Odkrywamy Świętokrzyskie - Barbarka
Niegdyś patronowała mieszkańcom okolicznych wsi wydobywającym rudę żelaza. Dziś święta Barbara w kapliczce przy drodze między Michniowem a Wzdołem Rządowym przypomina dawne tradycje górnicze w Górach Świętokrzyskich.
Kapliczka stoi na górze świętej Barbary, nazywanej także Barbarką. Autorzy książki "Bodzentyn i okolice. Przewodnik historyczny" (Bodzentyn 2003) podają, że wznieśli ją w połowie XIX wieku górnicy z Siekierna, którzy codziennie wędrowali tamtędy do Suchedniowa. Stefan Rachtan, prezes Towarzystwa Przyjaciół Bodzentyna, uważa, że jest dwa wieki starsza i została zbudowana w miejscu, gdzie pierwotnie stała drewniana kapliczka. - W tym samym czasie co kościół we Wzdole, wtedy razem budowano - mówi.
Kapliczka stoi na górze świętej Barbary, nazywanej także Barbarką. Autorzy książki "Bodzentyn i okolice. Przewodnik historyczny" (Bodzentyn 2003) podają, że wznieśli ją w połowie XIX wieku górnicy z Siekierna, którzy codziennie wędrowali tamtędy do Suchedniowa. Stefan Rachtan, prezes Towarzystwa Przyjaciół Bodzentyna, uważa, że jest dwa wieki starsza i została zbudowana w miejscu, gdzie pierwotnie stała drewniana kapliczka. - W tym samym czasie co kościół we Wzdole, wtedy razem budowano - mówi.
Co do tego, że ufundowali ją swej patronce utrzymujący się z wydobywania i przeróbki rudy żelaza okoliczni mieszkańcy, nie ma wątpliwości. - Na terenie parafii Wzdół działało siedem rudnic wytapiających żelazo. Wydobywano tu rudę, okoliczni chłopi dostarczali też potrzebny do wytopu żelaza węgiel drzewny - twierdzi Rachtan, powołując się na informacje zawarte w książce A. Pagińskiego "Źródła dziejowe - Polska w XVI wieku" z 1886 roku.
Przed wojną figurę świętej Barbary wyrzeźbił z drewna do kapliczki Paweł Białek ze Wzdołu, nauczyciel rysunków w seminarium nauczycielskim w Bodzentynie. Zastąpiła kamienny posąg patronki górników, który trafił do jednego z gospodarzy we Wzdole. Sześć lat temu złodzieje skradli jednak "drewnianą" św. Barbarę. Do kapliczki wróciła "kamienna".
Z kapliczką wiążą się różne tajemnicze opowieści i legendy. Jedna z nich opowiada o dziedzicu Łomna, który usłyszał tam bicie dzwonów. Podróżująca z nim żona usłyszała dopiero wtedy, gdy dotknęła swoją nogą nogi męża. Potem razem postanowili zbudować kaplicę. Inna wersja mówi, że kapliczkę zbudował dziedzic w podzięce za ocalenie z wypadku. Jego konie bardzo wystraszyły się bowiem czegoś w tym miejscu i wywróciły bryczkę. Jako wiarygodną Rachtan przytacza historię o tym, że przed powstaniem styczniowym Jan Dawidowicz poślubił tam Honoratę Głazowską. Potem poprowadził on oddział powstańców z Suchedniowa do ataku na Bodzentyn.
W czasie powstania albo jeszcze wcześniej pod kapliczką miał zostać zakopany wielki skarb. - Przed wojną jeden z wojskowych go poszukiwał. Nie wiadomo, z jakim skutkiem, ale ślady kopania zostały - opowiada prezes Rachtan.
O skarbie mówi też legenda: czterech braci uciekających przed Szwedami albo jeszcze Tatarami miało zakopać na górze ukryte w trumnie kosztowności, a na tym miejscu wybudować kaplicę.
Złota czy innych skarbów szukać na Barbarce nie radzimy. Lepiej spod kapliczki, w pobliżu której urządzono wiatę i parking dla turystów, porozkoszować się jednym z najpiękniejszych widoków w Górach Świętokrzyskich. Można też czarnym szlakiem wybrać się na spacer do rezerwatu Kamień Michniowski z sędziwymi jodłami i malowniczymi skałkami piaskowców. To tylko 2 km.
Jak tam trafić
Wzgórze Barbarka z kapliczką świętej Barbary znajduje się przy drodze z Suchedniowa do Bodzentyna, po lewej stronie między wsiami Michniów a Wzdół Rządowy.
Przed wojną figurę świętej Barbary wyrzeźbił z drewna do kapliczki Paweł Białek ze Wzdołu, nauczyciel rysunków w seminarium nauczycielskim w Bodzentynie. Zastąpiła kamienny posąg patronki górników, który trafił do jednego z gospodarzy we Wzdole. Sześć lat temu złodzieje skradli jednak "drewnianą" św. Barbarę. Do kapliczki wróciła "kamienna".
Z kapliczką wiążą się różne tajemnicze opowieści i legendy. Jedna z nich opowiada o dziedzicu Łomna, który usłyszał tam bicie dzwonów. Podróżująca z nim żona usłyszała dopiero wtedy, gdy dotknęła swoją nogą nogi męża. Potem razem postanowili zbudować kaplicę. Inna wersja mówi, że kapliczkę zbudował dziedzic w podzięce za ocalenie z wypadku. Jego konie bardzo wystraszyły się bowiem czegoś w tym miejscu i wywróciły bryczkę. Jako wiarygodną Rachtan przytacza historię o tym, że przed powstaniem styczniowym Jan Dawidowicz poślubił tam Honoratę Głazowską. Potem poprowadził on oddział powstańców z Suchedniowa do ataku na Bodzentyn.
W czasie powstania albo jeszcze wcześniej pod kapliczką miał zostać zakopany wielki skarb. - Przed wojną jeden z wojskowych go poszukiwał. Nie wiadomo, z jakim skutkiem, ale ślady kopania zostały - opowiada prezes Rachtan.
O skarbie mówi też legenda: czterech braci uciekających przed Szwedami albo jeszcze Tatarami miało zakopać na górze ukryte w trumnie kosztowności, a na tym miejscu wybudować kaplicę.
Złota czy innych skarbów szukać na Barbarce nie radzimy. Lepiej spod kapliczki, w pobliżu której urządzono wiatę i parking dla turystów, porozkoszować się jednym z najpiękniejszych widoków w Górach Świętokrzyskich. Można też czarnym szlakiem wybrać się na spacer do rezerwatu Kamień Michniowski z sędziwymi jodłami i malowniczymi skałkami piaskowców. To tylko 2 km.
Jak tam trafić
Wzgórze Barbarka z kapliczką świętej Barbary znajduje się przy drodze z Suchedniowa do Bodzentyna, po lewej stronie między wsiami Michniów a Wzdół Rządowy.
Janusz Kędracki
