,,W muzyce cenię sobie szczerość"-wywiad z Patrycją Zarychtą
Może to pytanie zabrzmi zbyt banalnie, ale, od kiedy śpiewasz?- Nie wiem. Odkąd pamiętam to śpiewam. Chyba od dziecka?
Właściwie mogłem spodziewać się tej odpowiedzi, ale kto zauważył, że to nie jest takie sobie śpiewanie?
- Trudno jednoznacznie powiedzieć, ale chyba jedną z pierwszych osób była Ela Zapendowska. To ona pierwsza powiedziała mi, że to, co robię ze swoim wokalem jest fajne i powinnam iść w tę stronę.
Jak doszło do waszego spotkania?
- Na początku śpiewałam hobbystycznie, ale zawsze była we mnie chęć kształcenia się, stad mój udział w licznych warsztatach wokalnych. Jedne z pierwszych były w Końskich, właśnie z Elą Zapendowską. Tam każdy uczestnik musiał się przed nią zaprezentować. Spotkałam się z bardzo ciepłym odbiorem mojej osoby i mojego śpiewania. Właśnie wtedy uwierzyłam, że to, co robię, warto dalej rozwijać.
Ale co działo się między warsztatami wokalnymi a sformułowaniem, „odkąd pamiętam to śpiewam”. To był okres szkoły podstawowej, gimnazjum…, co wydarzyło się po drodze?
- Dużo śpiewałam. Brałam udział w różnych imprezach i konkursach gdzie zajmowałam czołowe miejsca. Co prawda osiągnięcia były, ale nie do końca wierzyłam w siebie i w to, co robię.
A w którym momencie zrozumiałaś, że to, co robisz ma sens?
- To nie były konkursy. Owszem to był jakiś etap, droga, … ale to nie było tak ważne jak słowa między innymi Zapendowskiej.
Pamiętasz swój pierwszy publiczny występ?
- Pierwsze występy były w szkole. Bardzo mile je wspominam do dziś. Ale dla szerszej publiczności…?
To było parę lat temu. Wystąpiłaś w dwóch, moich produkcjach koncertowych w działającym jeszcze wtedy klubie Corrida. Właściwie jedynym, jak do tej pory, lokalu w mieście, który tworzył jakiś klimat. Zaśpiewałaś w towarzystwie doświadczonych muzyków: Piotra Szkila, Iwony i Jerzego Skwarków i przy dużym aplauzie dorosłej publiczności…
- Ach, tak! Pamiętam! To było niesamowite przeżycie i kolejne doświadczenie. To chyba były jedne z pierwszych moich poważnych koncertów na żywo. Później takich koncertów było już wiele.
Śpiewać uczyłaś się sama, czy jednak brałaś lekcje wokalu?
- Z początku uczyłam się sama, ale później jeździłam na lekcje do Kielc i Krakowa. Teraz zajęcia z wokalu mam, jako przedmiot na studiach w Katowicach.
A możesz uchylić rąbka tajemnicy jak to z początku wyglądało?
- Słuchałam dużo płyt, analizowałam nagrania wielu wokalistów i to jak oni śpiewają. Często próbowałam naśladować moje ulubione wokalistki… I tak to się zaczęło.
No właśnie, na kim się wtedy wzorowałaś?
- Jest wielu takich artystów, ale na początku była to Alicia Keys i zespół Sistars. To był moment, kiedy stwierdziłam, że ta muzyka jest mi bliska. Potem pojawili się: Kuba Badach, Kayah, D’Angelo, Angie Stone. Cały czas ktoś na nowo mnie inspiruje.
W swoich wykonaniach poruszasz się po kilku muzycznych stylach, ale, przez który z nich chcesz wyrazić swoją osobowość?
- Myślę, że soul jest takim głównym nurtem, ale też R&B i jazz. Jednak nie zamykam się tylko na te gatunki muzyczne.
Miałaś okazję koncertować z wieloma muzykami. Jak doszło do spotkania i współpracy z Wojtkiem Pilichowskim?
- Z Wojtkiem spotkaliśmy się parę lat temu na warsztatach muzycznych w Jaworkach. A nasza koncertowa współpraca trwa gdzieś od roku. Najpierw były to zastępstwa a później zaproszenie do projektu. Razem zagraliśmy sporo koncertów. Właściwie dzięki Wojtkowi miałam okazję wystąpić również z Leszkiem Możdżerem. To było we Wrocławiu, tuż przed koncertem światowej sławy, amerykańskiego gitarzysty basowego, Marcusa Millera.
Jaki wpływ na Ciebie ma ta współpraca?
