Skarżysko-Kamienna kontakt@skarzysko24.pl
- Reklama -
Image

MOD: "Wiedziałam, że to ja jestem dla ludzi..."

. Rozmowa z Marzeną Okłą-Drewnowicz - posłanką na Sejm RP, szefową świętokrzyskich struktur Platformy Obywatelskiej.

Skąd wziął się pomysł na kandydowanie do sejmu ?

- Był to splot różnych sytuacji, okoliczności i ludzi wokół mnie, którzy namawiali mnie do tego, żebym kandydowała. Wtedy byłam już radną sejmiku wojewódzkiego i raptem tą radną byłam półtora roku, bo w między czasie kadencja sejmu została skrócona i została podjęta decyzja o wcześniejszych wyborach. Już wtedy byłam aktywną radną i ówczesny szef platformy Konstanty Miodowicz namawiał mnie do kandydowania, a moje koleżanki i koledzy bardzo mnie mobilizowali, żebym podjęła tę decyzję. Powiem szczerze, jeśli ma się wokół siebie przyjaciół, którzy liczą na człowieka i którzy uważają, że jako jedyna jestem w stanie reprezentować ich interesy i mam szanse wejść do Sejmu – trudno im powiedzieć nie. To była bardzo trudna decyzja, tym bardziej, że moja córka miała dwa i pół roku.

Czy nie miała Pani wątpliwości co do kandydowania ? Bądźmy szczerzy, to zajęcie nie cieszy się dużym prestiżem.
..

- Oczywiście, że miałam wątpliwości, ale nigdy nie myślałam o tym, czy ten zawód cieszy się dużym uznaniem, czy też prestiżem. W ogóle mnie to nie interesowało. Dziś jest mi czasami przykro, bo są też politycy, parlamentarzyści, którzy wykonują taką merytoryczną, organiczną pracę w terenie, ale również w Sejmie, którzy oceniani są przez pryzmat tych, którzy są medialni, którzy opowiadają rzeczy niegodne, nie powiem śmieszne, ale nieodpowiedzialne. Ostatnio pani profesor jednego z ugrupowań mówiła o fladze Unii Europejskiej (cytuje oczywiście) jako o szmacie. Po takich wypowiedziach wszyscy patrzą na nas jak na nieodpowiedzialnych ludzi, ale nie myślałam o tym, że jest mały prestiż. Nie myślałam o tym absolutnie.

Czy nie jest Pani zmęczona odpowiedzialnością związaną z oczekiwaniami obywateli ?


- Dla mnie jest to ogromny ciężar i ogromne wyzwanie, jest to duża odpowiedzialność. Pamiętam w poprzedniej kadencji Sejmu głosowało na mnie ponad 7000 osób, wydawać by się mogło, że jest to bardzo duża ilość. Jeszcze bardziej mobilizujące było to, że głosowano na mnie mimo to, że musieli mnie szukać na liście, bo byłam na dość odległym 10 miejscu. Skoro tam mnie znaleziono, a nie głosowali na jedynkę, dwójkę, trójkę, to znaczy, że ja muszę teraz naprawdę ciężko pracować. Wydawało mi się, że nie będzie konieczności większego zaangażowania się niż wtedy, ale życie pokazało, że później była kolejna kadencja Sejmu, gdzie ja byłam „jedynką” i dostałam ponad 35 tys. głosów. Jak się dowiedziałam o wyniku, to pomyślałam, że dopiero teraz czeka mnie ciężka praca i tak jest w kółko. Bywają takie momenty, gdy usiądę sobie w domu w spokoju, gdzieś gdzie jest cisza i pojawiają się wyrzuty sumienia, że ja powinnam coś robić - to czasami jest takie zatracenie. Ciągle jest się wystawionym na opinie innych, ciągle jest się pod tym pręgierzem i dobrym i złym, bo są tacy co mnie wspierają, a są tacy, którzy chcą aby podwinęła mi się noga, więc to nie jest łatwe. Ale wiem jedno, mam kilka projektów, które rozpoczęłam - choćby w naszym mieście Skarżysku-Kamiennej, co do których jestem przekonana, że zrealizuje je do końca kadencji i będę mogła powiedzieć, że  w tym miejscu był mój udział, tu się zaangażowałam i to się udało. Oczywiście, że zdarzają się sytuacje, gdy coś się nie powiedzie, ale wtedy trzeba powiedzieć sobie, że trzeba się postarać, aby w przyszłości się udało. Mogę dziś powiedzieć, jak się za siebie odwracam, że w pracy parlamentarnej można robić konkretne rzeczy, problem pojawia się wtedy, gdy zapominamy o nich my sami.

