O tym jak radny w toalecie przed policją się chował. Ciąg dalszy procesu (cz. 5)
Przypomnijmy - 25 czerwca ub. r. podczas akcji Trzeźwy Poranek patrol skarżyskiej drogówki we wsi Kierz Niedźwiedzi próbował zatrzymać do rutynowej kontroli 51-letniego Stanisława Cz. Radny nakazowi podjechania do kontroli się jednak nie poddał, na widok policji - kilkadziesiąt metrów przed zaparkowanym radiowozem - wysiadł ze swojego samochodu, wsiadł do przejeżdżającego busa i próbował uciec.
Policja nie odpuściła i ruszyła w pościg. Radny w międzyczasie wysiadł z busa i schronił się w jednym z pobliskich domów. Policjantka, która próbowała zatrzymać radnego do kontroli i która ruszyła za nim w pościg znalazła go zamkniętego w... toalecie. Radny nadal z policją współpracować nie chciał i żeby schwytać samorządowca trzeba było pokonać zabezpieczenie drzwi do toalety...
Według informacji od rzecznika prasowego KPP późniejsza kontrola trzeźwości kierowcy wykazała obecność alkoholu w organizmie na poziomie od 0,6 do 0,9 promila... Po wykonaniu kontroli trzeźwości policja odwiozła do domu, ale w związku ze stwierdzeniem nietrzeźwości policjanci zastosowali wobec niego środek zapobiegawczy w postaci zatrzymania dokumentu prawa jazdy.
We wtorek miała miejsce kolejna już rozprawa w toczącym się od grudnia ub. procesie. Relacja z poprzednich rozpraw (LINK).
Oskarżony na dzisiejszej rozprawie się nie pojawił.
Na samym początku obrońca oskarżonego złożył wniosek o wyłączenie jawności rozprawy. Wniosek o dalsze prowadzenie procesu bez udziału przedstawicieli mediów uzasadniał m.in. tym, że w relacjach z procesu media publikują informacje o stanie zdrowia oskarżonego (wg. obrońcy oskarżony ma prawo do tego, by stan zdrowia był wyłącznie prywatną sprawą oskarżonego).
Obrońca uzasadniając swój wniosek odniósł się również do tonu / stylu / formy relacji z procesu zamieszczanych w mediach - m.in. portalu skarzysko24.pl, Echu Dnia i Radiu Kielce - według obrońcy relacje w mediach wypaczają obraz sprawy, a media stawiają w złym świetle i oskarżonego (Radny Stanisław Cz. miał nie pojawić się dzisiaj w sądzie m.in. ze względu na obawę przed tym, co napiszą o nim później media) i ... obrońcy.
Wnioskowi obrony zdecydowanie sprzeciwił się prokurator. Prokurator stwierdził, że oskarżony jest osobą publiczną - stąd opinia publiczna - za pośrednictwem mediów powinna mieć możliwość śledzenia procesu.
Sąd zarządził 15 minutową przerwę, podczas której sąd zapoznał się z relacjami z poprzednich rozpraw zamieszczonych w mediach.
Ostatecznie sąd nie podzielił argumentacji obrony i odrzucił jej wniosek. Sąd stwierdził bowiem, że dziennikarze nie mają dostępu do informacji o stanie zdrowia oskarżonego poza tymi, które sam oskarżony ujawnia - wykorzystując je w swojej obronie. Po zapoznaniu się z publikacjami w mediach dotyczących procesu sąd nie stwierdził w nich informacji, które narażałyby oskarżonego lub jego obrońcę na negatywne konsekwencje. Sąd stwierdził również, że obrońca decydując się na reprezentowanie oskarżonego musiał się liczyć z oceną podejmowanych przez niego działań przez dziennikarzy i społeczeństwo.
W związku z wydaniem przez sąd ww. postanowienia, nie uwzględniającego - według obrońcy Stanisława Cz. - agresywnego odnoszenia się przez dziennikarzy do jego osoby, obrońca złożył wniosek o ... wyłączenie z orzekania w przedmiotowej sprawie sędzi Gromskiej (w związku - z jak stwierdził - "uzasadnioną wątpliwością co do Jej bezstronności"). W odpowiedzi prokurator stwierdził, że obrona tym wnioskiem działa jedynie w celu przedłużenia postępowania.