- Po raz kolejny uwierzyłam w siebie. Odkryłam dużo nowych możliwości. Zdecydowałam się robić swoje rzeczy i spróbować skonfrontować je z publicznością. Dzięki temu powstał mój projekt, z którym zamierzam koncertować. Współpraca z Wojtkiem zaowocowała również tym, że poznałam też wielu wspaniałych muzyków.
Co zamierzasz robić w życiu poza muzyką?
- Nie wiem. W tej chwili liczy się dla mnie tylko muzyka.
W takim razie musze spytać o Twoje artystyczne plany?
- Aktualnie pracujemy z zespołem nad płytą. Nagrania robimy w Studio Cofeina w Katowicach. Jest to nasz autorski materiał muzyczny.
Kto pisze teksty?
- Teksty są moje. Sama też pracuje nad wokalami. Nad strona muzyczną pracujemy już razem.
Kiedy wyjdziecie ze Studia i czy wasza płyta ukaże się w sprzedaży?
- Zakończenie całości przewiduję w połowie przyszłego roku, a co do sprzedaży…? Na razie to będzie demo. Jeżeli zainteresujemy nim jakiegoś producenta… Może wtedy?
Biorąc pod uwagę Twój dorobek artystyczny i zdobyte doświadczenie z nim związane, czy uważasz, że wejście na rynek show biznesu jest łatwe?
- Absolutnie nie jest łatwo. To bardzo specyficzny, niełatwy rynek, a konkurencja jest duża
i mocna.
i mocna.
Są gatunki muzyczne, jak na przykład jazz, które nie królują na listach przebojów, ale dla wielu słuchaczy ta niszowa muzyka ma szczególną wartość. Czy Ty chciałabyś być słyszalna na tych listach, które przecież się zmieniają, czy jednak zaskarbić sobie uwagę tej wysublimowanej części publiczności, która potrafi docenić wartość tej muzyki?
- Na pewno chciałabym częściej słyszeć taką muzykę w mediach, ale też chyba nie jestem skłonna do tego żeby zakłamywać siebie i robić ją pod radio. Jeżeli moja muzyka spodoba się komuś na tyle, że będzie ją można usłyszeć w radiu czy telewizji to będę się cieszyła. Ale też wiem, co jest teraz puszczane i chyba nie do końca mieszczę się w tych kanonach. Dla mnie, w muzyce, ważna jest szczerość, nawet, jeśli będzie ona odbierana przez garstkę słuchaczy.
Czy jesteś gotowa na drugie podejście do któregoś z programów typu talent show?
- Nie wiem, ale będę próbować. Brałam już udział w castingach do programu „X Factor”
i doszłam do etapu w teatrze. Choć w drugiej części przesłuchań otrzymałam trzy razy „Tak”, to niestety, nie udało mi się przejść do następnego etapu. Teraz wybieram się do Katowic na przesłuchania do programu „Must Be The Music”. Mam nadzieję, że ilość uczestników mnie nie zniechęci.
i doszłam do etapu w teatrze. Choć w drugiej części przesłuchań otrzymałam trzy razy „Tak”, to niestety, nie udało mi się przejść do następnego etapu. Teraz wybieram się do Katowic na przesłuchania do programu „Must Be The Music”. Mam nadzieję, że ilość uczestników mnie nie zniechęci.
Trzymam kciuki.
- Nie dziękuję!
Patrycja Zarychta z zespołem wystąpi 30 listopada br. o godz. 19.00 w MCK w Skarżysku-Kamiennej.
Projekt ten to podróż po różnych gatunkach muzycznych, m.in. soul, r’n’b, funky, jazz, a nawet pop. Jest to autorska mikstura, która wytworzyła się z potrzeby serca wszystkich członków zespołu. Energetyczne rytmy przeplatają się z balladami owianymi tajemnicą, by potem znów zatracić się w kolejnych harmoniach i rytmach, które poruszą ciało i dusze. Nie zabraknie w nim też elektroniki, która ostatnimi czasy zawładnęła naszymi umysłami.
Projekt ten to podróż po różnych gatunkach muzycznych, m.in. soul, r’n’b, funky, jazz, a nawet pop. Jest to autorska mikstura, która wytworzyła się z potrzeby serca wszystkich członków zespołu. Energetyczne rytmy przeplatają się z balladami owianymi tajemnicą, by potem znów zatracić się w kolejnych harmoniach i rytmach, które poruszą ciało i dusze. Nie zabraknie w nim też elektroniki, która ostatnimi czasy zawładnęła naszymi umysłami.
Takiego koncertu nie możesz przegapić!
Musisz tam z nami być!

©Rozmawiał: Maciej Wesołowski

{fcomments}

{fcomments}










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.