Odkrywamy Świętokrzyskie - Ossolin
Dziś Ossolin jest niewielką wsią, ale w XVII w. był miastem. A w okazałym zamku na wzgórzu kanclerz Jerzy Ossoliński gościł króla Władysława IV. Zostawił też po sobie oryginalną kaplicę zwaną Betlejemską, w której w Wigilię pasterka rozpocznie się już o godz. 23.
Kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński (1595-1650) był jednym z najbardziej wpływowych mężów stanu Rzeczypospolitej pierwszej połowy XVII wieku. Słynął też z dużej fantazji i upodobania do przepychu. Wysłany w 1633 r. z poselstwem do papieża zadziwił Rzym. Wjechał bowiem do Wiecznego Miasta na czele okazałego orszaku. Konie miały podkowy i elementy uprzęży ze złota, przymocowane w taki sposób, aby odpadały i jeszcze większe wrażenie zrobiły.
Kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński (1595-1650) był jednym z najbardziej wpływowych mężów stanu Rzeczypospolitej pierwszej połowy XVII wieku. Słynął też z dużej fantazji i upodobania do przepychu. Wysłany w 1633 r. z poselstwem do papieża zadziwił Rzym. Wjechał bowiem do Wiecznego Miasta na czele okazałego orszaku. Konie miały podkowy i elementy uprzęży ze złota, przymocowane w taki sposób, aby odpadały i jeszcze większe wrażenie zrobiły.
W Ossolinie kanclerz wzniósł okazały zamek w miejscu średniowiecznego kasztelu. Ksiądz Jan Wiśniewski w monografii "Dekanat sandomierski" (Radom 1915) przytacza za "Wiadomościami Historycznymi" z 1849 roku taki opis budowli: "Zamek z staroświeckich murów grubo, prawie na wieczność murowany, w kwadrat, z dziedzińcem niewielkim, z kanałem na środku, z kratą żelazną, brukowany, mający w sobie z dolną kondygnacyj trzy. Pokojów ma w sobie oprócz różnych schowań, kaplicy i gabinecików 22, sal dwie, biblioteka cale piękna, wyzłacana, z portretami (...) W niektórych pokojach, oprócz posadzek marmurowych, gzymsy złocone suto jakby szczerozłote, okna kryształowe w ołów oprawne".
Zamek przetrwał do 1816 r., kiedy jego właścicielem był hrabia Antoni Ledóchowski. Jak pisze ksiądz Wiśniewski, "zebrawszy całą swoją rodzinę w jej oczach zburzyć go kazał z obawy, aby syn, któremuby się ta majętność dostała, zamieszkawszy wspaniały zamek, nie silił się na odpowiedni onemu przepych i na sprostanie niejako pod względem okazałości dawnym jego dziedzicom." Według innej wersji, syn ów przegrywał majątek w karty i ojciec nie chciał dopuścić, aby przegrał także zamek, dlatego polecił go wysadzić.
Jeszcze na początku XX w., kiedy Ossolin należał do Karskich, w ocalałej części budowli urządzono gorzelnię. Praktycznie wszystko zostało zniszczone podczas II wojny światowej.
Dziś z zamku Ossolińskiego zostały tylko niewielkie fragmenty murów. Najbardziej widoczna jest arkada kamiennego mostu nad asfaltową drogą przez wieś. Niegdyś ten most łączył główną część budowli ze znajdującym się na sąsiednim wzgórzu podzamczem. Wśród krzaków tarniny zobaczyć również można fragment bramy wjazdowej i resztki fundamentów. W zasypanych zamkowych piwnicach znajduje się ponoć wejście do obszernego lochu, którym można było saniami po rozsypanym cukrze dojechać do odległego o kilkanaście kilometrów zamku w Ujeździe, zbudowanego przez Krzysztofa Ossolińskiego, brata Jerzego.
Jak każdy zamek, także i ten w Ossolinie ma swoje legendy. Jedna z nich opowiada o ubranym w czerwone szaty panu, który na czerwonym koniu wyłania się w nocy z ruin i wyrusza przez resztki mostku w kierunku odległej o kilkaset metrów kaplicy Narodzenia Pana Jezusa, zwanej Betlejem, Betlejemską lub Betlejką. Wyróżnia ją widoczna z daleka biała wieżyczka z czerwonym daszkiem przypominająca latarnię morską. Przed ogrodzeniem na wysokim postumencie stoi XVIII-wieczna figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Kaplica kształtem przypomina kopiec. Jej murowane sklepienie pokrywa bowiem ponadmetrowa warstwa ziemi. Do wnętrza prowadzi arkadowe wejście, które na czas zimy jest zastawione płytami z blachy.
Kaplicę w 1640 r. - na wzór betlejemskiej - wybudował kanclerz Ossoliński. Miejsce narodzin Jezusa przypomina ona jednak głównie bardzo skromnym urządzeniem wnętrza. W ołtarzu znajduje się obraz Józefa i Maryi z Dzieciątkiem.
Kaplicę obsypano ponoć ziemią specjalnie przywiezioną przez kanclerza Ossolińskiego z Betlejem. Na pewno ziemia z miejsca narodzin Chrystusa została zamurowana w ścianie w połowie XIX w., a siedem lat temu pod posadzką.
W Wigilię odprawiona zostanie w kaplicy pasterka już o godz. 23, ponieważ ksiądz o północy musi być już w kościele parafialnym w pobliskich Goźlicach.
Jak tam trafić
Ossolin położony jest kilka kilometrów od drogi krajowej nr 9 Radom-Rzeszów, skręcić można w Goźlicach lub w Klimontowie. Przez wieś prowadzi czerwony szlak turystyczny Gołoszyce-Sandomierz-Annopol.
Janusz Kędracki