Odkrywamy Świętokrzyskie - Deszno
W Desznie urodził się komandor podporucznik Andrzej Łoś, przed wojną dowódca ORP "Jaskółka" i ORP "Ryś". Tu także przyszedł na świat Wincenty Pstrowski, pierwszy po wojnie przodownik pracy.
Jak podaje ksiądz Jan Wiśniewski w "Historycznym opisie kościołów, miast, zabytków i pamiątek w Jędrzejowskiem" (Marjówka 1930), Deszno zostało "założone przez Konradowych rycerzy w pierwszej połowie XIII wieku w czasie walk Konrada Mazowieckiego o tron krakowski z Henrykiem Brodatym i Bolesławem Wstydliwym". Położony w północno-zachodniej części wsi park dworski założony został w XVIII wieku, kiedy należała ona do Dąmbskich, a później Mieroszewskich. Zarośnięte obecnie stawy były niegdyś jego ozdobą. Zachowały się stare lipy, graby, kasztanowce i tuje, które tworzą aleje i szpalery. Rosną w parku także pojedyncze okazy sędziwych jesionów, akacji, klonów, modrzewi, białej topoli, sosny limby oraz dwa rzadko spotykane w Polsce miłorzęby japońskie.
Jak podaje ksiądz Jan Wiśniewski w "Historycznym opisie kościołów, miast, zabytków i pamiątek w Jędrzejowskiem" (Marjówka 1930), Deszno zostało "założone przez Konradowych rycerzy w pierwszej połowie XIII wieku w czasie walk Konrada Mazowieckiego o tron krakowski z Henrykiem Brodatym i Bolesławem Wstydliwym". Położony w północno-zachodniej części wsi park dworski założony został w XVIII wieku, kiedy należała ona do Dąmbskich, a później Mieroszewskich. Zarośnięte obecnie stawy były niegdyś jego ozdobą. Zachowały się stare lipy, graby, kasztanowce i tuje, które tworzą aleje i szpalery. Rosną w parku także pojedyncze okazy sędziwych jesionów, akacji, klonów, modrzewi, białej topoli, sosny limby oraz dwa rzadko spotykane w Polsce miłorzęby japońskie.
Te ostatnie osłaniają od wschodniej strony dworek, w którym dziś mieści się szkoła. Jest to jednopiętrowy budynek zbudowany na planie prostokąta, z czterokolumnowym gankiem od frontu i tarasem od tyłu, który zdobią rzeźby kobiecych postaci we wnękach. Dworek wzniósł w latach 1886-1890 Józef Kozłowski. W 1895 roku jego gospodarzem i właścicielem Deszna został hrabia Stanisław Łoś, znany działacz społeczny i krzewiciel oświaty ludowej. Utworzył we wsi jedną z pierwszych w Królestwie Polskim spółdzielnię mleczarską Ognisko.
4 listopada 1899 roku urodził się w Desznie jego syn Andrzej, który najbardziej zasłużył się dla Polski jako żołnierz. Krzysztof Ślusarek w monografii "Dzieje Nagłowic" (Jędrzejów-Kraków 2006) pisze, że jako porucznik hrabia Łoś został ciężko ranny w bitwie pod Chodorowem podczas wojny polsko-bolszewickiej we wrześniu 1920 roku. Kilka lat później wstąpił do marynarki wojennej, dowodził trałowcem ORP "Jaskółka" i okrętem podwodnym ORP "Ryś". W 1939 roku awansował na komandora podporucznika i został szefem Służby Broni Podwodnej w Komendzie Portu Wojennego Gdynia-Oksywie. We wrześniu 1939 roku walczył w obronie Helu, a po kapitulacji trafił do obozu jenieckiego pod Dreznem. Został zwolniony w kwietniu 1940 roku dzięki zabiegom żony u włoskiego następcy tronu księcia Humberta. Udał się do Paryża, gdzie przewiózł zaszyfrowane informacje dla naczelnego wodza sił polskich od generała Juliusza Rómmla, który pozostał w niewoli. Z Francji Andrzej Łoś wyjechał do Wielkiej Brytanii. Chciał walczyć z Niemcami, ale nie został przyjęty do czynnej służby z powodu zastrzeżeń, że został zwolniony z obozu.
