lisowskiego informujemy, ze po analizie przypadku i po otrzymanych wyjaśnieniach lekarza dyżurującego w SOR dnia 02.07.2014 r. ustaliliśmy następujące fakty. Okoliczności zdarzenia: Julian Lisowski został przyprowadzony do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przez mamę i babcię w dniu 02.07.2014 r .godzinie 20.13 z powodu upadku i doznania urazu łokcia prawego. W badaniu fizykalnym stwierdzono bolesność łokcia prawego oraz ograniczenie ruchów w tym stawie. Zlecono zdjęcie RTG stawu łokciowego, które nie wykazało zmian urazowych kostnych (opis badania RTG cyt. „Szczeliny złamania nie wykazano"). W związku z powyższym dziecku został założony temblak i zalecono podawanie środka przeciwbólowego. Wydano kartę informacyjną z dokładnym opisem urazu i zaleceniami do domu oraz płytką CD z zapisem wykonanego zdjęcia RTG. W wyniku postępowania wyjaśniającego nie potwierdzono stawianych przez Panią zarzutów. Nadmieniamy, że lekarz pełniący dyżur SOR w dniu 02.07.2014 jest specjalistą w chirurgii w dziecięcej.
- Z odpowiedzi dyrekcji wynika więc, że mój syn chyba złamał sobie rękę po wizycie w SOR?! Ciekawe tylko dlaczego lekarz z OLK postawił właściwą diagnozę diagnozę na podstawie tego samego zdjęcia RTG (wykonanego 02 lipca w szpitalu)? - dodaje Lisowska.






- Bardzo współczuję chłopcu i jego mamie bólu i stresu. Z ludzkiego punktu widzenia rozumiem panią Lisowską. Badając ten przypadek siłą rzeczy opieraliśmy się na dokumentach z przeprowadzonych procedur medycznych, a one nie wskazują, by lekarz popełnił błąd. - powiedział portalowi skarzysko24.pl dyrektor skarżyskiej lecznicy, Andrzej Jarzębowski.
KW Foto: M.Busiek

{fcomment}










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.