Odkrywamy Świętokrzyskie - Radkowice
Z tą miejscowością związała swoje życie Wanda Pomianowska, postać niezwykła i wielce zasłużona dla naszego regionu. "Wybudujemy wieś szczęśliwą, jasny, dostatni, wspólny dom" - pisała. I robiła wszystko, by zrealizować to marzenie.
Pomianowska przyczyniła się m.in. do powstania na początku lat 70. radkowickiej parafii. Choć to parafia młoda, może się pochwalić jednym z najstarszych drewnianych kościołów w Górach Świętokrzyskich. Zbudował go bowiem w 1621 roku Stanisław Przerębski, starosta opoczyński i radoszycki w Miedzierzy (obecnie gmina Mniów). Długo podlegał pod parafię w Radoszycach, był zaniedbany. Gdy w 1864 roku stał się wreszcie parafialną świątynią, wkrótce okazał się za mały. Na początku XX wieku obok niego zbudowano murowany kościół. Stary drewniany stał w Miedzierzy jeszcze pół wieku i pewnie by do dziś uległ zniszczeniu, gdyby nie mieszkańcy Radkowic. Jak czytamy w opracowaniu Anny Adamczyk "Kościoły drewniane w województwie kieleckim" (Kielce 1998), w 1957 roku wykupili go za ok. 100 tysięcy ówczesnych złotych. Został rozebrany i złożony w nowym miejscu.
Pomianowska przyczyniła się m.in. do powstania na początku lat 70. radkowickiej parafii. Choć to parafia młoda, może się pochwalić jednym z najstarszych drewnianych kościołów w Górach Świętokrzyskich. Zbudował go bowiem w 1621 roku Stanisław Przerębski, starosta opoczyński i radoszycki w Miedzierzy (obecnie gmina Mniów). Długo podlegał pod parafię w Radoszycach, był zaniedbany. Gdy w 1864 roku stał się wreszcie parafialną świątynią, wkrótce okazał się za mały. Na początku XX wieku obok niego zbudowano murowany kościół. Stary drewniany stał w Miedzierzy jeszcze pół wieku i pewnie by do dziś uległ zniszczeniu, gdyby nie mieszkańcy Radkowic. Jak czytamy w opracowaniu Anny Adamczyk "Kościoły drewniane w województwie kieleckim" (Kielce 1998), w 1957 roku wykupili go za ok. 100 tysięcy ówczesnych złotych. Został rozebrany i złożony w nowym miejscu.
Udało się przenieść nie tylko drewniane ściany, ale także część wyposażenia. To m.in. trzy barokowe ołtarze - główny z obrazami Przemienienia Pańskiego oraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, oraz boczne w nawie św. Barbary i św. Rozalii. Częściowo zachowane zostały także oryginalne szybki okienne z malowidłami ludowymi (tzw. gomółki). Szkło o okrągłym kształcie oprawione jest w ołów. Malowidła na szybkach przedstawiają m.in. sceny Ukrzyżowania, Matki Boskiej z Dzieciątkiem, świętych Stanisława i Anny Samotrzeć oraz dawne herby.
Kilkaset metrów na północny wschód od kościoła, po drugiej stronie drogi prowadzącej przez wieś, znajdują się resztki dworskiego majątku. Rodzice Wandy Pomianowskiej kupili go w 1924 roku. Aleja kasztanowa prowadzi do zamkniętego dziś na głucho dworku. A jeszcze kilka lat tętnił życiem. W latach okupacji służył za schronienie świętokrzyskim partyzantom. Wanda Pomianowska była łączniczką oddziału "Ponurego" i "Nurta" z Komendą Główną AK. Już jako językoznawca z tytułem docenta doktora habilitowanego prowadziła m.in. w Radkowicach zespół ludowy Podłysica oraz eksperymentalny ośrodek kultury, a równocześnie - jako rolnik wykwalifikowany - gospodarstwo. Działała w rolniczej "Solidarności", przyczyniła się do budowy we wsi drogi, szkoły, zlewni mleka, wodociągu i gazociągu. Miała także udział w przeniesieniu kościoła z Miedzierzy. Odkrywała talenty świętokrzyskich poetów. Sama także pisała wiersze. W "Modlitwie Dziękczynnej" z wydanego w 1995 roku tomiku "Wygnanie z Raju" czytamy: "Dzięki Ci, Panie Boże, za wygnanie z Raju. Dzięki Ci, Panie Boże, za trud pracowania, za zmęczenie kamiennym snem chylące głowę, za trud orki i żniwa przemieniony w zapach chleba i w smak jagody w czasie winobrania...".