Poruszyliśmy temat Skarżyska-Kamiennej. Czy kandydatura  Jana Maćkowiaka na prezydenta Skarżyska jest już pewna?


- Oczywiście, że nie jest pewna. Jan Maćkowiak jest jednym z kandydatów, ale to będzie nasza wspólna decyzja całej Platformy Obywatelskiej. Być może pojawią się także nowi kandydaci, a może nie tyle kandydaci, co kandydatki. Przyszły rok to już jest ten czas, kiedy ogłosimy swojego kandydata (i nie mówię tu o styczniu, czy lutym), którego będziemy wspierać tak, aby wygrał wybory w Skarżysku.

Które z dotychczasowych zajęć najbardziej Panią satysfakcjonowało?

- Każda z prac przeze mnie wykonywanych była dobra w danym czasie i każdą szanuję, cenię i dobrze wspominam. Żadnej pracy w danym czasie bym nie zamieniła, nie oddała i chyba też nie kontynuowała, dlatego że jestem człowiekiem, który żyje w dużym pędzie, który się często przemieszcza, przesuwa, coś tworzy – taka niespokojna dusza. To nie jest dobry charakter, na pewno nie dla domu, nie dla rodziny. Nie polecam. Pamiętam swoją pierwszą pracę w urzędzie pracy, fantastyczni ludzie, fantastyczna atmosfera, do tej pory gorąco wspominam swojego kierownika pana Kazimierza Wlepa, który nauczył mnie bardzo rzetelnej, urzędniczej pracy. Wiedziałam, że to ja jestem dla ludzi, o pracę jest trudno, trzeba ją szanować – to było dla mnie bardzo ważne. Następnie praca w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej – zupełnie inna praca, tutaj było mniej pracy urzędniczej, a więcej działania. Będąc zastępcą dyrektora ośrodka pomocy społecznej współtworzyłam, inicjowałam wiele projektów, działań, których nie musiałam robić, ale to mnie wciągało i to nadal funkcjonuje, choć mnie już tam nie ma i to uważam za wielki sukces. Mówię o projektach takich jak: integracyjne ognisko wychowawcze, centrum wolontariatu, które jest dziś prowadzone przez zupełnie innych ludzi, czy różne akcje mikołajkowe. Wiele jest takich projektów. Zawsze tam, gdzie mieszkałam, współtworzyłam jakieś stowarzyszenie, jakieś organizacje pozarządowe. W końcu tego wszystkiego było tak bardzo, bardzo dużo, że już nie wyrabiałam. W końcu jak przyszła propozycja dotycząca parlamentu, nagle pojawił się taki moment, gdzie mogłam uciec i wydawało mi się, że może w końcu będę robiła coś jednego, będzie to wszystko uporządkowane – myślałam, że będę miała trochę czasu. I jestem w parlamencie. Na początku wyobrażałam sobie, że będę tylko w komisji polityki społecznej, zajmę się tym, co już teraz robię, tylko na innym szczeblu. Okazało się, że już nie jestem tylko w komisji polityki społecznej, ale angażuję się też w partii, a dziś jestem szefową tej partii w swoim województwie. Generalnie to wszystko rozrasta się. Powoli dochodzę do jakiejś ściany i powoli mówię, że jest już tego za dużo. Na szczęście są przyjaciele, są ludzie mi przychylni, mimo wrogów, którzy też się pojawiają. Ważniejsi są przyjaciele niż wrogowie, gdyby nie przyjaciele, nie byłoby siły do walki z wrogami.

Dlaczego Pani partia zaniechała utworzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do sejmu?

