Odkrywamy Świętokrzyskie - Drygulec
Na stacji kolejowej w Drygulcu doszło do jednej z największych tragedii Września 1939 w naszym regionie. Od bomb i kul z niemieckich samolotów zginęło ponad 50 żołnierzy Wojska Polskiego. Byli jak żołnierz z wiersza Władysława Broniewskiego. Wprawdzie nie szli "z bagnetem na czołgi żelazne", ale także nie mieli się czym bronić przed atakiem z powietrza.
Na stacji Drygulec nie zatrzymują się dziś pociągi. Linia kolejowa z Ostrowca do Sandomierza z powodu fatalnego stanu torów jest zamknięta dla ruchu pasażerskiego. O tym, że niegdyś wsiadali i wysiadali tu ludzie, świadczą perony i niewielki budynek stacyjny. Kilkadziesiąt metrów od niego stoi metalowy krzyż, a za nim obelisk z orłem w koronie, datą tragedii i trzema tablicami. Najstarszą poświęconą "pamięci poległych w walce z hitlerowskim najeźdźcą w latach 1939-1945" ufundowało "w XXV rocznicę PRL społeczeństwo ziemi opatowskiej". Dwie pozostałe odnoszą się już do wrześniowej tragedii. Na jednej czytamy: "W tym miejscu w dniu 6 września 1939 roku niemieckie samoloty ostrzelały i zbombardowały pociąg wiozący na front żołnierzy 3. Pułku Piechoty Wojska Polskiego z Jarosławia, zabijając i raniąc kilkudziesięciu z nich". Na drugiej tablicy widnieją nazwiska 30 poległych z datami urodzenia i miejscem pochodzenia. Najstarszy miał 40 lat, najmłodsi po 22. Większość żołnierzy była z Tarnopola, po kilku z Łodzi, Nowego Sącza i Ostrowa Wielkopolskiego, po jednym z Czortkowa i Kalisza.
Na stacji Drygulec nie zatrzymują się dziś pociągi. Linia kolejowa z Ostrowca do Sandomierza z powodu fatalnego stanu torów jest zamknięta dla ruchu pasażerskiego. O tym, że niegdyś wsiadali i wysiadali tu ludzie, świadczą perony i niewielki budynek stacyjny. Kilkadziesiąt metrów od niego stoi metalowy krzyż, a za nim obelisk z orłem w koronie, datą tragedii i trzema tablicami. Najstarszą poświęconą "pamięci poległych w walce z hitlerowskim najeźdźcą w latach 1939-1945" ufundowało "w XXV rocznicę PRL społeczeństwo ziemi opatowskiej". Dwie pozostałe odnoszą się już do wrześniowej tragedii. Na jednej czytamy: "W tym miejscu w dniu 6 września 1939 roku niemieckie samoloty ostrzelały i zbombardowały pociąg wiozący na front żołnierzy 3. Pułku Piechoty Wojska Polskiego z Jarosławia, zabijając i raniąc kilkudziesięciu z nich". Na drugiej tablicy widnieją nazwiska 30 poległych z datami urodzenia i miejscem pochodzenia. Najstarszy miał 40 lat, najmłodsi po 22. Większość żołnierzy była z Tarnopola, po kilku z Łodzi, Nowego Sącza i Ostrowa Wielkopolskiego, po jednym z Czortkowa i Kalisza.
Przez 15 lat spoczywali w zbiorowych mogiłach w pobliżu torów. Potem ich szczątki zostały przeniesione na cmentarz wojenny do Sandomierza. Jak podaje Józef Myjak w monografii gminy Wojciechowice "Tam, gdzie świt cywilizacji rolniczej" (Sandomierz 2006), ponad 100 rannych trafiło do prowizorycznego szpitala w Ożarowie. Kilkunastu, którzy tam zmarli, pochowano na ożarowskim cmentarzu.
