Odkrywamy Świętokrzyskie - Jeleniów
"Jeleniów, miejsce mego urodzenia i gniazdo dzieciństwa, leży w samym sercu Gór Świętokrzyskich. Wciśnięty między dwie góry, porośnięte w owe czasy głuchą puszczą jodłową, wyglądał sam z daleka jak strzęp puszczy rzucony na świętokrzyskie pagórki, jak przedsionek tychże borów" - pisał Kazimierz Konarski w książce "Dalekie a bliskie. Wspomnienia szczęśliwego człowieka" (Wrocław 1965). Ten archiwista, dyrektor Archiwum Akt Dawnych, historyk i pisarz urodził się w położonej między Świętym Krzyżem a Pasmem Jeleniowskim wsi w 1886 roku.
Mieszkał we dworze, z którego zostały tylko fragmenty murów i piwnic w otoczeniu resztek starego parku. W cytowanych wspomnieniach Konarski zawarł taki opis: "Ogromny dwór, jak głosiło podanie, zbudowany przez arian czy dla arian, służył im za zbór (dom modlitwy) i dworem stał się o wiele później, kto wie czy nie dopiero w wieku XIX. Trąciło też tam z lekka świątynią. Grube metrowe mury, bardzo wysokie pokoje, ogromne okna". Urodzona także w Jeleniowie w 1898 roku Helena Jakowska we wspomnieniach przechowywanych w rękopisie w Bibliotece Jagiellońskiej przywołuje legendę o tym, że był tu zamek myśliwski samego króla Bolesława Chrobrego. Dwór był nazywany zamkiem, także w dokumentach, ponieważ prawdopodobnie posiadał dwie baszty. Helena Jakowska ich już nie widziała, ale słyszała, że zostały rozebrane, gdyż groziły zawaleniem.
Mieszkał we dworze, z którego zostały tylko fragmenty murów i piwnic w otoczeniu resztek starego parku. W cytowanych wspomnieniach Konarski zawarł taki opis: "Ogromny dwór, jak głosiło podanie, zbudowany przez arian czy dla arian, służył im za zbór (dom modlitwy) i dworem stał się o wiele później, kto wie czy nie dopiero w wieku XIX. Trąciło też tam z lekka świątynią. Grube metrowe mury, bardzo wysokie pokoje, ogromne okna". Urodzona także w Jeleniowie w 1898 roku Helena Jakowska we wspomnieniach przechowywanych w rękopisie w Bibliotece Jagiellońskiej przywołuje legendę o tym, że był tu zamek myśliwski samego króla Bolesława Chrobrego. Dwór był nazywany zamkiem, także w dokumentach, ponieważ prawdopodobnie posiadał dwie baszty. Helena Jakowska ich już nie widziała, ale słyszała, że zostały rozebrane, gdyż groziły zawaleniem.
Jeleniowski dwór na początku XIX wieku należał wraz z rozległym majątkiem do Franciszki Małachowskiej-Karwickiej. Od 1815 roku jego gospodarzem był major wojsk polskich Antoni Libiszowski. W 1869 roku nabył dwór wraz z folwarkiem Kazimierz Kiniorski, dziedzic wsi Pokrzywianka, dziadek cytowanej Heleny Jakowskiej. Nie cieszył się długo Jeleleniowem, ponieważ zmarł w 1876 roku podczas powrotu z Włoch. Wdowa po nim, Joanna z Koseckich, wyszła za Szymona Konarskiego. Z tego małżeństwa urodził się m.in. wspomniany archiwista.
Przez następne dziesięciolecia Jeleniów należał do potomków Kazimierza Kiniorskiego i Szymona Konarskiego. W 1941 roku część dworu zajęli Niemcy. Spłonął prawdopodobnie we wrześniu 1944 roku, gdy Jeleniów znalazł się na linii frontu.
Resztki jego murów, piwnic wraz z parkiem stanowią obecnie prywatną własność. Nowy gospodarz odbudował przydworską kapliczkę, odtworzył niewielkie stawy i ogrodził cały teren. Dzięki temu przetrwają fragmenty dworu, który ma bogatą historię. W czasie ostatniej wojny służył nie tylko Niemcom, ale także partyzantom. W 1814 roku stacjonował w nim oficer rosyjskich huzarów, któremu jednak nie spodobały się wysokie pokoje i przeniósł się do pobliskiego Kunina. Kazimierz Konarski w swoich wspomnieniach podaje, że gościł we dworze znany malarz Władysław Podkowiński.
W Wikipedii przeczytać natomiast można, że "dwór ten upodobał sobie Stefan Żeromski, który często przebywał w Jeleniowie, gdzie spotykał się z Walentym Gibałą". - To był światły chłop, z którym Żeromski lubił dyskutować. Jeździli też razem do knajpy w Nowej Słupi. A jak Gibała wracał do Jeleniowa, to ponoć tak śpiewał, że echo niosło po lasach - opowiada Henryk Trepka, regionalista z Nowej Słupi. Według niego autor "Syzyfowych prac" przyjeżdżał do Jeleniowa nie tylko do Gibały, ale głównie dla urodziwych mieszkanek dworu.