- Po pierwsze nie zaniechaliśmy utworzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, ponieważ to PO i PSL w ramach tworzonej koalicji wprowadziła jednomandatowe okręgi wyborcze do senatu, a już za rok będziemy głosować w jednomandatowych okręgach wyborczych w wyborach samorządowych - jeśli chodzi o gminy. Jaki będzie wynik wyborczy, nie wiemy. Jeśli chodzi o jednomandatowe okręgi do senatu nic się nie zmieniło – kształt senatu jest taki sam po wprowadzeniu tej zmiany, jak i przed. Myślę, że zbierając doświadczenia z wyborów do samorządu i do senatu podejmiemy decyzje,czy wprowadzamy jednomandatowe okręgi do Sejmu, czy też nie. Wydaje mi się, że najpierw trzeba zgromadzić doświadczenie, mówić to jedno, robić w ślad za mówieniem należy, natomiast trzeba to po drodze monitorować. Mamy doświadczenia po senacie, ale zobaczymy, co będzie po wyborach samorządowych.

Czy nie uważa Pani, że powinno zakazać się dyscypliny partyjnej? Obywatele wybierając swojego przedstawiciela sądzą, że będzie reprezentował ich w Sejmie, a tymczasem posłowie wielokrotnie zmuszeni są głosować nie tak jak każe im sumienie, a tak jak szef partii.

- Jak nie będzie dyscypliny, to będzie chaos – mamy wybór. Uważam, że jeśli startujemy z listy danej partii, to my już wiemy jaki ta partia ma program. Obywatele głosują na tego człowieka, który jest w tej partii, więc nie może być też pełnej dowolności, ponieważ wtedy nie przeprowadzimy żadnego punktu w naszym programie, bo nie będziemy się podporządkowywać dyscyplinie, która powinna być tożsama ze zmianami, które deklarowaliśmy w naszym programie. Nigdy nie było u nas dyscypliny w kwestiach światopoglądowych, kwestia in-vitro, kwestia Trzech Króli. W takich kwestiach nie było u nas dyscypliny. Natomiast często mówi się, że to w platformie jest skrzydło konserwatywne, czy liberalne – jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe, tak rzeczywiście jest. Z jednej strony mamy konserwatystów (wystarczy spojrzeć na głosowania) np. ministra sportu Andrzeja Biernata, ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego. Z drugiej strony mamy podejście dużo bardziej liberalne np. ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Platforma Obywatelska to partia zupełnie różnorodna. Ja zwykle zaliczana byłam do tego skrzydła konserwatywnego i rzeczywiście na początku VI kadencji Sejmu bardzo na to zwracałam uwagę i tak głosowałam. Mogę powiedzieć, że zebrałam doświadczenia z tamtej kadencji i w obecnej głosuję już inaczej. Nie chodzi tu o zmianę poglądów, ale jak widzę, że kwestia aborcji jest wykorzystywana jako zagrywka polityczna, żeby tylko zamieszać w polityce, a nikt tak naprawdę nie myśli o tych kobietach, które muszę podejmować często tak naprawdę tragiczne decyzje, w sytuacjach naprawdę skrajnych, bo na przykład płód jest tak uszkodzony, że zaraz umrze. W takim przypadku jest pytanie: Czy tej kobiecie nakazać donoszenie tej ciąży? Bywa też tak, że jej życie jest zagrożone, a ma w domu jeszcze dwójkę dzieci, które musi wychować. Są to tak trudne tematy, że my nie możemy się poddać populistycznym hasłom „jesteś za albo przeciw”. W sytuacjach światopoglądowych wiele rzeczy nie jest czarno-białych. I nie my politycy powinniśmy je rozwiązywać, tylko powinniśmy pozostawić je w zgodności z własnym sumieniem, bo ono jest najważniejsze.

Czy w takich przypadkach nie powinno się ogłaszać referenda ? W obecnej chwili referenda są wykluczane przez ekipę rządzącą, tak jak to się stało w przypadku reformy sześciolatków, które muszą iść do szkół.


