Postscriptum do "Co łączy.." - czyli o "przekonaniu" pewnej Pani
Zmuszeni zachowaniem Pani Redaktor Naczelnej tsk24.pl Eweliny Adamczyk - po raz kolejny niestety - musimy zająć uwagę naszych czytelników kolejną polemiką ze zbiorem „myśli nieuczesanych” ww. .
W swoim „postscriptum” do wczorajszej publikacji, Pani Ewelina Adamczyk łaskawa była stwierdzić, że nasz materiał wyjaśniający kontekst przygotowywanego (m.in. przez Panią RN) „artykułu” - ukazujący brak rzetelności dziennikarskiej na etapie przygotowywania materiału, a także ordynarne kłamstwa i manipulacje zawarte w jego finalnej wersji – jest naszym… agresywnym atakiem.
Ubolewamy oczywiście nad tym, że Pani Ewelina Adamczyk nasz materiał właśnie tak odbiera. Rozumiemy wprawdzie, że chęć ukazania prawdy i faktów najwyraźniej nie mieści w standardach stosowanych w jej „działalności” (bo dziennikarstwem tego raczej nazwać nie można), ale nas nie zwalnia to z obowiązków względem czytelników (lub szerzej - opinii publicznej).
Miło nam, że Pani Ewelina Adamczyk potwierdziła autentyczność naszych odpowiedzi (i fakt ich dostarczenia), chociaż po raz kolejny zapomniała wyjaśnić, dlaczego np. Ona ich nie wykorzystała w materiale (ani na zasadzie - dopuszczalnego przecież - komentarza, ani podesłanego tekstu autoryzowanego). Miło nam, że Pani Ewelina Adamczyk dostrzegła obszerność sprostowania – w związku z brakiem naszego stanowiska w Jej artykule, to my musieliśmy zadbać o to, by każdy czytelnik mógł sobie wyrobić zdanie na podstawie jak najpełniejszych materiałów. Miło nam w końcu, że Pani Ewelina Adamczyk zauważyła chęć prezentacji naszego pełnego stanowiska opinii publicznej (chociaż zdecydowanie lepiej by było, gdyby Szanowna Pani wreszcie sama nauczyła się jak to robić...).
Z uśmiechem przyjęliśmy jednak spostrzeżenie Pani Eweliny Adamczyk, że – według ww. - gadulstwem i rzucaniem aluzji oraz insynuacji pod adresem innych próbujemy odwrócić uwagę od siebie i kwestionujemy prawo do przyglądania się naszej działalności.
Szanowna Pani zapomniała, że nigdy nie odwracaliśmy uwagi od siebie (bo i niby czemu mielibyśmy to robić?) - udzieliliśmy przecież konkretnych odpowiedzi na zadane nam pytania. To Pani Ewelina Adamczyk postawiła się w roli cenzora i uniemożliwiła nam zaprezentowanie naszego stanowiska w artykule...
I w naszej korespondencji i we wczorajszym artykule skupiliśmy się nie na insynuacjach (jak twierdzi Pani Ewelina Adamczyk) dotyczących powiązań redakcji tsk24.pl i jej członków z przedstawicielami samorządu, a na faktach - tj. np. na tym, że:
- Będąc Redaktorem Naczelnym serwisu tsk24.pl (nie zrzekając się przy tym swej funkcji) Pani Ewelina Adamczyk brała swego czasu czynny udział w kampanii Prezydenta (startowała też z list jego komitetu wyborczego) i zakładała z ww. … stowarzyszenie.
- Pani Ewelina Adamczyk jest członkiem redakcji stworzonej przez obecnego Starostę, a obecnie funkcjonującej w ramach firmy należącej do żony obecnego Starosty.
- Wydawca serwisu tsk24.pl zarządza słupami ogłoszeniowymi będącymi własnością miasta (Wydawcę wiąże umowa z Gminą), a serwis tsk24.pl zamieszcza reklamy i materiały zlecone przez JST i jednostki podległe JST – obie formy prowadzonej działalności stanowią istotne źródło dochodów Wydawcy i pozwala na utrzymanie redakcji tsk24.pl.
Z dużym zaskoczeniem natomiast, przyjęliśmy tezę stawianą przez Panią Adamczyk, że uważamy redaktorów „konkurencji” z zasady za osoby niedouczone i niekompetentne. Fakt – wykazanie braków w wiedzy z zakresu podejmowanego tematu, strzelanie pytaniami „na oślep” i pisanie artykułu pod wymyśloną tezę mogą to sugerować, ale gdzież byśmy śmiali tak stwierdzić...
Z jeszcze większym zaskoczeniem przyjęliśmy tezę Pani Adamczyk, że naszą taktyką obrony (obrony czego?) jest podważanie Jej kompetencji, jako dziennikarki i – tu cytat (pisownia oryginalna): „opluwanie serwisu, gdzie materiał został opublikowany”. Moglibyśmy oczywiście długo chwalić Pani kompetencje, ale po całej sytuacji z przedmiotowym artykułem – niekoniecznie akurat te związane z wykonywaniem (jak Pani twierdzi) przez Panią zawodu dziennikarza...
„Ofiara” naszej rzekomej napastliwości (sic!) - Pani Ewelina Adamczyk w dalszej części swego „dzieła” dziwi się, że w obliczu zwlekania z publikacją sprostowania opublikowaliśmy naszą odpowiedź w… naszym portalu...
Słowem podsumowania:
Cieszymy się, że Pani Ewelina Adamczyk – tu cytat - „Jest przekonana o tym, że materiał został przygotowany z należytą starannością, a zarzut manipulacji jest nieprawdziwy”.
Szkoda, że grono osób o tym „przekonanych” jest tak małe...
KW MB

{fcomment}









Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.