Wniosek dot. wyłączenia sędziego miał być rozpatrywany w terminie późniejszym (ze względu na brak sędziego, który mógłby ten wniosek rozpatrzyć) - a to miało swoje konsekwencje później, kiedy sędzia nie przerywając rozprawy zdecydowała o podjęciu "czynności niecierpiących zwłoki" - czyli przesłuchania świadków (którzy wezwani byli już trzeci raz, by złożyć zeznania). Obrońca protestował - uważając, że jeśli (hipotetycznie nawet) może zmienić się sędzia orzekający, to przesłuchania świadków powinny się odbyć już po rozpatrzeniu wniosku o wyłączenia sędziego. Sąd nie podzielił opinii obrony.
Później obrońca (powołując się na względy proceduralne) jeszcze raz złożył wniosek o odroczenie rozprawy. I tym razem sąd postanowił nie uwzględniać wniosku obrony.
Kiedy sąd miał już wezwać świadków, adwokat Stanisława Cz. postanowił "prześwietlić" osoby obserwujące proces. Zainteresowanie obrońcy wzbudził mężczyzna "wyróżniający się na sali rozpraw - pan z brodą i w swetrze". Adwokat stwierdził, że sąd powinien poprosić wspomnianego wcześniej mężczyznę o okazanie legitymacji prasowej, ponieważ jak stwierdził czasami na sali rozpraw są cyt. "przebierańcy i uzurpatorzy".
Na wypowiedź obrońcy zareagował prokurator - To kolejny irracjonalny wniosek obrony, który nie dotyczy postępowania. Postępowania, które dotyczy nie obrońcy - a oskarżonego Stanisława Cz.
Sąd nie uzględnił wniosku obrony - stwierdził, że rozprawę może obserwować przecież każdy.
Przystąpiono do przesłuchania świadków. Najpierw zeznania złożył kierowca busa, do którego miał wsiąść Stanisław Cz.
- W sumie to dużo nie wiem. Jedynie to, że Stanisław Cz. wszedł do mojego samochodu i pytał mnie o to, kiedy mam wolny termin, żeby mu zrobić ocieplenie budynku. Posiedział w samochodzie, a później wyszedł, ponieważ stwierdził, że z żołądkiem coś mu się dzieje i musi "iść w krzaki". - stwierdził świadek. Sąd zapytał świadka gdzie stał wtedy jego samochód. - Przed domem - stwierdził świadek. - Skoro stał Pan przed domem, a Stanisław Cz. skarżył się na problemy żołądkowe, to nie zaprosił go Pan do siebie? - pytał sąd. - Łazienka u mnie jest, ale niewykończona. Sedes jest, ale nieprzykręcony. Od czasu do czasu korzystamy z niego - ale domownicy wiedzą, że jest nieprzykręcony... - powiedział świadek. - Poza tym Stanisław Cz. nie pytał mnie czy może skorzystać z toalety. - dodał.
Kolejny świadek - sierżant Erbil, która dokonała zatrzymania Stanisława Cz. (zeznawała drugi raz) pytana była o okoliczności zatrzymania. Jej zeznania próbowano zestawiać z tym, co zeznał (lub narysował - vide. plan sytuacyjny autorstwa Stanisława Cz.) oskarżony. - Minęło już trochę czasu, szczegółów więc nie pamiętam - szczegółowo sytuację opisałam we wcześniejszych zeznaniach - to co powiedziałam wcześniej, to podtrzymuję. - powiedziała sierżant Erbil. Sierżant zdecydowanie jednak nie zgodziła się z wersją planu sytuacyjnego z momentu zatrzymania przedstawionego na rysunku przez Stanisława Cz.
Po zeznaniach świadków sędzia zarządziła odtworzenie nagrań z policyjnego wideorejestratora.
Nagranie miało ponad 30 minut - oskarżonego na filmie widać znacznie krócej. Sąd nie mógł jednak zobaczyć tylko fragmentu nagrań interesującego z punktu widzenia procesowego, bo nie zgodził się na to obrońca. I tak wszyscy przez kilkadziesiąt minut - oprócz radnego - mogli oglądać m.in. bociany, krzaki, ścianę budynku itp.
Na tym rozprawę zakończono.
Kolejna już w czerwcu - podczas niej po raz kolejny głos ma zabrać Stanisław Cz., który ma odnieść się do zgromadzonego już materiału dowodowego.
Radny Stanisław Cz. do tej pory nie złożył mandatu. Radny jest członkiem koalicji w powiecie - żaden z członków koalicji publicznie nie potępił zachowania radnego Stanisława Cz. i nie wezwał do złożenia mandatu (chociażby dla zachowania powagi Rady Powiatu). Brak jest reakcji na zaistniałą sytuację ze strony władz PiS w Skarżysku, jak i kierownictwa tej partii w regionie.





{fcomments}









Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.