- Wyznajemy zasadę, że ludzie głosują na konkretnego kandydata i wtedy następuje prawdziwy test. Referenda są bardzo kosztowne, pytanie czy stać nas – Polskę na to, żebyśmy robili co jakiś czas referenda, oczywiście referenda na zamówienie publiczne, bo gdybyśmy przyjrzeli się organizatorom referendum obywatelskiego, to od razu widzimy, kto z kim sympatyzuje politycznie. Bardzo często jest tak, że referenda nazywają się obywatelskie, a tak naprawdę są polityczne. Po za tym są też takie trudne sytuacje, gdzie wiemy z góry, że ludzie opowiedzą się tak: „Nie chcemy wydłużyć wieku emerytalnego!”. Ja też nie chcę wydłużać, też chciałabym w wieku 60 lat mieć już emeryturę, odpoczywać, mieć czas dla siebie, ale zdaję sobie sprawę, że starszych jest coraz więcej, a tych młodszych jest już coraz mniej. I pytanie jest takie, jeśli my coś takiego przegłosujemy, to czy taką emeryturę w ogóle dostaniemy. Na całym świecie, w całej Europie wydłuża się wiek emerytalny, ponieważ starzeje się społeczeństwo. Nie ma innego wyjścia, tylko odejść od systemu, gdzie jedno pokolenie płaciło na drugie. Dziś doszliśmy do momentu, gdzie to my musimy na swoją emeryturę odkładać, bo już nie ma tego drugiego społeczeństwa, które zabezpieczy nam emerytury. Trudno jest to wytłumaczyć społeczeństwu i w ogóle jest trudno mówić społeczeństwu, że będziemy pracować dłużej. Wiemy, że opowiedzą się negatywnie w tej kwestii, pytanie jest takie: Czy my sprawując władzę odpowiedzialnie powinniśmy zrobić tak jak ludzie chcą, czy też tak, jak podpowiada nam nasza wiedza, analiza, statystyka?

Skoro jesteśmy przy emeryturach, to czy likwidacja OFE jest dobrym krokiem, czy to nie jest szukanie na gwałt pieniędzy, którymi można by załatać dziurę budżetową?

- Dzięki OFE wielu firmom, właścicielom naprawdę dobrze się żyje. Natomiast pytanie co z ludzkimi oszczędnościami ? Pamiętam kilka dobrych lat temu piękne reklamy, gdzie były przedstawiane plaże, słońce i palmy, ludzie tak mieli odpoczywać na swoich emeryturach. Wtedy nikt ludziom nie powiedział, że z ich pieniędzy będzie zabierana prowizja, wtedy to było aż 10%. W 2007 roku ta prowizja została ograniczona do 7,5%, później my obniżyliśmy tym razem o połowę. Teraz w 2014 roku po raz kolejny obniżamy tą prowizję, którą Otwarte Fundusze Emerytalne mogą brać z naszych oszczędności. Pamiętajmy o tym, że z naszych składek utrzymują się też inni i są to też fundusze emerytalne. Jak wyglądał obieg pieniędzy w funduszach emerytalnych:- państwo zaciągało dług, aby przekazać składki do funduszy emerytalnych,- OFE kupowały obligacje, które to Państwo musiało wyprodukować. Widzimy tu cały piękny mechanizm obrotu jałowego długu, a na końcu zgodnie z konstytucją, to państwo czyli ZUS będzie musiało te emerytury wypłacać. Więc pytanie jest takie: Czy mogliśmy nadal tolerować ten jałowy system ? Nie mogliśmy, ponieważ po drodze ten pieniądz się gubił , to jeszcze generowało dług publiczny. Dziś, gdy dokonaliśmy tej zmiany, w 2014 roku oszczędzimy 9 mld. złotych, z czego tylko 5 mld. jest na obsługę długu. Dlaczego długu? Ponieważ my przekazując te pieniądze OFE musimy zaciągać kredyty i tym sposobem płacimy prowizje, odsetki itd.. Obsługa tego długo wynosi 5 mld. złotych. My za to wszystko płacimy, finanse publiczne są na pewno w gorszej sytuacji, a więc i my wszyscy. Teraz kiedy likwidujemy ten jałowy dług,na pewno deficyt będzie mniejszy. Słyszę od opozycji, że my przejemy te pieniądze. Nie, nie przejemy tych pieniędzy, przejdą one na obniżenie deficytu, czyli tego długu publicznego, który kumuluje się przez lata. To była niezbędna reforma zarówno dla pojedynczego człowieka, jak i dla systemu finansów publicznych.

Ostatnimi czasy w mediach kreuje się obraz premiera, który zachowuje się niczym Stalin, który robi czystki w swoim otoczeniu odsuwając wszystkich zagrażających mu polityków ? Może moje porównanie jest przesadzone, ale efekt jest podobny, choć metody nie są tak drastyczne. Wydaje się, że Platforma Obywatelska staje się coraz mniej obywatelska.