Nieopodal dworku Wandy Pomianowskiej, w polu, podziwiać można okazały wiąz górski. Niestety, liczące sobie około 300 lat drzewo o wysokości ok. 25 m i obwodzie pnia prawie 4,5 m wiosną już prawdopodobnie nie będzie miało ani jednego liścia. Jak się dowiedzieliśmy od okolicznych mieszkańców, zaczęło usychać po śmierci Wandy Pomianowskiej, która zmarła 3 grudnia 2003 roku. Spoczywa na radkowickim cmentarzu, w ziemi, która niegdyś do niej należała.
Jak tam trafić
Radkowice położone są w gminie Pawłów. Dojechać tam najłatwiej, skręcając w Rzepinie z drogi Bodzentyn - Starachowice. Przez wieś prowadzi zielony szlak turystyczny Łączna - Starachowice oraz czerwony rowerowy wokół Starachowic.
Janusz Kędracki
Kilkaset metrów na północny wschód od kościoła, po drugiej stronie drogi prowadzącej przez wieś, znajdują się resztki dworskiego majątku. Rodzice Wandy Pomianowskiej kupili go w 1924 roku. Aleja kasztanowa prowadzi do zamkniętego dziś na głucho dworku. A jeszcze kilka lat tętnił życiem. W latach okupacji służył za schronienie świętokrzyskim partyzantom. Wanda Pomianowska była łączniczką oddziału "Ponurego" i "Nurta" z Komendą Główną AK. Już jako językoznawca z tytułem docenta doktora habilitowanego prowadziła m.in. w Radkowicach zespół ludowy Podłysica oraz eksperymentalny ośrodek kultury, a równocześnie - jako rolnik wykwalifikowany - gospodarstwo. Działała w rolniczej "Solidarności", przyczyniła się do budowy we wsi drogi, szkoły, zlewni mleka, wodociągu i gazociągu. Miała także udział w przeniesieniu kościoła z Miedzierzy. Odkrywała talenty świętokrzyskich poetów. Sama także pisała wiersze. W "Modlitwie Dziękczynnej" z wydanego w 1995 roku tomiku "Wygnanie z Raju" czytamy: "Dzięki Ci, Panie Boże, za wygnanie z Raju. Dzięki Ci, Panie Boże, za trud pracowania, za zmęczenie kamiennym snem chylące głowę, za trud orki i żniwa przemieniony w zapach chleba i w smak jagody w czasie winobrania...".
Nieopodal dworku Wandy Pomianowskiej, w polu, podziwiać można okazały wiąz górski. Niestety, liczące sobie około 300 lat drzewo o wysokości ok. 25 m i obwodzie pnia prawie 4,5 m wiosną już prawdopodobnie nie będzie miało ani jednego liścia. Jak się dowiedzieliśmy od okolicznych mieszkańców, zaczęło usychać po śmierci Wandy Pomianowskiej, która zmarła 3 grudnia 2003 roku. Spoczywa na radkowickim cmentarzu, w ziemi, która niegdyś do niej należała.
Jak tam trafić
Radkowice położone są w gminie Pawłów. Dojechać tam najłatwiej, skręcając w Rzepinie z drogi Bodzentyn - Starachowice. Przez wieś prowadzi zielony szlak turystyczny Łączna - Starachowice oraz czerwony rowerowy wokół Starachowic.
Janusz Kędracki