Skarżysko 09 '39 (cz. 5 - Zajęcie miasta)
W sumie obrona przeciwlotnicza Skarżyska-Kamiennej zestrzeliła 3 niemieckie samoloty bombowe. Dowództwo polskie oceniło tę obronę jako stosunkowo silną, a w raportach niemieckich określano ją jako szczególnie niebezpieczną dla wykonywania zadań bojowych. Ocena niemiecka była chyba celowo zawyżana, aby podnieść „zasługi" Luftwaffe, która w meldunku nr 2 z 3.09.1939 r. dla Oddziału Obrony Kraju OKW w Berlinie podała, że zakłady amunicyjne w Skarżysku-Kamiennej zostały całkowicie zniszczone. W rzeczywistości spadło na PFA tylko kilka małych bomb, które hal produkcyjnych nie uszkodziły. Fakt, iż węzeł kolejowy działał do końca kampanii, a fabryka amunicji nie została zniszczona i miasto nie zostało zamienione w ruinę, to chyba zasługa w dużym stopniu obrony przeciwlotniczej.
W okresie wrześniowych działań na terenie miasta Skarżyska-Kamiennej zginęło 12 cywilów i 25 żołnierzy. Wśród zabitych była jedna kobieta, uciekinierka z Częstochowy Anna Małosiewicz oraz część osób przejeżdżających wówczas przez stację. Z miejscowych obywateli Skarżyska-Kamiennej zginęło dwóch kolejarzy i trzech innych pracowników kolei, którzy mieszkali w sąsiednich wioskach. Zabici w obrębie stacji pochowani zostali w grobach wspólnych na nowym cmentarzu w Bzinie, w jednym 12, w drugim 6 i w trzecim 14 poległych, zaś trzech żołnierzy, którzy zginęli na rozległych torfowiskach stacji koło Skarżyska-Kościelnego, pochowanych zostało na tamtejszym cmentarzu. Miejscowi pochowani zostali przez swoje rodziny indywidualnie. Jeden z żołnierzy poległy 7 lub 8 września zapewne z zespołu baterii przeciwlotniczej koło Nadleśnictwa pochowany został w lesie za Nadleśnictwem, inny oficer (prawdopodobnie podpułkownik), poległ o wczesnych godzinach rannych 8 września i pochowano go przy szosie na Baranowskiej Górze.
Przygotowania do obrony miasta Skarżyska-Kamiennej były zaplanowane — jak to już było wcześniej przedstawione — ale w związku z tym, że gen. St. Skwarczyński, słusznie zresztą ocenił duże zagrożenie dla swoich wojsk nawet z południowego wschodu i możliwość okrążenia — wydał więc rozkaz wycofania się w kierunku na Iłżę. Część jednostek z Baranowskiej Góry i samego Skarżyska-Kamiennej pomaszerowała do wsi Barak pod Szydłowcem i stamtąd zamierzała bocznymi drogami przedostać się do Iłży. Decyzje pospiesznego opuszczenia miasta przez oddziały polskie nie uwzględniły faktu, że część sił 3 i 36 dywizji piechoty z rejonu Końskich i Bliżyna znajdowała się jeszcze w marszu odwrotowym właśnie na Skarżysko-Kamienną. Ponieważ do opuszczonego miasta weszli już Niemcy, opóźnione polskie oddziały zdecydowały się ominąć zajęte już Skarżysko-Kamienną i przebijać się leśnymi duktami na północ od Bliżyna. Dopiero w lesie Bór za wsią Skarżysko-Książęce udało im się przedostać na drogę do Iłży.
Miasto Skarżysko-Kamienną zajęte zostało 8 września 1939 roku przez 2 Dywizję Lekką XV Korpusu Wehrmachtu. Trwały ślad, jaki pozostał dla historii z tego dnia, to ironiczny zapis jakiegoś niezidentyfikowanego żołnierza w Kronice Miasta, którą okupanci znaleźli w gabinecie burmistrza.
Obsadziwszy strategiczne punkty miasta, główne siły dywizji niemieckiej udały się szosą krakowską w kierunku Szydłowca. Już prawie po zjechaniu z Góry Pogorzelskiej niemiecka szpica została zatrzymana ogniem zaporowym polskiego gniazda ckm ukrytym na skraju lasu. Niestety, mimo zadanych strat, zniszczenia trzech pojazdów niemieckich, reduta nie była do dłuższego utrzymania. Dwaj żołnierze polegli bohaterską śmiercią (pochowani byli w czasie wojny tam gdzie walczyli). Ich zadaniem było chyba nie tyle powstrzymanie sił niemieckich, ile zasygnalizowanie wycofującym się wojskom polskim zbliżania się nieprzyjaciela.