- Jedną z charakterystycznych cech polityki jest skuteczność, natomiast nie znam żadnej innej partii, która byłaby tak otwarta, transparentna i demokratyczna jak nasza. Mówię tak dlatego, że to my jako pierwsza partia wybraliśmy pierwsze wolne, bezpośrednie wybory przewodniczącego. Te wybory zaczęły się w lipcu i wtedy każdy mógł stanąć w szranki z dotychczasowym przewodniczącym Donaldem Tuskiem, każdy. W te szranki stanął Jarosław Gowin, dostał 20% głosów. Jemu akurat było to potrzebne po to, aby maksymalnie się wykreować, odejść i utworzyć własny projekt polityczny, od początku to było wyreżyserowane. Wtedy nikt inny nie stanął w szranki z premierem i nie ubiegał się o przywództwo. Po tych wyborach dokonaliśmy wyboru rady krajowej, następnie to rada krajowa głosuje nad tym, jakich to będzie miała przedstawicieli. Zgodnie ze statutem tych kandydatów rekomenduje premier jak i członkowie rady krajowej. Myślę, że wynik, który zdobył (bo pan na pewno podpytuje o Grzegorza Schetynę) ,był na pewno dobrym wynikiem, ale nie wystarczającym,  żeby wejść do tego zarządu. Weszły wszystkie osoby, które zarekomendował premier. Ale to rada krajowa głosowała. Podam tutaj swój przykład. Jesienią 21 października ja też byłam w takiej sytuacji, gdy musiałam poddać się weryfikacji członków platformy w woj. świętokrzyskim. Miałam konkurenta, wygrałam. Później mieliśmy radę regionu i to rada regionu zdecydowała, kto będzie w moim zarządzie. Do zarządu regionu to ja rekomendowałam osoby, z którymi chcę współpracować. Powiem szczerze, miałam swoją wizje, bo skoro zdecydowałam się zostać przewodniczącą, to ja ponoszę odpowiedzialność, więc ja mam prawo dobrać sobie taki zespół, który ja widzę i z którym ja chcę współpracować, gdyby ktoś inny narzucił mi zespół było by to nie fair. Myślę, że to jest kwestia pewnej kolejności zdarzeń. My wybraliśmy przewodniczącego i respektujemy jego decyzje i dajemy mu możliwość wyboru.

W nowo utworzonej partii Polska Razem spotykają się i współpracują politycy, którzy funkcjonowali we wrogich sobie ugrupowaniach. Dlaczego nie można porozumieć się w istniejących strukturach?

- Na tym polega pluralizm i demokracja. Są różne partie polityczne i różne poglądy. Ja nie widziałabym siebie w PiS-ie ,dlatego że istnieją dla mnie pewne rzeczy, które mają naprawdę wielkie wartości i nie znoszę czegoś takiego, jak zawłaszczanie tych wartości, a PiS właśnie to robi. Trudno byłoby mi się porozumieć z PiS-em, bo po prostu bardzo się różnimy, różnimy się także podejściem do różnych kwestii. O jakim zawłaszczaniu mówię? Przede wszystkim o zawłaszczaniu patriotyzmu, mówię o wykorzystywaniu kościoła przez PiS w polityce. Bardzo mi się to nie podoba i chcę być od tego z daleka. Kwestia katastrofy smoleńskiej, ja się nie znam na badaniu wypadków lotniczych, nie mam o tym zielonego pojęcia, wielu nie ma na ten temat pojęcia, natomiast mam wrażenie, że w PiS-ie jest wielu ekspertów, którzy co najmniej przeczytali wiele książek na ten temat. Nawet jeśli zespół fachowców, badania i ekspertyzy mówią tak,to za chwilę słyszymy, że oni nie mają racji, bo było tak. Trudno rozmawiać z kimś, kto jest święcie przekonany do swojej racji, a może nie tyle jest przekonany, co specjalnie tak mówi, bo buduje na tym swoją siłę polityczną, to już jest przerażające i to się nazywa hipokryzja.

Czy nie lepiej byłoby zamknąć Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r. którego przewodniczącym jest Antoni Macierewicz? Powodem do tego mogłyby być zeznania, które złożyli eksperci tego zespołu.

- Pewnie, że można zamknąć, ale wie pan, co to by było, gdybyśmy zamknęli ? To dopiero byłaby wojna i już słyszę, że w Polsce nie ma demokracji, że zagrożona jest wolność słowa i zamyka się usta opozycji – nie możemy im dać takiej satysfakcji.

