Odkrywamy Świętokrzyskie - Grochowiska.
143 lata temu koło tej niewielkiej wsi między Pińczowem a Buskiem doszło do jednej z najkrwawszych bitew powstania styczniowego. O jej losach przesądziła bohaterska postawa żuawów śmierci, którymi dowodził Francuz François de Rochebrune. Był wśród nich 18-letni Adam Chmielowski, późniejszy brat Albert, wyniesiony na ołtarze przez papieża Jana Pawła II.
18 marca 1863 roku trzy tysiące powstańców, z generałem Marianem Langiewiczem na czele, zostało otoczonych pod Grochowiskami przez Rosjan, którzy mieli 3,5 tys. żołnierzy i sześć armat.
18 marca 1863 roku trzy tysiące powstańców, z generałem Marianem Langiewiczem na czele, zostało otoczonych pod Grochowiskami przez Rosjan, którzy mieli 3,5 tys. żołnierzy i sześć armat.
"Wywiązała się bezładna bitwa, zarówno bowiem poszczególne oddziały powstańcze, jak i rosyjskie nie miały ze sobą łączności. Początkowo gwałtowny ogień wojska nieprzyjacielskiego spowodował popłoch w szeregach polskich. Dowodzący jazdą gen. Józef Czapski wraz ze swymi podkomendnymi opuścił plac boju i uciekł aż do Galicji. Natomiast osłaniający tyły Dionizy Czachowski, walcząc w lesie i nie mając łączności z resztą wojsk powstańczych, po krwawych starciach oderwał się od nieprzyjaciela i pomaszerował w kierunku Stopnicy. Na placu boju pozostali kosynierzy i bohatersko walczący żuawi F. Rochebruna, którym udało się pokonać w kilku niezależnych od siebie starciach siły nieprzyjacielskie" - pisze Adam Massalski w książce "W hołdzie przeszłości 1863-1864. Województwo świętokrzyskie" (Kielce 2003).
Żuawi byli jedną z niewielu dobrze wyszkolonych formacji powstańczych, która nie uciekała na widok wroga. Rochebrune potrafił też zmobilizować do walki wystraszonych kosynierów. Po całodziennych krwawych zmaganiach wieczorem Rosjanie wycofali się, zostawiając około 300 poległych. Powstańcy ponieśli podobne straty. A bitwa, choć pozornie zakończyła się ich sukcesem, w praktyce oznaczała rozbicie korpusu Langiewicza. Spychane przez Rosjan w kierunku Wisły oddziały w ciągu kilku dni przestały istnieć. Sam generał został aresztowany przez Austriaków podczas próby przekroczenia granicy zaborów.
Przy drodze do Grochowisk od strony Bogucic, na skraju lasu w 110. rocznicę bitwy działacze PTTK z Buska i Pińczowa ustawili kamień pamiątkowy. Stoi w cieniu starych sosen, pomników przyrody, które z pewnością były świadkami krwawych bojów. Kilkaset metrów dalej, nad strumykiem znajduje się zbiorowa mogiła powstańców z betonowym krzyżem i tablicami pamiątkowymi. W pobliżu ustawiona jest plansza z planem bitwy. W jej rocznice odbywają się tam patriotyczne uroczystości i inscenizacje ataku powstańców na rosyjskie pozycje.
Powstańczą mogiłę z krzyżem napotkać też można w lesie przy starym trakcie Chroberz - Szaniec. Kolejna pamiątka po bitwie - biały krzyż na betonowym postumencie z granitową tablicą - znajduje się na polach między sąsiednimi wsiami Kameduły i Galów, gdzie powstańcy walczyli z rosyjskimi dragonami. Stoi w miejscu klasztoru kamedułów, który w 1726 roku ufundował margrabia Józef Władysław Myszkowski, a wiek później został zamknięty. Pierwszy drewniany krzyż na powstańczej mogile postawili tam członkowie POW w 1916 roku. Przed wojną odsłonięto pomnik, który został gruntownie odnowiony trzy lata temu.
Jak tam trafić
Aby dojechać do Grochowisk, należy skręcić w lewo z drogi Pińczów - Busko Zdrój w Bogucicach. Można tam też dotrzeć niebieskim szlakiem turystycznym z Pińczowa lub zielonym od strony Wiślicy. W sobotę o godz. 9 wyruszą tam spod pomnika Adolfa Dygasińskiego w Pińczowie uczestnicy rajdu. Główne uroczystości z okazji 143. rocznicy bitwy w Grochowiskach rozpoczną się o godz. 11.30.
Do pomnika w Kamedułach dojechać można od drogi Szaniec - Galów. Należy skręcić w lewo naprzeciw drewnianego krzyża, a po około 1,5 km w prawo, w kierunku kilku zabudowań. Pomnik znajduje się za pierwszym z nich.
Janusz Kędracki