Myjak zamieszcza też wspomnienia kaprala Stanisława Wilka pochodzącego ze Słupca (gm. Łubnice), który był kierowcą dowódcy pułku i przeżył naloty. Siedział tuż przed nimi na platformie samochodu, wycinając na metalowych blaszkach nazwiska i inne dane kolegów. Były to tzw. tabliczki śmierci, które żołnierze nosili na piersi. "W razie śmierci blaszkę przełamywano i jedną połówkę wsuwano poległemu między zęby, drugą zaś z takim samym tekstem zatrzymywano w dowództwie. Żołnierze jakby przeczuwali, że te ostatnie dowody śmierci mogą się im wkrótce przydać, tłoczyli się przed platformą i poganiali kaprala Wilka, by szybciej wycinał napisy. Ale nie dane mu było dokończyć tej czynności" - pisze Myjak.
Dalej opisuje przebieg tragedii: "Bombowce niemieckie precyzyjnie lokowały śmiercionośne ładunki w długi wąż pociągów i tuż obok torowiska. A później uwolnione od ciężaru bezkarnie omiatały ogniem karabinów maszynowych to, co jeszcze ostało się żywe i co się ruszało. Wzdłuż i wszerz bezbronnych pociągów. Składające się bowiem z kilkudziesięciu wagonów transporty nie miały żadnej osłony przeciwlotniczej. Co prawda niektórzy żołnierze w bezsilnej złości próbowali strzelać do nurkujących samolotów ze zwykłych karabinów, ale bez efektów. Kiedy wydawało się, że hitlerowskie bombowce wyczerpały wszystkie niszczycielskie zapasy i będzie spokój, nowe chmary nadlatywały, siejąc trwogę i śmierć. Pociąg bowiem wiózł spore stado koni i krów na zaopatrzenie wojska. Przeraźliwy ryk bydła i koni mieszał się z warkotem nurkujących samolotów, wybuchem bomb".
Jak tam trafić
Drygulec położony jest przy drodze Ostrowiec Świętokrzyski - Ożarów, kilka kilometrów za Ćmielowem. Obelisk upamiętniający wrześniową tragedię znajduje się tuż za przejazdem kolejowym przez nią.
Myjak zamieszcza też wspomnienia kaprala Stanisława Wilka pochodzącego ze Słupca (gm. Łubnice), który był kierowcą dowódcy pułku i przeżył naloty. Siedział tuż przed nimi na platformie samochodu, wycinając na metalowych blaszkach nazwiska i inne dane kolegów. Były to tzw. tabliczki śmierci, które żołnierze nosili na piersi. "W razie śmierci blaszkę przełamywano i jedną połówkę wsuwano poległemu między zęby, drugą zaś z takim samym tekstem zatrzymywano w dowództwie. Żołnierze jakby przeczuwali, że te ostatnie dowody śmierci mogą się im wkrótce przydać, tłoczyli się przed platformą i poganiali kaprala Wilka, by szybciej wycinał napisy. Ale nie dane mu było dokończyć tej czynności" - pisze Myjak.
Dalej opisuje przebieg tragedii: "Bombowce niemieckie precyzyjnie lokowały śmiercionośne ładunki w długi wąż pociągów i tuż obok torowiska. A później uwolnione od ciężaru bezkarnie omiatały ogniem karabinów maszynowych to, co jeszcze ostało się żywe i co się ruszało. Wzdłuż i wszerz bezbronnych pociągów. Składające się bowiem z kilkudziesięciu wagonów transporty nie miały żadnej osłony przeciwlotniczej. Co prawda niektórzy żołnierze w bezsilnej złości próbowali strzelać do nurkujących samolotów ze zwykłych karabinów, ale bez efektów. Kiedy wydawało się, że hitlerowskie bombowce wyczerpały wszystkie niszczycielskie zapasy i będzie spokój, nowe chmary nadlatywały, siejąc trwogę i śmierć. Pociąg bowiem wiózł spore stado koni i krów na zaopatrzenie wojska. Przeraźliwy ryk bydła i koni mieszał się z warkotem nurkujących samolotów, wybuchem bomb".
Jak tam trafić
Drygulec położony jest przy drodze Ostrowiec Świętokrzyski - Ożarów, kilka kilometrów za Ćmielowem. Obelisk upamiętniający wrześniową tragedię znajduje się tuż za przejazdem kolejowym przez nią.
Janusz Kędracki