Czy nie uważa za śmieszne, że lider PiSu jedzie na Ukrainę przekonywać do Unii Europejskiej, podczas gdy jedna z posłanek jego ugrupowania tak nazywa symbol Unii Europejskiej?

- Tak było, ale były także gorsze rzeczy, może nie gorsze, ale przedziwne. Ostatnio musiałam wypowiadać się w jednym z programów, bo gdy sąd orzekł, że krzyż może wisieć w sejmie, to obudził się Kościół Latającego Potwora Spaghetti i chciał w sejmie powiesić durszlak. Zdarzają się rzeczy takie, które generalnie ośmieszają parlament i nas polityków. A jest grono polityków, którzy po prostu na to nie zasługują.

Czy nie uważa Pani za słuszne ograniczenie liczby posłów, czy usunięcie izby wyższej parlamentu ?

- Na początku wydawało mi się, że rzeczywiście senat można zlikwidować, ale na podstawie moich doświadczeń zmieniłam zdanie i już nie jestem za likwidacją senatu. senat czasami musi poprawić po nas, po Sejmie, ponieważ pojawiła się nowa okoliczność, jest jakiś drobny błąd, czy ktoś się czegoś nie dopatrzył, bo to są bardzo skomplikowane mechanizmy. Dlatego uważam, że senat jest potrzebny, jest on jednak izbą wyższą i patrzy na każdą ustawę jeszcze raz. A poza tym jest zakorzeniony w naszej tradycji. Natomiast uważam, że jeśli by zmniejszyć Sejm i senat o połowę, to byłoby lepiej niż jest. Być może wtedy  wszyscy pracowaliby.

Jak zapatrywałaby się Pani na pomysł przeprowadzania testów posłom ? Jak poseł może wiedzieć nad czym głosuje, skoro na czytaniu projektów ustaw jest ok 4 czy 5 posłów, z tego jeden śpi, drugi ogląda filmy, a trzeci gra na tablecie? 

- To jest totalnie niezrozumienie pracy Sejmu i takie pokazywanie tej pracy przez media, które daje zupełnie nieprawdziwy obraz. Ja powiem panu, tak mogę otworzyć iPada i pokazać ile miałam komisji podczas posiedzenia Sejmu. Łącznie miałam pięć posiedzeń swojej komisji i dwa posiedzenia komisji rolnictwa i rozwoju wsi – łącznie siedem, trwają one nawet po kilka godzin . Ja muszę być na tej komisji, ponieważ są tam czytania projektów ustaw, które później głosujemy na sali sejmowej i są to czytania, nad którymi można się zastanowić, bo my na tych komisjach dyskutujemy. Więc na sali są tylko ci posłowie, którzy są upoważnieni do słuchania tego czytania na sali plenarnej, a wszyscy inni są gdzieś indziej, na swoich komisjach. Natomiast wszyscy posłowie są na głosowaniu, czyli na trzecim czytaniu. Na głosowaniu musimy być już wszyscy. Zanim ten projekt trafi do głosowania, musi on najpierw przejść przez komisję.

Dlaczego rekonstrukcja rządu ominęła ministra zdrowia? Raport NIK delikatnie mówiąc miernie ocenia efekty jego pracy np. rosnące kolejki.

- Gdyby panaceum na służbę zdrowia była dymisja ministra, to ona zapewne by nastąpiła, ale to nie jest takie proste, bo problemy z służbą zdrowia nie są tylko w Polsce ale i w innych krajach. Znam przykłady kobiet, które specjalnie przyjeżdżają do Polski po to, aby rodzić dzieci albo prowadzić ciąże. Wynika to z tego, że w jednym z krajów ciąże prowadzi położna, a nie lekarz. Ta sytuacja naprawdę wygląda różnie. Minister Arłukowicz wykonał kilka bardzo ważnych rzeczy w obrębie choćby NFZ, oczywiście we współpracy z panią prezes. Uruchomiony został  ZIP, czyli nie biegamy co miesiąc po zaświadczenie, pieczątkę, tylko mamy to w systemie – to jest duże ułatwienie. Możemy się też zalogować i zobaczyć jak wyglądał przebieg naszej choroby i oby nie okazało się, że jesteśmy u dwóch lekarzy jednocześnie. To Pan Bartosz Arłukowicz wprowadził system in-vitro, który wydawał się niemożliwy do wprowadzenia, czy rozpoczął dyskusję co do opracowania mapy potrzeb zdrowotnych, która mogłaby także skrócić kolejki.