28 maja 1904 roku przyszedł na świat w Desznie Wincenty Pstrowski, którego ojciec Kazimierz był wyrobnikiem folwarcznym u hrabiego Łosia. Zarabiały tam na życie także jego dzieci, których miał sześcioro. Wincenty po zawarciu małżeństwa wyjechał za chlebem do Zagłębia Dąbrowskiego, a w 1937 roku do Belgii. Wrócił do Polski w 1946 roku. Rok później jako rębacz w kopalni Jadwiga w Zabrzu wezwał górników do współzawodnictwa pracy "Kto wyrąbie więcej niż ja?". Sam wówczas wyrąbywał nawet ponad 80 m chodnika miesięcznie i wyrabiał prawie 300 proc. normy i przez propagandę został okrzyknięty pierwszym polskim przodownikiem pracy, odpowiednikiem radzieckiego Stachanowa. Niedługo cieszył się taką sławą, gdyż zmarł w 1948 roku, stając się bohaterem także złośliwych wierszyków typu "Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, wyrobił normę, wyciągnął nogi" czy "Jeśli chcesz iść na sąd boski, pracuj tak, jak Wicek Pstrowski".
Władze komunistyczne hołubiły go także po śmierci. Został odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, zbudowano mu pomnik w Zabrzu, jego imię otrzymał jeden ze statków, a także sanatorium w Rabce, osiedle w Żorach i wiele ulic. Po upadku PRL-u te nazwy zmieniano. W ubiegłym roku Pstrowski, po 55 latach, przestał być patronem Politechniki Śląskiej w Gliwicach.
W samym Desznie Pstrowski nie był czczony, nie był nawet patronem szkoły.
Jak tam trafić
Do Deszna dojechać można od drogi krajowej nr 78 Jędrzejów - Katowice, skręcając w Brynicy Mokrej na Warzyn, lub z Nagłowic przez Rakoszyn i Trzciniec.
4 listopada 1899 roku urodził się w Desznie jego syn Andrzej, który najbardziej zasłużył się dla Polski jako żołnierz. Krzysztof Ślusarek w monografii "Dzieje Nagłowic" (Jędrzejów-Kraków 2006) pisze, że jako porucznik hrabia Łoś został ciężko ranny w bitwie pod Chodorowem podczas wojny polsko-bolszewickiej we wrześniu 1920 roku. Kilka lat później wstąpił do marynarki wojennej, dowodził trałowcem ORP "Jaskółka" i okrętem podwodnym ORP "Ryś". W 1939 roku awansował na komandora podporucznika i został szefem Służby Broni Podwodnej w Komendzie Portu Wojennego Gdynia-Oksywie. We wrześniu 1939 roku walczył w obronie Helu, a po kapitulacji trafił do obozu jenieckiego pod Dreznem. Został zwolniony w kwietniu 1940 roku dzięki zabiegom żony u włoskiego następcy tronu księcia Humberta. Udał się do Paryża, gdzie przewiózł zaszyfrowane informacje dla naczelnego wodza sił polskich od generała Juliusza Rómmla, który pozostał w niewoli. Z Francji Andrzej Łoś wyjechał do Wielkiej Brytanii. Chciał walczyć z Niemcami, ale nie został przyjęty do czynnej służby z powodu zastrzeżeń, że został zwolniony z obozu.
28 maja 1904 roku przyszedł na świat w Desznie Wincenty Pstrowski, którego ojciec Kazimierz był wyrobnikiem folwarcznym u hrabiego Łosia. Zarabiały tam na życie także jego dzieci, których miał sześcioro. Wincenty po zawarciu małżeństwa wyjechał za chlebem do Zagłębia Dąbrowskiego, a w 1937 roku do Belgii. Wrócił do Polski w 1946 roku. Rok później jako rębacz w kopalni Jadwiga w Zabrzu wezwał górników do współzawodnictwa pracy "Kto wyrąbie więcej niż ja?". Sam wówczas wyrąbywał nawet ponad 80 m chodnika miesięcznie i wyrabiał prawie 300 proc. normy i przez propagandę został okrzyknięty pierwszym polskim przodownikiem pracy, odpowiednikiem radzieckiego Stachanowa. Niedługo cieszył się taką sławą, gdyż zmarł w 1948 roku, stając się bohaterem także złośliwych wierszyków typu "Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, wyrobił normę, wyciągnął nogi" czy "Jeśli chcesz iść na sąd boski, pracuj tak, jak Wicek Pstrowski".
Władze komunistyczne hołubiły go także po śmierci. Został odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, zbudowano mu pomnik w Zabrzu, jego imię otrzymał jeden ze statków, a także sanatorium w Rabce, osiedle w Żorach i wiele ulic. Po upadku PRL-u te nazwy zmieniano. W ubiegłym roku Pstrowski, po 55 latach, przestał być patronem Politechniki Śląskiej w Gliwicach.
W samym Desznie Pstrowski nie był czczony, nie był nawet patronem szkoły.
Jak tam trafić
Do Deszna dojechać można od drogi krajowej nr 78 Jędrzejów - Katowice, skręcając w Brynicy Mokrej na Warzyn, lub z Nagłowic przez Rakoszyn i Trzciniec.
Janusz Kędracki