W lesie Bór między wsią Skarżysko-Książęce a wsią Barak zatrzymał się w leśniczówce dowódca 36 DP płk. Bolesław Ostrowski. Mając w początkowym okresie do dyspozycji tylko kompanię sztabową, kompanię łączności i Kawalerię Dywizyjną oraz tabor próbował jednak powstrzymać nieprzyjaciela. Około godziny 12 w południe niemieckie uderzenie przejęła od strony południa kompania sztabowa. Niestety, główna kolumna pułków 36 DP w tym. czasie docierała dopiero pod Antoniów i nie mogła przyjść z pomocą. Pod naporem przeważających sił nieprzyjaciela nikłe siły polskie musiały się cofnąć do wsi Barak, gdzie stawiały jeszcze opór do około godziny 14-tej. W tej sytuacji płk B. Ostrowski wysłał najpierw łączność i tabor do Iłży a sam z resztą sił wycofał się przez Szydłowiec, Wierzbicę, Skaryszew w kierunku Kozienic.
Niebawem po odejściu sił dywizyjnych do miejsca niedawnej bitwy zbliżyły się posiłki 36 DP pod dowództwem ppłk Przemysława Nakoniecznikoffa. Bataliony 163 i 165 pp przystąpiły do natarcia przeciw tarasującym im przejście wojskom nieprzyjaciela znów w lesie Bór koło Skarżyska-Książęcego. Walka o przecięcie szosy Skarżysko-Kamienna-Szydłowiec trwała od godziny 15-tej , aż do zmroku. Wyróżnił się w niej II batalion 163 pp pod dowództwem mjr Andrychowskiego, który przy wsparciu l baterii artylerii ppancernej walczył od strony Skarżyska-Książęcego z niemiecką kolumną pancerno-samochodową. 163 pułk wspierany był przez I batalion i 6 kompanię ze 165 pp. Ta 6 kompania wyrwawszy się z walk pod Niekłaniem przybyła w porę, by wzmocnić walczące jeszcze o zmroku jednostki polskie. Siły niemieckie zostały zaskoczone atakiem ppłk. P. Nakoniecznikoffa i cofnęły się w kierunku Skarżyska-Kamiennej.
Oddziały 2 Dywizji Lekkiej Wehrmachtu ustawiły baterie artylerii na Górze Pogorzelskiej i ostrzeliwały jednostki polskie ukryte w lesie Bór. Polacy oprócz obrony wojskowej zatarasowali Niemcom drogę ściętymi drzewami. W rezultacie polskiego kontrataku rozbita została niemiecka kolumna pancerno-samochodową. W bitwie poległo 7 oficerów i około 80 żołnierzy Wehrmachtu. Ze strony polskiej straty były znacznie mniejsze, zginęło bowiem 12 żołnierzy.
O zmroku zgrupowanie ppłk. Nakoniecznikoffa przeszło do wschodniej części lasu Bór i odrywając się od nieprzyjaciela udało się na wschód w kierunku wsi Kierz Niedźwiedzi i Trębowiec, a część do Wierzbicy. W szeregach 163 pp służył kpr. pchor. Józef Świerczyński z sąsiedniej wsi Borki pod Skarżyskiem-Kamienną, który dzięki znajomości terenu przyczynił się do ewakuacji polskich oddziałów.
--
Publikowane odcinki (za zgodą autora) to fragment opracowania Dr Józefa Rella: „Konspiracyjna Organizacja ORZEŁ BIAŁY – pierwszym ogniwem walki o niepodległość w Skarżysku-Kamiennej w latach 1939 – 1940.” Skarżysko-Kamienna, 1991 r. Dziękujemy Panu Rellowi za zgodę na publikację.










Uwaga: Publikując komentarz, wyrażasz zgodę na Regulamin Serwisu i akceptujesz zasady przetwarzania danych osobowych opisane w Polityce Prywatności.
Nick, treść komentarza i Twój adres IP są przetwarzane zgodnie z RODO w celu moderacji i bezpieczeństwa Serwisu.