Wróćmy jeszcze na chwilę na lokalny grunt. W zakładach metalowych Mesko planowane są zwolnienia.
..

- Tak w ramach programu dobrowolnych odejść. To nie jest tak, że planowane są zwolnienia tylko w zakładach metalowych, bo tak naprawdę jest to Bumar Amunicja, która obejmuje całą dewizje, są zakłady w Pionkach, Bolechowie i wile innych, tak naprawdę jest to sieć zakładów, która wchodzi w skład Bumaru Amunicji. Całą dywizją kieruje zarząd obecny tu na zakładach Mesko. Jeśli te zwolnienia nastąpią, to wynikają z tego, że do zapotrzebowania, które na ten moment jest, na pewno istnieje przerost zatrudnienia. Nie będą to zwolnienia, które będą narzucone, a będą to zwolnienia wypracowane na podstawie dialogu społecznego w ramach programu dobrowolnych odejść. Staramy się, aby na ten program dobrowolnych odejść zostały zabezpieczone pieniądze z Ministerstwa Skarbu Państwa. Te osoby odejdą na świadczenia przedemerytalne. Często jest tak, że są to osoby na produkcji, że są to osoby starsze, które nie zarabiają kroci, więc bywa tak, że ta sytuacja nie jest dla nich zła, ale są też osoby, które wolą pracować na hali do osiągnięcia wieku emerytalnego. Każda sytuacja jest indywidualna. Na ten moment zakłady metalowe kończą produkcję spike’a, która ma jeszcze miejsce do końca 2013 roku. Na 2014 rok ta produkcja nie jest zabezpieczona. Nie jest zabezpieczona, ponieważ nie ma nowej umowy, nowej umowy nie ma dlatego, że spike musiał przejść dodatkowe badania i testy,  ponieważ miał tak zwaną smugę kondensacyjną i tej smugi musiał być pozbawiony, żeby kupujący mógł kontynuować tę umowę. To wszystko jest bardzo skomplikowane, poza tym do pocisku potrzebne są także wieże bezzałogowe i z tego co ja wiem, projekt tej wieży także jest przesunięty w czasie. Stąd też nie mamy zabezpieczonej produkcji spika od 2014 roku i nie będziemy mieli. W związku z tym, żeby nie było jakiegoś krachu, żeby tak zwane Mesko, bo nowa nazwa jeszcze nie funkcjonuje, walczymy o to, aby było nowe zamówienia. W tych rozmowach bierze udział minister obrony narodowej, poszczególne sztaby, zarząd Bumaru Amunicji jak i związki zawodowe. Ja również kontaktuję się na bieżąco zarówno z ministrem obrony narodowej jak i wiceministrem, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za te zamówienia. Mogę powiedzieć jedno, mogę uspokoić, że na rok 2014, mimo braku nowej umowy na produkcję spike’a, udało się przekonać ministerstwo, które jest w niełatwej sytuacji budżetowej, uzyskać zapewnienie, które już jest na piśmie o otrzymanie nowych zamówień, które pozwolą utrzymać dotychczasowe zatrudnienie oczywiście po odejściu tych osób, które odejdą w ramach programu dobrowolnych odejść.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

- Dziękuję


Rozmowę przeprowadził Hubert Szlęzak uczeń III L.O.

pierwsin

{fcomment}

wikary

Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.

Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.

Informacja! Informujemy, że w trosce o jakość dyskusji każdy komentarz przechodzi proces moderacji. Twoja wypowiedź pojawi się na stronie po zatwierdzeniu przez administratora – zazwyczaj trwa to nie dłużej niż 24 godziny. Dziękujemy za cierpliwość!
Aktualności
Sport
Kronika policyjna
- Reklama -
dompogrzebowy_out.jpg
Najnowsze artykuły
Zaproszenia
- Reklama -
Dobre Fotki Mariusz Busiek
Ostatnio komentowane
Ostatnio popularne
Na naszym Facebooku
Informacje praktyczne
Redakcja
ul. Paryska 232A/3
26-110 Skarżysko-Kamienna
+48 508 12 72 16
kontakt@skarzysko24.pl
Nota prawna

Wydawca portalu skarzysko24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i postów zamieszczanych przez użytkowników portalu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Logowanie