Te barwne opowieści nie znajdują jednak potwierdzenia w "Dziennikach" czy korespondencji pisarza. Prof. Zdzisław Jerzy Adamczyk, wybitny znawca życia i twórczości Żeromskiego, znalazł tylko kartkę pocztową adresowaną do Marii Jakowskiej w Jeleniowie. Autor "Ludzi bezdomnych" przesyłał jej pozdrowienia z podróży po kraju w 1903 roku. - Kartka była pisana w zagrożonym powodzią Sandomierzu, nie została wysłana - opowiada prof. Adamczyk. Według niego Żeromski mógł się pojawić w Jeleniowie, ale nie bywał tam często.
W "Snobizmie i postępie" Żeromski pisze, że w okolicach Jeleniowa "istnieje naturalne w ziemi zagłębienie, rodzaj rozległej półkolistej areny, gdzie swego czasu stale przebywały półkoczownicze rodziny Cyganów ze swymi miechami i kowadłami". Mieli tam wykuwać "koziki z żelaznym ostrzem", zwane cygankami, które według pisarza nosił każdy mężczyzna w okolicy.
W artykule zostały wykorzystane informacje zawarte w opracowaniu Pracowni Konserwacji Zabytków, Oddział w Kielcach pt. "Jeleniów - dwór" autorstwa Mariana Gucwy. Za jego udostępnienie dziękujemy panu Andrzejowi Biesiadzie, właścicielowi resztek dworu i parku w Jeleniowie.
Jak tam trafić
Jeleniów położony jest kilka kilometrów na południowy wschód od Nowej Słupi. Dojechać tam najłatwiej od drogi Kielce - Ostrowiec, skręcając na południe w Starej Słupi.
Przez następne dziesięciolecia Jeleniów należał do potomków Kazimierza Kiniorskiego i Szymona Konarskiego. W 1941 roku część dworu zajęli Niemcy. Spłonął prawdopodobnie we wrześniu 1944 roku, gdy Jeleniów znalazł się na linii frontu.
Resztki jego murów, piwnic wraz z parkiem stanowią obecnie prywatną własność. Nowy gospodarz odbudował przydworską kapliczkę, odtworzył niewielkie stawy i ogrodził cały teren. Dzięki temu przetrwają fragmenty dworu, który ma bogatą historię. W czasie ostatniej wojny służył nie tylko Niemcom, ale także partyzantom. W 1814 roku stacjonował w nim oficer rosyjskich huzarów, któremu jednak nie spodobały się wysokie pokoje i przeniósł się do pobliskiego Kunina. Kazimierz Konarski w swoich wspomnieniach podaje, że gościł we dworze znany malarz Władysław Podkowiński.
W Wikipedii przeczytać natomiast można, że "dwór ten upodobał sobie Stefan Żeromski, który często przebywał w Jeleniowie, gdzie spotykał się z Walentym Gibałą". - To był światły chłop, z którym Żeromski lubił dyskutować. Jeździli też razem do knajpy w Nowej Słupi. A jak Gibała wracał do Jeleniowa, to ponoć tak śpiewał, że echo niosło po lasach - opowiada Henryk Trepka, regionalista z Nowej Słupi. Według niego autor "Syzyfowych prac" przyjeżdżał do Jeleniowa nie tylko do Gibały, ale głównie dla urodziwych mieszkanek dworu.
Te barwne opowieści nie znajdują jednak potwierdzenia w "Dziennikach" czy korespondencji pisarza. Prof. Zdzisław Jerzy Adamczyk, wybitny znawca życia i twórczości Żeromskiego, znalazł tylko kartkę pocztową adresowaną do Marii Jakowskiej w Jeleniowie. Autor "Ludzi bezdomnych" przesyłał jej pozdrowienia z podróży po kraju w 1903 roku. - Kartka była pisana w zagrożonym powodzią Sandomierzu, nie została wysłana - opowiada prof. Adamczyk. Według niego Żeromski mógł się pojawić w Jeleniowie, ale nie bywał tam często.
W "Snobizmie i postępie" Żeromski pisze, że w okolicach Jeleniowa "istnieje naturalne w ziemi zagłębienie, rodzaj rozległej półkolistej areny, gdzie swego czasu stale przebywały półkoczownicze rodziny Cyganów ze swymi miechami i kowadłami". Mieli tam wykuwać "koziki z żelaznym ostrzem", zwane cygankami, które według pisarza nosił każdy mężczyzna w okolicy.
W artykule zostały wykorzystane informacje zawarte w opracowaniu Pracowni Konserwacji Zabytków, Oddział w Kielcach pt. "Jeleniów - dwór" autorstwa Mariana Gucwy. Za jego udostępnienie dziękujemy panu Andrzejowi Biesiadzie, właścicielowi resztek dworu i parku w Jeleniowie.
Jak tam trafić
Jeleniów położony jest kilka kilometrów na południowy wschód od Nowej Słupi. Dojechać tam najłatwiej od drogi Kielce - Ostrowiec, skręcając na południe w Starej Słupi.
Janusz Kędracki